MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Przasnysz bliżej awansu

cezdlu
Momentami sędziowie mieli wiele pracy
Momentami sędziowie mieli wiele pracy C. Długołęcki
Piłkarzom MKS Przasnysz udało się w końcu przełamać złą passę porażek w meczach ligowych, gdy na własnym stadionie pokonali rezerwy MKS Mława 4:1.

Przasnysz 13.05. Po trzech porażkach i nie najlepszych występach, niektórzy postawili już krzyżyk na zawodnikach MKS Przasnysz. Ci pokazali jednak, że nie składają jeszcze broni. Uraczyli kibiców wspaniałym widowiskiem i co najważniejsze odnieśli przekonujące zwycięstwo w niezłym stylu, które przedłuża szanse na awans do MLS.
Mecz dwóch MKS-ów to był pojedynek o sześć punktów, bo obu rywali dzieliło zaledwie dwa miejsca w tabeli i obie drużyny walczą o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Chociaż o zawodnikach z Mławy właściwiej byłoby napisać, że walczyli, bo po porażce w Przasnyszu nie mają już na awans większych szans. Występowi przasnyszan towarzyszyły duże obawy kibiców, bo ostatnio forma i wyniki były oględnie mówiąc słabe. Do tego mecz odbywał się trzynastego maja, dobrze, że nie w piątek. Tym razem trzynastka była szczęśliwa dla MKS-u z Przasnysza.
Zaczęło się dobrze. Widać było, że gospodarze czują się tego dnia znakomicie. Jeszcze raz potwierdziła się prawda, że lepiej grają oni z lepszymi, bardziej wymagającymi przeciwnikami. Na pierwszą bramkę czekać trzeba było do 19. minuty. Po rzucie rożnym dla przasnyszan obrońcy z Mławy zbyt krótko wybili piłkę, którą ponownie w pole karne wrzucił Piotr Piasecki efektownym strzałem głową. Wtedy z bliska do bramki skierował ją kolejny Piotr - Trzciński. Druga bramka padła przed przerwą spotkania, a jej autorem był Paweł Olszewski. Stał on się wybitnym fachowcem od egzekwowania rzutów wolnych, a strzał w górny róg bramki gości, z 18 metrów jest tego najlepszym dowodem.
Po przerwie nadal obserwowaliśmy dobre widowisko, ale serca przasnyskich kibicom trochę zadrżały w 57. minucie, kiedy to goście zdobyli kontaktową bramkę. Niezbyt trudny i w sumie niezbyt silny strzał zawodnika z Mławy znalazł drogę do siatki. Riposta przasnyszan była bardzo szybka i równie efektowna. Nie wszyscy zdążyli jeszcze siąść na swoich miejscach po utracie bramki, a wielu kibiców dyskutowało jeszcze o tym, kto zawinił przy jej utracie, kiedy slalom między obrońcami Mławy przeprowadził Olszewski. Wyłożył on piłkę na jedenasty metr do Piaseckiego, a ten huknął z prawej nogi jak z armaty i było 3:1. Ale to nie wszystko, na co stać było tego dnia dobrze dysponowanych gospodarzy. Nadeszła 82. minuta i kolejny popis swoich umiejętności dał Olszewski. Dostał piłkę w okolicach pola karnego gości. Wokół niego było trzech obrońców, ale trzech, to co najmniej o jednego za mało, bo po chwili napastnik z Przasnysza oswobodził się spod ich opieki. Za chwilę strzelił ostro z lewej nogi w lewy, dolny róg bramki. Zaskoczony bramkarz nawet nie drgnął i było 4:1. Taki wynik pozostał już do końcowego gwizdka sędziego.
Przasnyscy zawodnicy potrafią zaskakiwać. Ostatnio zaskakiwali in minus. Tym razem sprawili dużą frajdę licznie zgromadzonej publiczności. Tak grających, walczących i strzelających gospodarzy chcielibyśmy oglądać zawsze. Dobra gra i wysokie zwycięstwo znowu pozwala mieć nadzieję na dobre występy w końcówce sezonu.
MKS Przasnysz - MKS Mława 4:1 (2:0). Bramki: Olszewski 58. i 82., Trzciński 19., Piasecki 41.
MKS Przasnysz: Cołosiński -Tworkowski, Ulatowski, Kowalski, Pawelczyk (63. Kosiewski) - Gwiazda, Koszarski (70. Mak), Woliński, Piasecki- Trzciński (86. Kamiński), Olszewski.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki