MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Protesty, żale i ziarna prawdy

Anna Suchcicka
10 lutego Barbara Łada zaprotestowała przeciwko składowi komisji konkursowej, która miała wybrać nowego dyrektora MDK-u w Przasnyszu. Po wyborach, 15 lutego, Barbara Łada stwierdziła, że konkurs został ustawiony i wystosowała zażalenie. Ale już 20 lutego w rozmowie z TO wycofała się ze swoich roszczeń: - Gdy protestowałam, nie była mi znana proporcja głosów. Odkąd je poznałam, uważam, że moje protesty można potraktować jak niebyłą historię. Fakty są, jakie są i życzę mojemu następcy powodzenia.

Skład komisji konkursowej, która 13 lutego wybrała dyrektora Miejskiego Domu Kultury, został ustalony na sesji rady miasta 14 stycznia. Kilka dni później na łamach TO zawiadomiliśmy, że radnych będzie reprezentować: Grzegorz Grabowski, Ryszarda Łakota i Małgorzata Piastun, a środowiska twórcze - Waldemar Krzyżewski, prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Przasnyskiej i Krzysztof Turowiecki z nieformalnej organizacji zwanej Naczelnym Organem Wesołej Komitywy Uzurpatorów Rzeczywistości.

Protesty i żale

4 lutego komisja otworzyła koperty. Dowiedzieliśmy się wówczas, że kandydatów na stanowisko dyrektora Miejskiego Domu Kultury w Przasnyszu zgłosiło się dziesięciu i poinformowaliśmy o tym czytelników w TO z 10 lutego. Tego samego dnia Barbara Łada wystosowała do burmistrza miasta (i do wiadomości przewodniczącego RM) protest. "Protestuję przeciwko składowi komisji konkursowej. Ostatnio dotarły do mnie wiadomości, że Bogusław Kruszewski, jeden z kandydatów, nieformalnie został uznany za "namaszczonego" na dyrektora MDK-u, a ten konkurs to dla niego fikcja i formalność. Bogusław Kruszewski od lat jest powiązany z co najmniej dwoma osobami ze składu komisji, a są to: Waldemar Krzyżewski, prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Przasnyskiej, gdzie B. Kruszewski jest "skarbnikiem", Małgorzata Piastun - od wielu lat pracuje z B. Kruszewskim w tej samej szkole. Wobec powyższych faktów kwestionuję obiektywizm i bezstronność komisji konkursowej w kontekście oceny i głosowania kandydatury B. Kruszewskiego. Domagam się, aby komisja konkursowa obiektywnie i rzetelnie oceniała wszystkie kandydatury. Podczas glosowania kandydatury B. Kruszewskiego, powiązane z nim zawodowo i organizacyjnie osoby nie powinny brać udziału w nim" - czytamy w piśmie B. Łady.
13 lutego, zgodnie z oczekiwaniami Barbary Łady, zwycięzcą został Bogusław Kruszewski. Poparło go czterech z pięciu kandydatów. Jeden głos otrzymała Monika Zbyszyńska. Barbara Łada otrzymała zero głosów. 15 lutego przewodniczący RM otrzymał kolejny protest. "Składam zażalenie na sposób - nieuczciwy i nieobiektywny - jego przeprowadzenia i na krzywdzący mnie wynik. Opinia publiczna jest od dawna następująca: konkurs to fikcja, bo na dyrektora MDK-u został już dawno wybrany przez swoich przyjaciół i współpracowników nauczyciel Bogusław Kruszewski. (...) Wynik konkursu w pełni potwierdził to, o czym Przasnysz huczał. W związku z tą nieuczciwością i brakiem poszanowania dla prawa i dobrych obyczajów, domagam się unieważnienia konkursu i powtórnego jego przeprowadzenia przez tym razem kompetentną, obiektywną i uczciwą komisję konkursową".
- To przykre, że w ogóle dochodzi do takich sytuacji - Zenon Wojda, przewodniczący RM Przasnysz na temat protestów wypowiada się bardzo ostrożnie, ale stanowczo: - Komisja została wybrana tydzień wcześniej niż zaczęły wpływać zgłoszenia kandydatów. Gdy dokonano wyboru komisji, nikt nie protestował. Nie można też mówić o tendencyjnym wyborze kandydata. Moim zdaniem żadna opinia prawna w tej sprawie raczej nie będzie potrzebna, ale o wszystkim zadecyduje burmistrz.
Burmistrz Przasnysza chciałby, by nowy dyrektor MDK-u zaczął pracę jak najszybciej.
- Komisja była powołana przez radę i burmistrz nie ma kompetencji do oceny komisji - twierdzi burmistrz Przasnysza Zenon Lendzion i jednocześnie podkreśla, że o protestach po prostu nie ma co dyskutować.
W żaden sposób do zażaleń nie ustosunkowali się członkowie komisji.
- Protest faktycznie wpłynął, a potem został nam odczytany. Nic w tej sprawie nie robiliśmy Ale wiem, że burmistrz udzielił pani Ładzie pisemnej odpowiedzi negatywnej - poinformował nas Grzegorz Grabowski, przewodniczący komisji konkursowej.

Ziarno prawdy w plotkach

Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że starosta przasnyski wyszedł z propozycją, aby Miejski Dom Kultury przekształcić w ośrodek kultury miejsko-powiatowy. Wówczas starostwo łożyłoby na dwa etaty, ale... w zamian za dodatkowe fundusze starosta chciałby wśród pracowników MDK-u widzieć Barbarę Ładę. Tyle plotka. Poszliśmy jednak jej śladem. Nie udało nam się skontaktować ze starostą. Poszliśmy więc innym tropem, ale burmistrz Zenon Lendzion poinformował nas, że nie było na ten temat żadnych oficjalnych pism ani rozmów.
- Było tylko pismo wysłane do dyrektor Łady. Ja dostałem je tylko do wiadomości, jako pochwałę dla działań pani Łady - bardzo enigmatycznie wyjaśnił nam burmistrz.
Niewiele dowiedzieliśmy się również od p.o. dyrektor MDK-u Elżbiety Orłowskiej.
- Były prowadzone takie rozmowy między panią dyrektor Ładą i starostą. Ale ja zostałam powołana tylko na okres zmian i nigdy nie uczestniczyłam w tak ważnych rozmowach - powiedziała Orłowska.
Sytuację rozjaśniła nam dopiero rozmowa z Barbarą Ładą.
- To była moja koncepcja i pozyskiwałam już dla niej sojuszników - wyjaśniła B. Łada, która mówiąc o sojuszniku myśli o starostwie: - Współpracuję ze starostwem odkąd powstały powiaty. Można powiedzieć, jesteśmy sprawdzonymi partnerami. Dlatego też starostwo potraktowało moją koncepcję poważnie - wyjaśnia B. Łada i dodaje, że to ona zabiegała u starosty o dodatkowe etaty dla pracowników kultury. - Koncepcję można było oczywiście rozwinąć czy dopracować, ale komisja konkursowa nie potraktowała tego z należną powagą.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki