Prezent dla nauczyciela na zakończenie roku. Miły gest czy niepotrzebny wydatek? „Doceniam to, ale kwiaty zaraz zwiędną”

Magdalena Konczal
Magdalena Konczal
Zakończenie roku szkolnego. Szkoła podstawowa w Bydgoszczy.
Zakończenie roku szkolnego. Szkoła podstawowa w Bydgoszczy. fot: Tomasz Czachorowski/Polska Press
Udostępnij:
Przyjęło się, że na zakończenie roku szkolnego nauczycielom, a w sposób szczególny wychowawcom wręcza się drobne upominki, zazwyczaj są to kwiaty czy czekoladki. W ten sposób rodzice i uczniowie wyrażają wdzięczność za rok wspólnej nauki. W przestrzeni publicznej kolejny już raz pojawia się dyskusja dotycząca zasadności wręczania nauczycielom upominków. Jedni krzyczą: „Nic nie robią, a jeszcze życzą sobie prezentów!”. Inni zauważają: „To tylko drobny gest, w ramach podziękowania, dlaczego z niego rezygnować?”. A co na temat dawania prezentów z okazji zakończenia roku szkolnego uważają sami nauczyciele? Zapytaliśmy ich o to.

Czy jest sens dawać nauczycielom prezenty? „Co roku wracam do domu z kwiatami, które zaraz zwiędną”

Zakończenie roku szkolnego za pasem, a w wielu klasach już od dobrych kilku dni, jeśli nie tygodni trwają dyskusje na temat tego, jaki upominek wręczyć nauczycielowi. Jedni decydują się na bukiety kwiatów i słodkości, inni wymyślają symboliczne prezenty lub robią je własnoręcznie. „Obowiązek” wręczenia prezentu nauczycielowi często spoczywa także na rodzicach, zwłaszcza gdy mowa o młodszych dzieciach, np. tych z klas I-III. Trwają więc zrzutki pieniędzy i ustalenia między opiekunami, a kwiaciarnie są oblegane, niemalże tak samo, jak w Dniu Nauczyciela.

Większość nauczycieli zauważa jednak, że wcale nie chce dostawać od rodziców czy uczniów upominków. Nawet kwiatów i czekoladek.

– Jako nauczyciel nie oczekuje żadnych prezentów na zakończenie roku – mówi Aleksandra, nauczycielka, pracująca w szkole w woj. śląskim – Powiedziałam to moim uczniom już na początku roku szkolnego. Za swoją pracę otrzymuję wynagrodzenie tak jak każdy pracownik. Dla mnie największym podziękowaniem jest uśmiech ucznia i jego zdany egzamin. Osobiście jestem przeciwna wręczaniu dowodów wdzięczności nauczycielom, lekarzom czy jakimkolwiek przedstawicielom innych zawodów.

Aleksandra nie jest w swojej opinii odosobniona. Wielu nauczycieli zauważa, że taki prezent to niepotrzebny wydatek, który obciąża rodziców, a wychowawców stawia w niekomfortowej sytuacji. Niektórzy wyznają nawet, że prezentów na zakończenie roku szkolnego po prostu nie przyjmują.

– Doceniam gest, ale co roku wracam z rękami pełnymi kwiatów. Zanim dojadę do domu, one wszystkie zwiędną… Sama jestem mamą i wiem, jak dużo wydatków czeka rodziców. Zaraz zacznie się komplementowanie wyprawki na kolejny rok. Nie widzę sensu w wydawaniu pieniędzy na kwiaty, które i tak zaraz zwiędną – mówi Marlena, matematyczka ze szkoły podstawowej w woj. kujawsko-pomorskim.

Co zamiast prezentów? „Wolę szczere docenienie”

Prezentami, czasami wcale nietanimi, w sposób szczególny obdarowywani są wychowawcy. Szczególnie spektakularne dostają ci, którzy kończą swoje wychowawstwo, bo przecież „nie wypada dać tylko kwiatów”.

– Jestem wychowawcą i nie chcę prezentów. Zawsze, gdy dostaję nową klasę, mówię o tym już na początku. W tym roku rodzice uszanowali moje zdanie i na Dzień Nauczyciela dostałam kartki zrobione samodzielnie przez uczniów, ot wyraz pamięci. Według mnie niestosowne jest przyjmowanie przez nauczycieli prezentów innych niż przysłowiowy kwiatek – mówi Magdalena, nauczycielka w szkole podstawowej w woj. mazowieckim.

Niekiedy to właśnie rodzice czują się w obowiązku, by wręczyć nauczycielom na zakończenie roku jakiś upominek. Powodem są chęci odwdzięczenia się za naukę dziecka, ale przede wszystkim jednak tradycja, bo „zawsze się tak robiło”.

– Mam wrażenie, że rodzice prześcigają się w idiotycznych pomysłach… A potem wylewają swoje żale, jak to „muszą”. Naprawdę jestem za swoimi uczniami, czasami nie jest to „miłość łatwa”, ale wolę szczere docenienie i „dziękuję”, zamiast tych wszystkich prezentów – dodaje Magdalena.

Dlaczego jednak warto się obdarować? „To sympatyczny gest”

Część nauczycieli zwraca uwagę na to, że warto czymś się obdarować na zakończenie roku. Dlaczego? Bo to po prostu miły gest, wyraz sympatii i szacunku. Coraz częściej mówi się też o tym, że szkoła powinna odchodzić od hierarchicznego podejścia. Może więc końcówka roku, to dobry czas, by zacząć wcielać te postanowienia w życie i nie tylko obdarować nauczycieli, ale także uczniów, którzy są (a przynajmniej powinni być) najważniejsi w procesie edukacji.

– Zauważyłam, że od jakiegoś czasu nauczyciele również dają prezenty swoim uczniom. W końcu zeszliśmy z piedestału, poszliśmy bardziej w relacje i też chcemy dzieci czymś obdarować, zwłaszcza w klasach, gdzie mamy wychowawstwo – mówi Katarzyna, anglistka w jednej ze szkół w woj. mazowieckim. – U nas co roku dawaliśmy dzieciom lody, trzymaliśmy je przez jeden dzień w zamrażarce u wuefistów. To zawsze był hit.

Pytamy anglistkę, czy uważa, że dawanie nauczycielom prezentów na koniec roku to dobry pomysł i czy sama lubi je dostawać.

– W tym wszystkim chodzi o to, aby nie sprowadzić tego jedynie do relacji uczeń - urzędnik państwowy. Dlaczego? Bo się nie da. Spędzamy razem mnóstwo czasu, często więcej niż obecnie dzieci spędzają z rodzicami. To my dzielimy z nimi różne emocje, sukcesy i porażki. Moim zdaniem warto na koniec się obdarować. Dlaczego? Bo to sympatyczny gest. Wydaje mi się, że najlepszy prezent to taki, który uczniowie chcą autentycznie ofiarować, oczywiście utrzymany w granicach rozsądku i finansów – opowiada Katarzyna.

Nie tylko prezenty. Powstała akcja „Zamiast kwiatka, niosę pomoc Ukrainie”

Nowożeńcy coraz częściej proszą, by zamiast obdarowywać ich kwiatami, wpłacić pieniądze na organizację pomocową. Na podobny pomysł, w związku ze zbliżającym się zakończeniem roku szkolnego, wpadła Polska Akcja Humanitarna. Zasady są proste. Nauczyciele, którzy nie czują potrzeby dostawania prezentów od uczniów w porozumieniu z rodzicami lub młodzieżą, wypełniają specjalny formularz i otrzymują materiały promocyjne, które zachęcają do niesienia pomocy.

W zeszłym roku szkolnym zebrano ponad 51 tys. zł na działania pomocowe PAH w Somalii, tym razem wsparcie ma być udzielone Ukrainie.

– Jakiś czas temu z koleżanką na zebraniu rodziców poprosiłyśmy o wpłatę na stowarzyszenie rodziców dzieci niepełnosprawnych, zamiast kwiatów. I tego się trzymałyśmy przez te kilka wspólnych lat. Oczywiście skończyło się tak, że dostałyśmy po ładnym bukiecie i oprócz tego była wpłata na stowarzyszenie. Dopiero na koniec ósmej klasy, kiedy kończyłyśmy wychowawstwo, dostałyśmy bony na ebilet. Oczywiście wpłata na stowarzyszenie była też – mówi Katarzyna.

I dodaje:

– Przyjęłyśmy ten prezent, podziękowałyśmy i byłyśmy szczęśliwe. Dlaczego? Bo my z tą klasą byłyśmy bardzo zżyte. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy stanęły i powiedziały: „Przepraszam, ale nie przyjmuję prezentów od obcych mi ludzi”.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Prezent dla nauczyciela na zakończenie roku. Miły gest czy niepotrzebny wydatek? „Doceniam to, ale kwiaty zaraz zwiędną” - Strefa Edukacji

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Tygodnik Ostrołęcki
Dodaj ogłoszenie