Poznajcie panie jeżdżące autobusami w ostrołęckim MZK

    Poznajcie panie jeżdżące autobusami w ostrołęckim MZK

    Zdjęcie autora materiału
    Robert Majkowski

    Aktualizacja:

    Tygodnik Ostrołęcki

    Poznajcie panie jeżdżące autobusami w ostrołęckim MZK
    Zapału i chęci do pracy nie brakuje paniom zatrudnionym jako kierowcy autobusów w Miejskim Zakładzie Komunikacji w Ostrołęce.
    Poznajcie panie jeżdżące autobusami w ostrołęckim MZK
    - Nie widzę siebie w pracy za biurkiem - mówi wprost jedna z nich, Małgorzata Serejko. Za kółkiem autobusu to co innego. - Namówili mnie do tego rodzice. Talent do jazdy odziedziczyłam po tacie: jak byłam młodsza, jeździłam na wsi ciągnikiem, później osobówką.

    Od osobówki - a konkretnie od długiego volvo, jak mówi z uśmiechem Iwona Stachacz - zaczęła się jej niecodzienna przygoda z motoryzacją.

    - Pracowałam przez tyle lat w różnych zawodach. Żaden nie dawał mi jednak satysfakcji - opowiada. - Wręcz przeciwnie, męczyłam się.

    To się zmieniło, gdy pani Iwona zrobiła prawo jazdy, a potem została kierowcą autobusu.

    - Przemieszczanie się takim dużym „gabarytem” i patrzenie na innych z góry to sama przyjemność - żartuje. Ale jest w tym wiele prawdy. - Człowiek za kierownicą się relaksuje. Robię coś, co sprawia mi przyjemność, a poza tym jeszcze mi za to płacą!

    - Ja także postanowiłam coś zmienić w swoim życiu - dodaje Anna Michalak.

    Do „autobusów” przekonał ją brat.

    - Spróbowałam sił, zajrzałam do MZK i tak tu jestem już piąty rok.

    Choć każda z nich ma już kilka lat stażu i stali pasażerowie zdążyli przywyknąć do widoku „babki za kółkiem”, to zdarzają się jeszcze chwile takie jak te:

    - Pan wchodzi do autobusu i patrzy na mnie dużymi, zdziwionymi oczami - mówi Iwona Stachacz.

    - Niektórzy gratulują, podziwiają. Mówią: „O, jak pani pięknie prowadzi ten wóz!” - przytacza pani Ania.

    - Albo: „A odważna pani, odważna!” - wtrąca, śmiejąc się, jej koleżanka Iwona. - Ale oczywiście zdarzają się też i mniej sympatyczne reakcje na nasz widok. Do takich pasażerów po prostu się uśmiechamy. Jesteśmy chyba bardziej niż panowie zdyscyplinowane, spokojne, wyważone. Pozytywniej reagujemy na stres, mało kto jest w stanie wyprowadzić nas z równowagi.

    Choć zdarzają się i takie sytuacje.

    - Problem jest wtedy, gdy coś się zepsuje na trasie - przyznaje Anna Michalak. - Czas ucieka, ludzie się denerwują. I ja też zaczynam się denerwować. To dla mnie najbardziej stresujące.

    1 »

    Czytaj treści premium w Tygodniku Ostrołęckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (1) forum.to.com.pl

    PREMIERY

    SAMOCHODY UŻYWANE

    PRZEPISY

    PORADY

    RAPORTY