Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Powstanie sierpniowe Chętnika

Jerzy Kijowski
W tym roku obchodzimy 60. rocznicę Powstania Warszawskiego. Do wielu różnych inicjatyw i przedsięwzięć podejmowanych w Warszawie i w całym kraju dołącza się także Ostrołęckie . Towarzystwo Naukowe im. Adama Chętnika, przygotowując do druku niezmiernie ciekawą publikację, jaką stanowi nieznany pamiętnik autorstwa patrona Towarzystwa - Adama Chętnika - pt. "Powstanie sierpniowe w Warszawie (sierpień - wrzesień 1944 r.). We wspomnieniach i pamiętnikach naocznego świadka".

Jest to swoista sensacja, bowiem nikt zarówno ze znawców spuścizny Chętnika, ani z jego rodziny nie wiedział o istnieniu tych zapisków i ujawnione one zostały dopiero obecnie, w trakcie dokładniejszej penetracji pozostawionych przez niego, dodajmy od razu bardzo bogatych, materiałów. Chcąc nie chcąc nasuwa się porównanie do głośnego "Pamiętnika z powstania warszawskiego" autorstwa Mirona Białoszewskiego i jeśli mogę, zresztą jako nieprofesjonalista, wyrazić swą opinię, to praca Chętnika niewiele jej ustępuje.
"Powstanie sierpniowe..." to pasjonujący zapis składający się z dwóch niejako części. Pierwsza to dwa rozdziały: wybuch powstania w Warszawie oraz działania powstańców, pisana z pewnej kilkutygodniowej perspektywy i ukazująca pewne sprawy ogólniejsze, a więc ostatnie dni przed godziną "W", wybuch walk i warunki ich prowadzenia, charakterystyka powstańców, bestialstwa hitlerowskie, życie wewnętrzne i religijne. Druga część nazwana przez autora "Ciąg dalszy - pisany z datami już jako dziennik wypadków rozwijających się z dnia na dzień" to klasyczne, pamiętnikarskie zapisy czynione codziennie, przez niemal dwa miesiące i zawierające najważniejsze wydarzenia w dniach od 24 sierpnia aż do 20 października, tj. dnia udania się Chętnika do obozu w Pruszkowie.
Pamiętnik Chętnika jest dokumentem niezwykle wiernym historycznej prawdzie, bardzo obrazowym, a przez to często wstrząsającym. Jest w nim i bohaterstwo powstańców, i bestialstwa wroga, i rozmaitość zachowań ludzkich, i proza codziennego, jakże trudnego życia.
Chętnik nie tylko opisuje dramatyczne zdarzenia, ale również stawia pewne pytania, które zresztą do dziś są aktualne, i na które do dziś jest trudno dać jednoznaczną odpowiedź. "Czy powstanie nie wybuchło za wcześnie? (...) Przed powstaniem (od strony Pragi) grały działa sowieckie, w górze walczyły ze sobą samoloty (niemieckie z rosyjskimi), po wybuchu powstania wszystko to ucichło. Co to ma oznaczać, czyżby Sowiety zaniechały dalszej ofensywy? Czas najbliższy pokaże, co będzie z tego i kto ma rację. Dziś Warszawa walczy, pełna nadziei na lepsze jutro".
Pod koniec powstania 29 września snuje kolejne, gorzkie refleksje: "Po co było powstanie wywołane nie w porę, komu przyniosło korzyści i kto za nie odpowiada? Korzyści dla narodu i państwa trudno się dopatrzeć, a brak prawie wszelkiej pomocy (poza niektórymi zrzutami) jest wprost nie do zrozumienia. Szkody są wprost nieobliczalne, ginie miasto i giną tysiącami ludzie - wojskowi i cywile. Czy z tej krwi i tych strat co dla nas wyrośnie?"
Wśród huku bomb i wystrzałów, często głodujący i chory nie zapomina o swych najbliższych: "Myślę coraz częściej o swojej rodzinie i o dzieciach, nie widzianych od kilku lat. Gdzie są teraz? w jakich żyją warunkach itp. Te myśli trapią mnie stale. Nie wiadomo dziś, co lepsze byłoby: czy gdyby byli przy mnie, czy że są oddzielnie gdzieś dalej w świecie".
Martwi się także o swój pamiętnik. "Czy moje pisanie doczeka się lepszych czasów, czy będzie dowodem rzeczowym tych okropnych miesięcy? Czy nie zginie w dalszych bombardowaniach czy innych podobnych katastrofach? A wszak ja to wszystko przeżywałem i na własne oczy widziałem, część czerpałem od ludzi, w rozmowach lub z czytanej prasy. Poza schowanym (zakopanym) - część rękopisu noszę zawsze przy sobie - uważam, że to na razie najpewniejsze".
Na koniec nadmieńmy, iż maszynopis pracy przekazany został OTN przez rodzinę Chętników, wstępem (krótkim ale wyśmienitym) opatrzył go prof. Adam Dobroński, a praca będzie mogła się ukazać m.in. dzięki przyjaznemu dla wydawcy potraktowaniu spraw finansowych przez drukarnię Waldemara Gnatowskiego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki