Powróciliśmy pod kasztan

A. KowalewskaZaktualizowano 
Maturzyści z 1982 roku
Maturzyści z 1982 roku A. Kowalewska
Ponad tysiąc absolwentów najstarszej w powiecie szkoły - Liceum Ogólnokształcącego im. C. K. Norwida w Wyszkowie - uczestniczyło w miniony weekend 24-25 września w zjeździe absolwentów z okazji 90-lecia swojej szkoły.

Kto spod kasztana wyszedł, pod kasztan powróci - powitał uczestników III zjazdu absolwentów LO przewodniczący zjazdowego komitetu organizacyjnego Karol Pękul. Kasztanowiec stojący przed wyszkowskim liceum pamięta całe pokolenia wyszkowian, które wykształciły się w tej najstarszej w powiecie szkole. Dlaczego absolwenci szkoły z całego świata ściągają na swój zjazd? Bo lata spędzone w szkole, szkolna młodość, miłości, przyjaźnie, przygody, to najpiękniejsze wspomnienia, które pielęgnuje się w sercu i do których zawsze z radością powraca. Beztroska, głowy pełne marzeń i planów, ambicje i zamierzenia, to właśnie licealne czasy. Absolwentów na zjazd przyciągają ludzie - szkolni koledzy i koleżanki, ciekawość, jak wyglądają, jak im się życie ułożyło, ile zrealizowali z maturalnych planów. Przyciąga ich nieodparta chęć powrotu do młodości, szkolnej ławki, w której choć na chwilę można poczuć się sztubakiem, a nie poważnym panem mecenasem czy inżynierem. Nauczyciele się nie starzeją - nie można się takiemu wrażeniu oprzeć patrząc na emerytowanych pedagogów - Jolantę Jaszczuk, Gabrielę Sieńkowską, Teresę Grześkowiak czy wreszcie aktualnego dyrektora Władysława Klimaszewskiego i wielu innych. Są tacy sami, jak dziesięć lat temu. Tylko już nie tacy groźni - dziś wydają się starymi przyjaciółmi, na widok których człowiek uśmiecha się na ulicy. Dobrze pamiętam, jak przed pracownią historyczną siedzieliśmy na korytarzu w kucki wkuwając historię i gdybając, na kogo dziś padnie odpytywanie. Cieszyli się ci, którzy już mieli ocenę z odpowiedzi - pani profesor Jaszczuk nie miała zwyczaju robić niespodzianek i wyrywać do odpowiedzi tych, którzy już byli odpytywani. Dziś stojąc pod drzwiami pracowni historycznej pomyślałam o swojej koleżance z klasy Kasi Kacpurze, która kilka lat temu zginęła w wypadku samochodowym, a która zawsze miała najlepsze notatki z historii i z którą zdawałam maturę z tego przedmiotu. Mnie ratowały dobrze prowadzone zeszyty, zwłaszcza ze ścisłych przedmiotów, które były moją achillesową piętą. Profesor Gabriela Sieńkowska lubiła te moje kolorowe zeszyty i uznawała często za rekompensatę braku chemicznej wiedzy. Jak mile się to teraz wspomina…

Powrót do Norwida

Powróciliśmy w progi swojej dawnej szkoły w bardzo licznym gronie - ponad tysiąca absolwentów - nasza szkoła wychowała nas w sumie ponad pięć i pół tysiąca. W słoneczne, sobotnie przedpołudnie powróciliśmy pod kasztan od lat rosnący na licealnym dziedzińcu. Korowód absolwentów maszerujący wyszkowskimi ulicami, prowadzony przez Młodzieżową Orkiestrę Dętą, wędrujący z kościoła świętego Idziego, gdzie odprawiana była uroczysta zjazdowa Msza święta, zdawał się nie mieć końca. Maszerowali w nim bardzo starzy absolwenci i ci zupełnie nowi. Zdecydowanie najwięcej było absolwentów w średnim wieku - zdążyli już stęsknić się za swoją szkołą, a jeszcze mają ochotę, by powspominać szkolne czasy. Oficjalne otwarcie zjazdu zgromadziło wielu gości, począwszy od wszystkich żyjących honorowych obywateli Wyszkowa, zresztą także absolwentów szkoły, poprzez byłych dyrektorów liceum - Józefa Bułatowicza i Chwalisława Mańko, władze powiatowe ze starostą Justyną Garbarczyk - także absolwentką liceum - i miejskie z burmistrzem Grzegorzem Nowosielskim. Pojawili się politycy - Józef Oleksy, Adam Struzik, miejscy i powiatowi radni, reprezentanci kuratorium oświaty: dyrektor ostrołęckiej delegatury Maria Skibniewska i wicekurator Marian Popis, pracownicy wyszkowskich urzędów, instytucji, szkół, wójtowie i oczywiście absolwenci, którzy po brzegi wypełnili fantastycznie udekorowaną - srebrno-niebieską salę gimnastyczną. Autorem niezwykłej scenografii był Wojciech Smółkowski, znany wyszkowski architekt i absolwent liceum (matura rocznik 1982). Uroczystość prowadziła absolwentka, a dziś nauczycielka liceum, Klaudyna Matejko. Wcześniej utalentowani uczniowie liceum zaprezentowali program artystyczny "Teraz Norwid". - Szkoła trwa nieustannie, bo szkoła to ludzie, dialog pokoleń, rozmowa prowadzona na różnych płaszczyznach. Gdyby przemówiły drzewa w parku miejskim, gdzie kiedyś mieściła się nasza szkoła, gdyby przemówił kasztan rosnący od lat na naszym dziedzińcu, popłynęłyby wspomnienia. Witam serdecznie wszystkich absolwentów i zapraszam do wspólnego świętowania, wspominania, refleksji - mówiła Klaudyna Matejko. Przez osiemnaście miesięcy ciężkiej pracy komitet przygotował imprezę na najwyższym poziomie. To już trzeci zjazd absolwentów wyszkowskiego liceum. - Ta najstarsza w powiecie szkoła zapisała się w historii miasta i wywarła piętno na całe pokolenia. Może dlatego tak chętnie do niej wracamy, gdziekolwiek jesteśmy w Polsce czy na świecie - zastanawiał się Karol Pękul. - Życie z przeżytych chwil się składa, chwil, które chcielibyśmy zachować w pamięci. To tu rodziły się pierwsze przyjaźnie, miłości, nawet małżeństwa. Jacy jesteśmy dzisiaj, ile w nas pozostało z młodzieńczych planów? To, że dziś z taką radością wracamy do swojej szkoły, że ją kochamy, to dla nas największa satysfakcja - mówił.

Dzieci Norwida

Z historii Liceum Ogólnokształcącego

Pierwsze ośmioklasowe Gimnazjum Koedukacyjne typu humanistycznego powstało w Wyszkowie w roku szkolnym 1914/1915. Organizatorem i pierwszym dyrektorem szkoły był ksiądz Bronisław Lutyński, pierwszymi nauczycielami - Zofia i Wiktor Popławscy - ona uczyła chemii i biologii, on matematyki, a także polonistka Sikorska i geograf Staniszewski. 2 czerwca 1919 roku szkoła otrzymała własną siedzibę. Zakupiono dla niej pałacyk, odkupiony od dyplomaty z czasów carskich Jerzego Sołowiewa oraz park. W 1925 roku odbyła się w szkole pierwsza matura - na dziesięciu uczniów tylko troje otrzymało świadectwa dojrzałości: Rachela Feldnerówna, Leonard Bosk i Stefania Domańska, późniejsza nauczycielka gimnazjum. W 1931 roku dyrektorem został historyk i zasłużony nauczyciel z Ostrowi Mazowieckiej Apolinary Rytel. Po reformie oświatowej w 1933 roku gimnazjum przeszło stopniowo na sześcioletni system nauczania. 4 września 1939 roku niemieckie bomby uderzyły w siedzibę wyszkowskiego gimnazjum, która doszczętnie spłonęła. Szkoła zawiesiła działalność dydaktyczną, ale już w marcu 1940 roku dyrektor Rytel uruchomił tajne nauczanie. Pomagali mu w tym: Wanda Karłowska, Zofia Karłowska, Antoni Rytel, Dobrosław Rytel, Jerzy Rytel, Feliksa Sztompke, Eugeniusz Stelmaszczyk i Maria Muraszko. 16 października 1944 z inicjatywy dyrektora Rytla wznowiono naukę w Gimnazjum w oswobodzonym przez wojsko polskie i radzieckie Wyszkowie. Następnie, na podstawie zarządzenia ministra oświaty z 1 września 1945 roku działalność rozpoczęła nowa szkoła - Liceum Ogólnokształcące - w budynku dzisiejszego liceum, zatłoczonym przez inne szkoły i bardzo zniszczonym. Z trudnościami lokalowymi i kadrowymi (miasto w wyniku wojny zostało w 90 procentach zniszczone) - borykali się kolejni po Apolinarym Rytlu dyrektorzy liceum: Eugeniusz Stelmaszczyk - 1946-47, Jan Wołoszczuk - 1947-49 a potem przez blisko dwadzieścia lat - Antoni Kamiński. W 1960 roku odbył się pierwszy Zjazd Absolwentów, w którym udział wziął założyciel szkoły, ks. Bronisław Lutyński. Uroczystość uświetnił akt nadania Liceum Ogólnokształcącemu sztandaru. Dziewięć lat później, w 1969 roku na emeryturę odszedł wielce dla liceum zasłużony dyrektor Antoni Kamiński, a jego miejsce zajął Chwalisław Mańko - długoletni nauczyciel historii w tej szkole. W tym też okresie, po 1970 roku dobudowano dwie sale szkolne, uruchomiono sanitariaty, doprowadzono wodę, wymieniono instalację elektryczną i zamontowano centralne ogrzewanie. W listopadzie 1973 roku do użytku oddano internat. W 1980 roku, po dwudziestu latach dyrektorowania w liceum odszedł z pracy Chwalisław Mańko, a jego obowiązki przejął Józef Bułatowicz. Dwa lata później oddano do użytku nową, obszerną salę gimnastyczną. 23 maja 1982 roku szkoła zyskała imię Cypriana Kamila Norwida. W 1990 roku Józefa Bułatowicza na stanowisku dyrektora zastąpił Władysław Klimaszewski - aktualny dyrektor LO. (Na podstawie publikacji "Historia Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego w Wyszkowie" opracowanej pod kierunkiem Jolanty Jaszczuk.) Dyrektorzy Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego w Wyszkowie 1914-2004: Ks. Bronisław Lutyński Dębiński Grigo Krzyżanowski Wiktor Fusiecki Karol Kostro Ks. Lucjusz Mioduszewski Apolinary Rytel Eugeniusz Stelmaszczyk Jan Wołoszczuk Antoni Kamiński Chwalisław Mańko Józef Bułatowicz Władysław Klimaszewski Wicedyrektorzy: Anna Chruścikowska Danuta Połomska Barbara Dębowczyk Krystyna Kowalkowska Władysław Klimaszewski Ewa Dąbrowska Maria Czuber Wiesława Wróbel

Zasiedli na zjazdowych uroczystościach absolwenci - lekarze, urzędnicy, nauczyciele, politycy, dziennikarze, biznesmeni, podróżnicy, kupcy - ludzie różnych profesji, majętności, poglądów i dokonań - połączeni byciem absolwentem "Norwida". Nie ma wyszkowskiej rodziny, która nie byłaby z liceum związana. Tu kształciły się całe pokolenia, które dziś administrują Wyszkowem, leczą, uczą, budują. - Szkoło, szkoło, gdy cię wspominam, tęsknota w oczy się wgryza - zacytowała Tuwima absolwentka (rocznik 1980) i starosta wyszkowski Justyna Garbarczyk, witając uczestników uroczystości jako gospodyni powiatu w najstarszej, powiatowej szkole. Dziękując nauczycielom podkreśliła ich nieocenioną dla szkoły pracę. - Nasze liceum kształci na najwyższym poziomie, otwarte na wiedzę, młodzież, Europę - cieszyła się starosta. I zaprosiła za rok na uroczystość otwarcia nowej - właśnie budowanej - sali gimnastycznej liceum. A za dziesięć lat - na stulecie swojej szkoły. - Gdzie nas absolwentów liceum nie ma? - mówiła starosta. - Wykształciło się tu nas pięć i pół tysiąca. Sa tu dyplomaci, politycy, podróżnicy, lekarze, prawnicy. Z ogromnym wzruszeniem i radością witam wszystkich i jako starosta i jako absolwentka szkoły. Garbarczyk wręczyła także Karolowi Pękulowi specjalnie na ten cel przygotowaną pamiątkową statuetkę. Gromkimi brawami powitała absolwencka brać dyrektora liceum Władysława Klimaszewskiego. Nic a nic się nie zmienił - szeptano. Dyrektor zaś dziękował za ciężką pracę i poświęcenie swojego czasu i umiejętności członkom zjazdowego komitetu organizacyjnego, nauczycielom i licealnej młodzieży. Oficjalne uroczystości zakończyło powołanie Stowarzyszenia Przyjaciół Ogólniaka, którego zadaniem ma być promocja szkoły, jej uczniów, pomoc w organizowaniu zajęć pozalekcyjnych, kulturalnych, rozrywkowych itp. Absolwenci - członkowie stowarzyszenia - będą pomagać szkole w poszukiwaniu dodatkowych pieniędzy oraz nawiązywaniu cennych kontaktów, promować ją - także poprzez własne sukcesy.

Uściski i wspominki

Wspinając się po licealnych schodach wróciliśmy sobotniego wieczora do tych samych klas, w których kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu pisaliśmy klasówki, wydrapywaliśmy na ławkach swoje inicjały, snuliśmy dorosłe plany. Szukając siebie na zdjęciach wyeksponowanych na licznych wystawach co chwila wpadaliśmy na dawnych kolegów i koleżanki. Uściski, wspominki, pokazywanie rodzinnych zdjęć. Odżyły wspomnienia. W tym samym holu, w którym flirtowaliśmy i wkuwaliśmy podczas przerw, dziś stanęli dorośli ludzie, którzy choć przez ten jeden wieczór zapomnieli o troskach codziennego dnia i podziwiali ekspozycje przygotowane przez swoich młodszych kolegów. A nauczyciele biegali - zapraszani od klasy do klasy, by z każdą pobyć choć chwilę. Taka jedna, wielka licealna rodzina. I ci, którym się w życiu powiodło i ci, którym mniej. Warto było przyjść na ten zjazd, żeby, chociaż na chwilę wrócić pamięcią do młodzieńczych lat, spotkać znajomych, którzy czasem mieszkają bardzo blisko, ale na spotkanie z którymi zawsze brakuje czasu. Oderwać się o dorosłości, codzienności. I wreszcie wielki bal zjazdowy. Taka wielka, największa studniówka. Najpierw przy przebojach wszystkich roczników w wykonaniu zespołu Akt, znanego z programu "Jaka to melodia", potem wielkiej dyskotece prowadzonej przez Bogdana Fabiańskiego.

Absolwenci wspominają

Swoją naukę w gimnazjum, bo wówczas dzisiejsze liceum było jeszcze ośmioklasowym gimnazjum, wspomina Danuta Rytel, absolwentka rocznik 1937/1938, córka wielce zasłużonego dla szkoły dyrektora Apolinarego Rytla, zaangażowana w organizację zjazdu łączniczka roczników 1932/49. - Przemile wspominam swoją naukę w gimnazjum. Siedziałam w ławce z Jadzią Kondracką, z domu Widawską. Było nas w klasie dwadzieścia dwie osoby: po połowie chłopców i dziewcząt. Nosiliśmy obowiązkowe, granatowe mundurki, białe bluzki. Dyrektorem był wówczas mój ojciec, Apolinary Rytel. I to ten fakt spowodował, że gdy zdawaliśmy maturę w 1938 roku prowadził ją ktoś z Warszawy, nie mój ojciec, żeby nie było żadnych podejrzeń. Klasa miała mi to trochę za złe. Matura z matematyki była piekielnie trudna, studenci uniwersytetu, którzy pod oknami rozwiązywali nam zadania, nie mogli sobie z nimi poradzić. Każde zadanie, które udało się rozwiązać, wrzucali nam przez okna. Ściągaliśmy, przyznaję, nie było innego sposobu, by zdać matematykę. Niestety, z mojej klasy przez maturę przebrnęło zaledwie dwanaście osób, reszta musiała potem jeździć do Warszawy. Byliśmy takim radosnym pokoleniem, naprawdę lubiliśmy swoją szkołę, nie baliśmy się jej, nie baliśmy się swoich nauczycieli, byli dla nas przyjaciółmi i zawsze pomocni. Do kościoła co niedziela chodziliśmy czwórkami ze śpiewem. Mój ojciec Apolinary Rytel kochał młodzież ponad wszystko, choć sam nie tańczył, dla swoich uczniów organizował potańcówki, spotkania w parku, zajęcia sportowe. Wszystko, byleby tylko młodzież spędzała czas mądrze i pożytecznie, zamiast włóczyć się nie wiadomo gdzie. Był dyrektorem, którego się nie bano, ale którego bardzo szanowano. Z inicjatywy ojca i przez niego reżyserowane, wystawialiśmy prawdziwe sztuki: "Damy i huzary", "Zemstę". To był prawdziwy, wielki teatr.

polecane: Wybory 2019

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3