Powiedział jej, że ma 55 lat - uwierzyła. Okazało się, że jest o kilkanaście lat starszy!

(iwa)
Kobieta czuje się pokrzywdzona. Chce odzyskać swoje rzeczy.
Kobieta czuje się pokrzywdzona. Chce odzyskać swoje rzeczy. Fot. I. Wysocka
Pani Elżbieta przyszła do naszej redakcji, prosząc o pomoc.

Od miłości do nienawiści jeden krok - to powiedzenie w przypadku dwojga naszych rozmówców znajduje swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Oszukał i źle traktował

- Mój były przyjaciel nie chce mi oddać rzeczy moich i mojej córki - opowiada kobieta. - Poza tym oszukał mnie. Powiedział mi, że ma 55 lat, a ma 70 lat. Odkryłam to przypadkiem, kiedy przeglądałam jego dokumenty. Pod koniec naszej znajomości źle nas traktował - skarży się. - Bywało, że zamykał mnie w domu i nie chciał wypuścić.

"Kanapa dwuosobowa z obiciem granatowym, odkurzacz, dwa komplety talerzy, dywan strzyżony, chodnik dywanowy strzyżony, pralka wirnikowa Światowid, chodnik własnej roboty, dwa komplety garnków i patelnia, sześć kryształów, kołdra i pościel, ubrania moje i córki, dwie pary zimowych butów, video, przybory szkolne córki i wykładzina dywanowa" - pani Elżbieta skrupulatnie wypisała wszystkie rzeczy, które były partner powinien jej zwrócić.

Dopisała też, że mężczyzna powinien jej zapłacić 9600 złotych za pracę jej i córki w jego gospodarstwie (12 miesięcy x 800 złotych - wyceniła).

Będzie dziecko, będzie dobrze

Kobieta poznała mężczyznę przez ogłoszenie. Mieszkała wówczas w małej miejscowości pod Wyszkowem. Jest rozwódką, sama wychowuje 11-letnią córkę. Z Janem (imię zmienione) spotkali się na trzech randkach. Tyle wystarczyło, by Elżbieta wyjechała z córką i zamieszkała u mężczyzny w jednej z miejscowości w gminie Troszyn.
- Uwierzyłam mu. Wcześniej 25 lat żyłam z alkoholikiem. Myślałam, że jak ktoś nie pali i nie pije to jest porządnym człowiekiem - tłumaczy.

Kobieta nie ma wysokich dochodów. Nie pracuje. Dostaje zasiłek rodzinny i alimenty na córkę. Jan przyjął ją pod swój dach. Postawił tylko jeden warunek. Muszą mieć wspólne dziecko, bo on chce mieć potomka. Po roku wspólnego mieszkania nie doczekali się jednak dziecka. Ich związek się rozpadł.

Nie oddam!

Z pomocą znajomej Elżbieta zaczęła się rozglądać za innym lokum. Dom samotnej matki nie odpowiadał jej, bo było m.in. za daleko. Poradziły sobie w inny sposób.
- Od gęby do gęby i znaleźliśmy jej mężczyznę w Daniszewie - mówi koleżanka kobiety. - Już ją zameldował. Przyjął ją i córkę do siebie.

Z kolei Jan nie chce jej tak po prostu oddać wszystkich jej rzeczy.
- Po pierwsze, kiedy dowiedziałem się, że ona z tamtym kręci i w tym samym czasie mieszka u mnie, wywiozłem część ich rzeczy do jej siostry. A jeśli chce te pozostałe z powrotem, to niech odda mi to wszystko, co im kupowałem: spódnice, pantofle, książki tej małej, ubranka. A jak nie chce ich oddać, to niech mi da mi tysiąc złotych. W innym wypadku wystawię te rzeczy na podwórko i spalę - mówi. - Za pracę nie zapłacę. A że skłamałem, co do lat... No przecież ja młodo wyglądam - mówi z szelmoskim uśmiechem.

Najpierw policja, potem sąd

O radę, jak postąpić w takiej sytuacji, zwróciliśmy się do adwokata Zygmunta Zembrzyckiego.
- Jeśli chodzi o wydanie rzeczy osobistych, kobieta powinna zgłosić się najpierw o pomoc na policję - mówi mecenas Zembrzycki. - Jeśli interwencja policyjna się nie powiedzie, może ona dochodzić wydania swoich rzeczy ruchomych na drodze sądowej. W kwestii zapłaty za pracę, pieniądze może być trudno uzyskać z tego powodu, że pieniądze te były najprawdopodobniej przeznaczane na ich wspólne utrzymanie. To, że było inaczej, może być trudne do udowodnienia. Z kolei jeżeli ktoś coś daje dobrowolnie, to z prawnego punktu widzenia nie może tego zabrać. Jeśli mężczyzna chce zwrotu podarowanych rzeczy, to niech występuje na drogę sądową

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jak
Pani, ta nie jest glupia a cwana, jest bezczelna , to ona powinna trafic do sadu za wykorzystanie mezczyzn - to klasyczny przyklad osoby ktora nie chce pracowac i taki wlasnie sobie wymyslila spozob na naciaganie "frajerow" W mojej ocenie jezeli Pani redaktor podejmuje taki temat, powinna zbadac stanowisko drugiej strony a nie wierzyc i pisac glupoty kobiety ktora zgrywa biedna.
G
Gość
W dniu 11.12.2009 o 21:11, jery napisał:

Ja osobiście znam tych dwoje ludzi.Okłamała ta pani mało dociekliwą redaktorkę T.O. Po 1 ona jest jego żoną,Po 2 sama uciekła do alkoholika z pobliskiej wsi i razem piją.Po3 jej mąż jest nienormalny psychicznie. Po 4 córka dawno dorosła i uciekła od obojga-jako,że ojczym do niej się dobierał.Prawdą jest,że miał po 60-tce, ona po 45-tce,kiedy się żenili kilka lat temu.



Teraz, komu tu wierzyć?
j
jery
Ja osobiście znam tych dwoje ludzi.Okłamała ta pani mało dociekliwą redaktorkę T.O. Po 1 ona jest jego żoną,Po 2 sama uciekła do alkoholika z pobliskiej wsi i razem piją.Po3 jej mąż jest nienormalny psychicznie. Po 4 córka dawno dorosła i uciekła od obojga-jako,że ojczym do niej się dobierał.Prawdą jest,że miał po 60-tce, ona po 45-tce,kiedy się żenili kilka lat temu.
G
Gość
W dniu 10.12.2009 o 17:53, Gość napisał:

A ja powiem inaczej: "stara i głupia" i może dlatego jej życie jest pełne szarości. Szkoda mi córki, która nie miała i nie ma ciekawego dzieciństwa.


Mnie szkoda i corki i matki.
G
Gość
A ja powiem inaczej: "stara i głupia" i może dlatego jej życie jest pełne szarości. Szkoda mi córki, która nie miała i nie ma ciekawego dzieciństwa.
G
Gość
70 lat i mu sie raptem potomka zachcialo.Szkoda kobiety bo i tak nic dobrego w zyciu nie uzyla,ten jej caly majatek bardzo skromniusienki a i jeszcze moze go nie odzyskac.
Dodaj ogłoszenie