Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Portfel rolnika

Mieczysław Bubrzycki
Rolnicy, którzy z taką ostrożnością podchodzili do integracji z Unią Europejską, już z niej korzystają. Tak twierdzi coraz więcej osób, powołując się na ceny skupu wielu produktów rolnych. Prawda o portfelach rolników jest jednak mniej różowa.

Podwyżki cen skupu są faktem. Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, czy wszystkie podwyżki cen na rynku rolnym wynikają tylko i wyłącznie z faktu wejścia Polski do Unii Europejskiej. Niektóre ceny skupu zaczęły rosnąć już wiosną - wraz ze zwyżką cen stali, energii, paliwa.
Jeśli chodzi o trzodę chlewną, to podwyżki cen skupu wynikają w pewnym stopniu z naturalnych cyklów, jakie obowiązują w tej branży. Już od dawna był u nas tzw. dołek świński, więc można było się spodziewać, że wkrótce ceny wzrosną, choć nie należy kryć, że wiele osób - nawet wśród rolników - było zaskoczonych skalą tego wzrostu.
Ceny skupu przyspieszyły mocno w maju i czerwcu (niektóre z nich nawet dość ostro), ale okres najwyższych notowań mamy już prawdopodobnie za sobą. W lipcu niektóre z cen już spadły i wszystko zaczęło się uspokajać. Jest jednak niemal pewne, że większość cen nie wróci do poziomu sprzed kilku miesięcy.
Jak to wygląda w poszczególnych sektorach rynku?

Mleko. Wciąż występuje tendencja do wzrostu cen skupu. Normalnie o tej porze roku ceny skupu mleka raczej spadały, teraz rosną (wzrosły o ok. 10 proc., a nawet więcej), co jest skutkiem dużego zapotrzebowania rynków zachodnich na nasze produkty. Mleko w proszku jest znacznie droższe na Zachodzie niż u nas, masło też ma niezłą cenę, na zbyt mogą też liczyć sery dojrzewające.
W naszym regionie nie zanotowano przypadków wykupowania mleka na pniu przez odbiorców z Zachodu, co - jak donosiła prasa - ma miejsce na zachodnich rubieżach naszego kraju, gdzie podobno Niemcy płacili rolnikom po 2 zł za litr. To dodatkowo napędza tam ceny skupu mleka.
Można jednak zakładać, że ceny skupu mleka, które są już prawie na poziomie zachodnim, nie będą dalej rosły, a jeśli już, to w minimalnym stopniu. Nie należy się więc raczej spodziewać jesienno-zimowej zwyżki cen skupu mleka.
Trzoda chlewna. Ceny skupu wzrosły od wiosny nawet o 80-90 proc., osiągając kwotę 5,20 zł/kg, o której rolnicy nawet nie marzyli. Obecnie ceny już spadają - w pierwszej dekadzie lipca za trzodę płacono 4,5-4,7 zł/kg - ponieważ zaczęto sprowadzać tańszą wieprzowinę z Zachodu. Wiosną na skupie za kilogram tucznika nie płacono nawet 3 zł.
Cielęcina. W okresie najwyższych cen, które mamy już za sobą, płacono nawet do 18 zł/kg, obecnie ceny kształtują się na poziomie 9-12 zł/kg. Wzrosła też rozpiętość cen. Wiosną za cielęta eksportowe płacono po 6-7 zł/kg, a za inne po ok. 5 zł. Jeszcze w czerwcu, w okresie największego zapotrzebowania na cielęta, różnica cen między cielętami eksportowymi a pozostałymi była dwukrotna. W pierwszej dekadzie lipca najlepsze cielęta były skupowane po 10-12 zł, a pozostałe po 7-8 zł.
Wołowina. Za dorosłe opasy i krowy płaciło się dwa razy tyle co na wiosnę (ceny dochodziły do 5 zł/kg). Zahamował się już nieco popyt na cielęta, ale wołowinę nadal się skupuje bez ograniczeń. Pewnie dlatego, że nie ma jej zbyt dużo na naszym rynku, a ponadto Polacy nie jedzą zbyt dużo mięsa wołowego.
Czy grozi nam wyprzedaż całych stad? W naszym regionie takie zjawisko nie powinno występować. Jeśli chodzi o cielęta, to i tak w zasadzie zdecydowana ich większość była sprzedawana.

*

Bez wątpienia, wszystkie te ruchy cen powodują, że dochody rolników w tym roku będą wyższe. Dodatkowo powiększą się one o dopłaty unijne, choć rolnicy otrzymają je nie wcześniej niż w grudniu.
Nie można jednak zapominać, że rolnik nie tylko zarabia, ale także wydaje na środki produkcji, które też zdrożały - niektóre nawet dość znacznie.
Wiosną trzeba było więcej zapłacić za nawozy pod zasiewy, azotowe są droższe nawet o 30 proc. niż w ub. roku (zwyżkowa tendencja zaczęła się już jesienią). Drożej trzeba płacić za pasze. Zdecydowanie droższe (o 50-100 proc.) są maszyny rolnicze i ciągniki. Zdrożały też paliwa.
Ponadto jest niemal pewne, że po żniwach stanieje zboże. Po majowym szczycie ceny już spadają, bo okazuje się, że zapasy zbóż są duże, a żniwa za pasem. Ceny zbóż spadną do poziomu niższego niż w zeszłym roku, ponieważ także na Zachodzie zboże nie jest drogie.
Reasumując - na razie ten rok raczej sprzyja rolnikom, bo bilans podwyżek i obniżek wydaje się korzystny dla nich.
- Wydaje mi się, że pewną zwyżkę dochodów w tym roku mogą odnotować producenci mleka, zwłaszcza jeśli uboczną produkcją w ich gospodarstwach są cielęta - mówi Tadeusz Ciszkowski, kierownik działu ekonomiki ostrołęckiego oddziału Wojewódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. - W innych gałęziach produkcji rolniczej jest różnie, najgorzej w uprawach zbóż, choć właśnie dopłaty bezpośrednie mają zrekompensować niską opłacalność produkcji zbóż. Tak jest na zachodzie Europy, tak będzie u nas.

*

Co będzie w przyszłości? Trudno o precyzyjne prognozy. Dziedziną, która powinna być najbardziej przewidywalna (bo tak jest w innych krajach Unii Europejskiej), jest mleczarstwo. Dochodzimy już do europejskich cen skupu, polscy rolnicy mają też - tak jak Zachodzie - kwoty mleczne. Zboże stanieje, bo na Zachodzie też jest tanie. Wieprzowina podlega okresowym wahaniom, ale cena 5 zł/kg pojawiać się będzie na punktach skupu nieczęsto. Ceny skupu wołowiny też nie powinny wzrosnąć, ponieważ nie będzie się opłacać jej transport do krajów Zachodniej Europy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki