Polska nie może być karana za to, że 70 procent energii wytwarza z węgla

Partnerem cyklu jest PGG S.A.
Udostępnij:
Rozmowa z Tomaszem Rogalą, Prezesem Zarządu Polskiej Grupy Górniczej S.A.
Polska nie może być karana za to, że 70 procent energii wytwarza z węgla

Czy w czasach wojny i kryzysu energetycznego Europa spojrzy na polski węgiel przychylniejszym okiem?

Parę lat temu w gmachu Komisji Europejskiej prezentowałem dane o imporcie ropy naftowej, gazu i węgla do krajów Unii, szczególnie ze Wschodu. Starałem się pokazać, jak bardzo niebezpieczne jest uzależnienie od jednego kierunku dostaw. Przyjmowane to było z lekkim uśmiechem, nie do końca poważnie. A przecież oparłem swój wywód na elementarnych zasadach ekonomii. Dziś mógłbym czuć satysfakcję, najważniejsze jest jednak dla mnie, czy z tamtej błędnej oceny sytuacji i opartej na niej błędnej polityki energetycznej zostaną wyciągnięte właściwe wnioski.

Jest szansa?

Na chwilę obecną obserwujemy w Unii nerwowe poszukiwanie alternatywnych wobec Rosji dostawców węglowodorów. Również w krajach podejrzewanych o wspieranie terroryzmu, nie gwarantujących stabilnych i bezpiecznych dostaw.

Nie możemy szybko zastąpić węglowodorów źródłami odnawialnymi?

Przekonujemy się dziś wszyscy boleśnie, jaką to jest na razie mrzonką. Potrzeba uczciwej dyskusji o roli węglowodorów jako stabilnych źródeł energii, zapewniających bezpieczeństwo całym systemom energetycznym. Ale też uczciwej dyskusji o wpływie spalania węglowodorów, w tym węgla, na klimat oraz o tym, co my realnie możemy z tym zrobić. Mamy z jednej strony stanowiska szczytów klimatycznych z ostatnich dekad, a z drugiej realny świat, w którym rośnie zużycie węgla jako stabilnego źródła energii.

W zachodniej Europie jego rola została mocno zredukowana.

To spójrzmy globalnie. 30 lat temu światowe zużycie węgla wynosiło 4,4 miliarda ton. Dzisiaj to jest ponad 7 miliardów ton, z czego połowa przypada na Chiny. Ziemia pozostaje okrągła, a emisje nie mają paszportów. Możemy sobie w Europie zrezygnować z węgla i innych węglowodorów schodząc z emisją do zera, a i tak efekt tego będzie w skali globu mizerny – z uwagi na rekordowe poziomy Azji.

Unia wprowadziła system handlu uprawnieniami do emisji. On jest mocno krytykowany. Da się go uczynić sensowniejszym?

Pierwszą zmianą ma być pozbawienie instytucji finansowych uprawnienia do handlowania emisjami. To ważne, ponieważ znaczna część tych uprawnień została przez te instytucje przejęta i…

Podlegała spekulacji?

Tak. Uważa się, że gwałtowny wzrost cen uprawnień z 20 euro do powyżej 70 euro za tonę CO2 spowodowany był właśnie przez spekulacje finansowe, niezależne od podmiotów, dla których tworzono ten system, korzystających z uprawnień, np. elektrowni. Druga korekta w systemie dotyczyć musi tempa wycofywania puli darmowych uprawnień, bo ono też prowadziło do windowania kosztów CO2. Jeśli mamy realizować racjonalną politykę energetyczną, niezbędna jest elementarna przewidywalność. Dziś za jej brak płacą w Europie dosłownie wszyscy.

Europa, poza Polską, pozamykała już niemal wszystkie kopalnie węgla kamiennego.

Główną przyczyną jest głębokie zaleganie zasobów pozostałych po wybraniu tych płytszych, czyli uwarunkowania geologiczne, techniczne itp. Ale odchodzenie od węgla przyspieszyła także polityka klimatyczna, uruchomiona w zasadzie tylko w Unii Europejskiej, bo w Rosji, Indiach, Chinach i w wielu innych krajach ona nie funkcjonuje. Przy tym Polska jest dziś najbardziej obciążona opłatami z tytułu CO2. To niesprawiedliwe, bo to, że ponad 70 proc. energii wytwarzamy z węgla, jest uwarunkowane historycznie. W chwili upadku PRL, myśmy w stu procentach bazowali na węglu, nie mieliśmy jednostek jądrowych, jak np. Czesi, ani gazowych, ani innych. Cele klimatyczne są oczywiście ważne. Ale nie można do nich zmierzać bezrozumnie, w oderwaniu od realiów. Trzeba też pamiętać, że odejście od węgla jest dla dużego kraju, jak Polska, o niebo większym wyzwaniem niż dla państw wielokrotnie mniejszych.

Europejczycy martwią się nie tylko o rosnące ceny energii, ale i o to, czy w gniazdkach będzie prąd.

Dotknął pan istoty sprawy: to państwa członkowskie, głównie ich rządy, odpowiadają za dostarczenie energii swym obywatelom. Nikt nie pyta urzędników w Brukseli o to, czy jest i będzie prąd. Dlatego to przede wszystkim rządy poszczególnych krajów winny mieć wpływ na regulacje dotyczące energetyki. Musi być też przestrzeń dla wolnego rynku, czyli to konsumenci powinni wybierać, z jakich źródeł energii chcą korzystać. To zostało w ostatnich latach bardzo zaburzone za sprawą przeróżnych subwencji, dotacji, ulg itp. One sztucznie obniżały konkurencyjność węgla.

Kryzys po wybuchu wojny w Ukrainie oraz embargo na węgiel z Rosji skutkują w Polsce szalonym wzrostem popytu na rodzimy surowiec, i to mimo drastycznego wzrostu cen węgla.

Polska Grupa Górnicza S.A. postanowiła łagodzić skutki gwałtownego drożenia paliw, koncentrując się na zabezpieczeniu potrzeb odbiorców indywidualnych węgla opałowego, którzy używają go do ogrzewania własnych domów i mieszkań. Sprzedaż odbywa się przez sklep internetowy PGG S.A. i jest to w tej chwili jedyne na polskim rynku miejsce, w którym - zgodnie z naszym podejściem do idei społecznej odpowiedzialności spółki - węgiel oferuje się po cenach producenta, bez znaczącej marży narzucanej zwykle przez pośredników. Na początku marca tego roku postanowiliśmy radykalnie rozszerzyć sprzedaż węgla opałowego dla gospodarstw domowych. Dotychczas w sklepie PGG S.A. można było kupić workowane ekogroszki, a począwszy od 11 marca oferujemy też węgiel sypany luzem, który klienci mogą odebrać samodzielnie, własnym transportem, w kopalnianych punktach sprzedaży. Aby ułatwić zakup stworzyliśmy listę firm przewozowych, które potrafią sprawnie dostarczyć towar z kopalni pod adres domowy klienta na terenie całego kraju. Zainteresowanie jest niewiarygodne, przeszło wszelkie oczekiwania. Ceny producenta w PGG S.A. są dużo bardziej atrakcyjne od tego, co dzieje się na rynku - stąd ten popyt.

W mediach pojawiają się głosy, że kupno towaru w sklepie Polskiej Grupy Górniczej jest trudne…

Popyt przewyższa naszą produkcje więc zawsze są ci, którzy danego dnia nie kupią węgla. To jest istota problemu, jednak sprzedaż jest ciągła, więc każdego dnia ten produkt trafia do klientów. Zatem ta sytuacja stopniowo powinna się poprawiać, jednak na dziś emocji jest dużo, potęgowanych przez różne wypowiedzi, które - mówiąc wprost - straszą. Wykorzystujemy w tej chwili maksymalnie zdolności produkcyjne i dystrybucyjne wszystkich kopalń. Sprzedaż trwa ciągle. Cała dobowa produkcja węgla opałowego PGG S.A. dla gospodarstw domowych jest obecnie kierowana do sprzedaży w dostępnych kanałach dystrybucji: za pośrednictwem sklepu PGG S.A., bezpośrednio na kopalniach, za pośrednictwem autoryzowanych składów zlokalizowanych w Polsce. Obecnie sklep internetowy sprzedaje 60 proc. dziennej produkcji i jest to 34 razy więcej niż w tym samym okresie roku ubiegłego. Od początku roku sklep obsłużył ponad 60 tys. klientów, do których skierowane zostało ponad 232 tys. ton węgla. Każdego dnia sklep sprzedaje ok. 6 tys. ton węgla opałowego w cenach producenta.

Czy w związku z embargiem na węgiel importowany dotychczas z Rosji grozi nam w Polsce deficyt węgla, którego nie uda się zaspokoić?

Rezygnacja z importu węgla z Rosji jest powiązana zarówno ze zwiększaniem krajowej produkcji jak i z importem z innych kierunków. Powinniśmy również pamiętać, że lawinowemu popytowi a w rezultacie skokowemu wzrostowi cen na rynku sprzyjają też wszelkiego typu artykuły i informacje medialne o brakach węgla, które mogą generować nieproporcjonalne reakcje klientów.

Czy największa polska spółka węglowa planuje zwiększenie wydobycia i w jakim zakresie może odpowiedzieć na nadzwyczajną sytuację rynkową?

Polska Grupa Górnicza S.A. zgodnie z zeszłoroczną umową społeczną dla górnictwa znajduje się w procesie redukcji zdolności produkcyjnych, jednak w tym i przyszłym roku, w związku z sytuacją rynkową, planujemy zwiększenie produkcji o kilkaset tysięcy ton węgla. Musimy mieć jednak na uwadze, że przygotowanie nowych ścian jest czasochłonne i kosztowne. W górnictwie nie da się przeprowadzić takiej zmiany nagle, z dnia na dzień. Udostępnienie ściany wydobywczej na ok. 800 tys. ton węgla trwa około półtora roku i kosztuje ok. 200 mln zł. Kontynuujemy plan rozszerzenia asortymentu w sektorze komunalno-bytowym – mowa o budowie instalacji do produkcji tzw. błękitnego węgla, czyli niskoemisyjnego paliwa węglowego. Rozważane lokalizacje to kopalnie Chwałowice i Ziemowit. Koszt jednej instalacji szacowany jest na ok. 200 mln zł, z czego połowa mogłaby pochodzić z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Polska nie może być karana za to, że 70 procent energii wytwarza z węgla - Polska Times

Więcej informacji na stronie głównej Tygodnik Ostrołęcki
Dodaj ogłoszenie