Podniósł klasztor z popiołów

Ewa Pyśk-MamiŃska
Na zdjęciu: proboszcz Bruliński z biskupem Stefankiem podczas pożegnalnej mszy 30 lipca, odprawianej w klasztorze
Na zdjęciu: proboszcz Bruliński z biskupem Stefankiem podczas pożegnalnej mszy 30 lipca, odprawianej w klasztorze Archiwum
Udostępnij:
Parafianie z ostrołęckiego klasztoru podziękowali swojemu proboszczowi Witoldowi Brulińskiemu za lata posługi kapłańskiej i powitali nowego proboszcza ks. Zdzisława Grzegorczyka.

Ksiądz Bruliński delikatnie się uśmiecha, ale mówi stanowczo:

- Ja sobie obiecałem dawno temu, że żadnych wywiadów nie będą udzielał. Piszcie, co chcecie, bo przecież mnie znacie...
Przez siedemnaście lat pracy duszpasterskiej w ostrołęckim klasztorze unikał rozgłosu. Taki też pozostał do końca posługi. Zawsze z ludźmi i dla ludzi, nie forsował swojej osoby na pierwszy plan, nie starał się być widoczny.
- Możemy tylko dziękować Panu Bogu za tak dobrego proboszcza - mówi parafianka, Krystyna Wasilewska. - Za życzliwość i oddanie księdza nam, parafianom.

Trudny początek

Kiedy jesienią 1989 roku ks. Witold Bruliński objął parafię pw. św. Antoniego Padewskiego w Ostrołęce, od razu postawiono przed nim trudne zadanie. W latach 1970-1988 kościół i zespół poklasztorny zostały gruntownie wyremontowane przez ówczesnego proboszcza, ks. Józefa Biernackiego.
Podczas misji, w nocy z 13 na 14 marca 1989 roku w klasztorze wybuchł pożar. Wnętrze kościoła uległo niemal całkowitemu zniszczeniu. Do dziś nie ustalono przyczyn pożaru. Straty oszacowano na około miliarda złotych. Klasztor zaliczano do zabytków klasy "0", należał do jednych z najcenniejszych na Mazowszu.
Ksiądz Bruliński pojawił się w Ostrołęce w pół roku po pożarze. Kolejne lata były podnoszeniem klasztoru z popiołów. Proboszcz Bruliński potrafił zmobilizować parafian, by łożyli na odbudowę kościoła. Skutecznie zabiegał również o dofinansowania na ten cel z funduszy rządowych i samorządowych. W 2000 roku wnętrze kościoła ostatecznie wyremontowano. Do dziś trwają prace przy wzmacnianiu fundamentów kościoła i w krużgankach.
Stanisław Pajka w swojej książce "Wpisani w Kurpiowszczyznę" pisze o księdzu Brulińskim: "Powiada się, że wiara czyni cuda. Myślę, że taka wiara towarzyszyła ks. proboszczowi od samego początku odnowy świątyni".
Zadanie, jakie postawiono przed proboszczem było trudne, ale się z niego wywiązał. Pamiętają o tym parafianie, którzy ufundowali proboszczowi tablicę z takim napisem: "Modlisz się w kościele przyklasztornym, który został spalony wewnątrz (...), a wyremontował go ksiądz proboszcz Witold Bruliński, przywrócił mu dawną świetność". Tablica wisi w krużgankach kościoła.
We wspomnieniach parafian pozostanie proboszcz, który przez pierwsze lata posługi w klasztorze, mszę św. sprawował przy drzwiach, bo w zrujnowanej przez ogień świątyni nie można było tego robić.
Parafianie o swoim proboszczu wyrażają się ciepło i z serdecznością. Z ich opowieści poznajemy księdza troskliwego o wiernych i dobrego człowieka.
- Jako grupa Najświętszego Serca Niepokalanej spotykamy się w każdy piątek - mówi pani Krystyna Wasilewska. - Przez te wszystkie lata towarzyszyła nam życzliwość i dobroć księdza proboszcza. Możemy mu tylko dziękować za pracę i zapewnić, że zawsze pozostanie w naszej pamięci.
Ks. Bruliński nie żegna się jednak z parafią. Zdecydował, że pozostanie tu, żeby na emeryturze służyć wiernym.

Myszyniecki Kurp proboszczem

W niedzielę, 30 lipca, na mszy o godz. 13.00 oficjalnie przejął parafię ks. Zdzisław Grzegorczyk. Na dowód tego biskup Stanisław Stefanek wręczył mu klucze do parafii. Nowy proboszcz złożył też przy wiernych, wymagane prawem kanonicznym wyznanie wiary.
- Mój drogi bracie, mianuję cię proboszczem parafii p.w. św. Antoniego Padewskiego w Ostrołęce - mówił biskup Stefanek. - Prowadź, jako nauczyciel, kapłan i pasterz wszystkich wiernych. Stwórz dla kapłanów z tej parafii dom. Bądź niezmordowanym pracownikiem Winnicy Pańskiej.
Ks. kanonik Zdzisław Grzegorczyk ma 50 lat i jak go nazwał biskup Stefanek - jest myszynieckim Kurpiem, urodził się bowiem w Wykrocie. W Ostrołęce kończył szkołę średnią, technikum mechaniczne. W klasztorze był bierzmowany. Tu chodził na lekcje religii. Tu rodziło się jego powołanie kapłańskie. Po dziesięciu latach bycia wikariuszem trafił na probostwo do Żebrów Perosów, gdzie był przez trzy lata i gdzie przeżył zdarzenie, które na wiele lat odsunęło go od parafian.
- Chcę wam, drodzy parafianie, powiedzieć kilka słów o sobie, bo macie prawo to wiedzieć - mówił w klasztorze 30 lipca nowy proboszcz. - W parafii w Żebrach Perosach doznałem wiele dobra, były jednak także trudne chwile.
Łamiącym głosem ks. Grzegorczyk przypomniał noc z 22 na 23 czerwca 1995 roku.
- Nieznani sprawcy napadli w nocy na plebanię - opisywał bolesne doświadczenie. - Byłem bity, torturowany, przypalany żelazkiem, przystawiono mi pistolet do skroni. Była ze mną moja siostra, która bardzo to przeżyła. Dziękuję jednak Bogu, bo mnie ocalił i doświadczył. Dziękuję też lekarzom i pielęgniarkom z ostrołęckiego szpitala.
Ksiądz nie wrócił do Żebrów, został ojcem duchownym Wyższego Seminarium Duchownego w Łomży, gdzie pracował przez 11 lat.
Nowy proboszcz dziękował ks. Brulińskiemu za pracę na rzecz parafii, prosił jednocześnie o pomoc w przyszłości, ponieważ chce kontynuować pracę swojego poprzednika.
- Chcę działać na polu duchowym i gospodarczo-inwentaryzacyjnym - mówił nowy proboszcz.
W sferze duchowej planuje wprowadzenie stałych dyżurów księży spowiedników przed i popołudniami, ma być wprowadzona dodatkowa msza św. w ciągu dnia.
W pracy gospodarczej, nie ukrywał, że liczy na przychylność władz Ostrołęki i zamierza kontynuować prace renowacyjne klasztoru.

Kwiaty na powitanie i pożegnanie

Uroczystość pożegnania ks. Witolda Brulińskiego i jednocześnie powitania ks. Zdzisława Grzegorczyka zgromadziła w klasztorze tłumy wiernych, nie zabrakło też duchownych, na czele z biskupem łomżyńskim Stanisławem Stefankiem, wikariuszem generalnym bp Tadeuszem Bronakowskim, kapłanami z okolicznych parafii, nie tylko ostrołęckich.
Zarówno duchowieństwo, jak i parafianie wiele ciepłych słów skierowali pod adresem żegnającego się z probostwem ks. Brulińskiego.
- Budowanie jest znakiem jego posługi kapłańskiej - mówił biskup Stanisław Stefanek. - Ksiądz Zdzisław natomiast, choć przychodzi tu po bolesnym probostwie, także nie uniknie budowania; w świątyni zabytkowej nie można się zamknąć i nie zauważać pękających ścian.

*
Witold Bruliński urodził się 27 października 1935 r. w Lutostaniu, w parafii Puchały. Sakrament kapłaństwa przyjął 29 czerwca 1959 r. w Łomży z rąk biskupa Czesława Falkowskiego.
Pracował w parafiach: Jelonki, Tykocin, Kuczyn, Ostrołęka (od 28 czerwca 1963 r. do 17 września 1965 r.), Zambrów, Suwałki. W maju 1977 r. został proboszczem w Radziłowie (w Łomżyńskiem). Po dwunastu latach posługi w Radziłowie biskup Juliusz Paetz powierzył mu probostwo w parafii św. Antoniego w Ostrołęce. Od 25 października 1989 r. do 29 lipca 2006 r. był proboszczem parafii św. Antoniego i dziekanem dekanatu ostrołęckiego św. Antoniego. Po przejściu na emeryturę będzie nadal mieszkał na plebanii w Ostrołęce.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Tygodnik Ostrołęcki
Dodaj ogłoszenie