MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Poczekają na ścieki

Paweł Pliszka
W Kadzidle od trzech tygodni trwają intensywne roboty przy układaniu kanalizacji
W Kadzidle od trzech tygodni trwają intensywne roboty przy układaniu kanalizacji Fot. P. Pliszka
Kilka dni przed Świętami Wielkiejnocy rozkopano kilka ulic w Kadzidle. Rozpoczęła się budowa kanalizacji. Do powstającej sieci podłączone zostaną domy 72 rodzin. Ale chętnych jest znacznie więcej. Nie mogą liczyć na przyłączenie do sieci, mimo że w niektórych przypadkach budowa przebiega kilka metrów od domów zainteresowanych.

W Kadzidle od trzech tygodni trwają intensywne roboty przy układaniu kanalizacji
(fot. Fot. P. Pliszka)

- Nie możemy teraz zmieniać projektu, ponieważ został on już zaakceptowany przez komisję, która przyznała nam pieniądze z Sapard-u - wyjaśnia Jan Pabich, wójt gminy Kadzidło. - Korzystamy z dofinansowania inwestycji z tego programu unijnego. Jeśli dokonalibyśmy teraz jakiejkolwiek zmiany w projekcie, moglibyśmy nie otrzymać zwrotu pieniędzy. Cała inwestycja stanęłaby wówczas pod znakiem zapytania.
W gabinecie wójta Pabicha było już kilka osób z pytaniem, dlaczego ich posesje nie zostały uwzględnione w planie budowy sieci, a kanalizacja będzie podłączana np. u sąsiadów kilka czy kilkanaście metrów obok?
- Dlaczego zostaliśmy pominięci w realizacji inwestycji? Czy trzeba starać się o jakieś specjalne pozwolenie na podłączenie się do kanalizacji? - pyta Roman Drężek z Kadzidła, jeden z mieszkańców, którego dom nie będzie podłączony do sieci.

O niczym nie wiedziałem

- Kiedy już rozpoczęły się roboty na naszej ulicy, sąsiad mnie zawołał i zapytał, czy wytyczono mi przyłącze do szamba, bo u niego już te prace wykonano - opowiada Roman Drężek. - Koło mojego domu nic takiego nie robiono, więc poszedłem porozmawiać z kierownikiem budowy. Ten powiedział, że nie ma informacji o tym, by budować przyłącze do mojego domu, ale obiecał sprawdzić jeszcze w Urzędzie Gminy, czy czegoś nie przeoczono.
Na drugi dzień pan Drężek dowiedział się, że projekt inwestycji nie przewiduje podłączenia jego domu do sieci kanalizacyjnej. Postanowił więc udać się do Urzędu Gminy i wyjaśnić sprawę osobiście. W wydziale inwestycji dowiedział się, że pominięcie jego domu w projekcie wynika z faktu, że nie wyraził zgody na podłączenie się do sieci. Zapytano go również, dlaczego tak późno przychodzi dowiadywać się o inwestycję, skoro już trwa budowa.
- A ja o niczym nie wiedziałem. Nikt mnie nie powiadomił, że będzie budowana kanalizacja na naszej ulicy - protestuje Drężek. - Jesienią ubiegłego roku chodził po domach urzędnik z gminy i wykonywał szkice projektu kanalizacji. Ale mówił, że później jeszcze pojawi się tu architekt, który będzie ustalał szczegóły i wykona dokładny projekt sieci. U mnie jednak nikogo nie było. Nie zostawiono żadnej informacji czy zawiadomienia, bym skontaktował się w sprawie sieci kanalizacyjnej w urzędzie. A teraz dowiaduję się, że nie wyraziłem zgody, więc mojego domu nie podłączą, na zmiany zaś jest za późno.

Informacje były

Wójt Jan Pabich jest zdziwiony reakcjami niektórych mieszkańców Kadzidła. Trudno mu wyjaśnić, dlaczego mówią oni, że nie wiedzieli nic o planowanej budowie kanalizacji.
- Staraliśmy się naprawdę rzetelnie informować mieszkańców o inwestycji. W czyim interesie byłoby ukrywanie tego faktu przed ludźmi? - pyta Pabich. - W ubiegłym roku przeprowadziliśmy zebranie informacyjne. Ogłaszaliśmy na tablicach jego termin i miejsce. Nawet poprosiliśmy proboszcza, by ogłosił z ambony odpowiednią informację. Na zebranie przyszło niewiele osób.
Później - według wójta - po domach znajdujących się przy ulicach, na których miała być budowana kanalizacja, chodził projektant sieci i urzędnik gminy. Pytano mieszkańców, czy wyrażają zgodę na podłączenie do sieci, czy nie. Taki "obchód" był jeszcze raz powtórzony po kilku tygodniach.
- Urzędnik i architekt chodzili popołudniami, by zastać ludzi w domach. Możliwe, że w niektórych wypadkach zdarzyło się tak, że dwukrotnie nikogo nie było - odpowiada wójt. - A czasami niemożliwe jest też pozostawienie informacji na piśmie, ponieważ na bramce nie ma skrzynki na listy, a po podwórku biegają wielkie psy.
Istnieją jeszcze inne rozwiązania dla tych mieszkańców, którzy zmienili niedawno zdanie i chcą teraz podłączyć swoje domy do sieci, a także dla tych, do których jakimś sposobem informacja nie dotarła. Inwestycja ma być zakończona 31 lipca tego roku. Krótko po tym terminie ma zostać sprawdzona i przyjęta przez komisję z programu Sapard. Wówczas będzie można podjąć nowe prace i podłączyć kolejnych użytkowników.
- Jeśli zainteresowanych korzystaniem z sieci kanalizacyjnej będzie kilkanaście rodzin, to może wykonamy jakiś miniprojekt i wykonamy przyłącza - mówi Jan Pabich. - Jest też możliwość wykonania przyłącza na własny koszt. To oczywiście będzie droższe niż w przypadku, gdy jest wykonywane w ramach projektu. Być może jednak wspomożemy mieszkańców z budżetu gminy, np. urząd opłaci wykonanie mapek geodezyjnych. Ale szczegóły ustalilibyśmy później.
Mieszkańcy Kadzidła, którzy zgodzili się na podłączenie ich domów do kanalizacji, muszą zapłacić 1200 zł. Jeśli zaś ktoś zdecyduje się na wykonanie przyłącza do sieci teraz, musi zapłacić za wydanie zgody na roboty 600 zł. Do tego dojdzie jeszcze koszt wykonania mapki geodezyjnej (około 200 zł) i oczywiście koszt zakupienia materiałów oraz praca ekipy budowlanej (tu cena zależy od długości wykonywanego przyłącza).
- W przypadku realizowania nowego projektu, prace mogłyby się rozpocząć dopiero w 2005 r. - mówi wójt. - Więc osoby zainteresowane będą musiały poczekać co najmniej rok.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki