Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Pochowali go w milczeniu

Anna Suchcicka
Pogrzeb Mirosława Ścięgaja
Pogrzeb Mirosława Ścięgaja Fot. Anna Suchcicka
- Widzi pani, ile ludzi. Gdyby Mirek był bandytą, ludzie by nie przyszli - mówił mężczyzna w czarnej koszulce u bram przasnyskiego cmentarza. Komentarz, który wygłosił ów mężczyzna, był jednym z nielicznych tego dnia. Pogrzeb Mirosława Ścięgaja, 25-letniego przasnyszanina, zastrzelonego w nocy z 6 na 7 czerwca, odbył się w milczeniu i bez ekscesów, których obawiali się przasnyszanie.

Pogrzeb Mirosława Ścięgaja
(fot. Fot. Anna Suchcicka)

W dniu pogrzebu, 10 czerwca w miejscu zdarzenia na ul. 3 Maja, nadal płonęły ułożone w kształcie krzyża znicze, na siatce zawisł czarny t-shirt z napisem "zabij mnie za koszulkę". Zdaniem młodych ludzi, towarzyszących Mirkowi w piątkową noc, to właśnie napis na koszulce (HWDP) sprowokował przasnyskich policjantów do akcji, w wyniku której zginął Ścięgaj. W dniu pogrzebu od rana można było zobaczyć na ulicach Przasnysza mężczyzn ubranych w koszulki, które miały być demonstracją przeciwko policji, najwięcej było czarnych koszulek z napisami HWDP (z przodu) i "zabij mnie za koszulkę" (z tyłu), ale w tłumie można było wypatrzyć także koszulki z policyjnymi kogutami i agresywnymi psami.
Wyprowadzanie ciała ze szpitalnej kaplicy odbyło się o godz. 16.00, ale postacie w jednolitych koszulkach zaczęły zbierać się w miejscu śmierci Mirosława Ścięgaja już o 13.00. W przyległych uliczkach można było zauważyć czerwonego garbusa, z którego młodzi mężczyźni pobierali czarne t-shirty.
- Skąd je macie? - zapytałam. Odpowiedzieli, że sami je zrobili. Początkowo w szpitalnej kaplicy było niewiele osób, najbliższa rodzina i przyjaciele. Ale z każdą chwilą tłum gęstniał. Pojawiły się także kamery telewizyjne.
W pewnej chwili podszedł do mnie mężczyzna i wciągnął w milczący, czarny tłum. Chciał, bym zza głów zgromadzonych zobaczyła, jak ktoś ich "filuje" z okien sąsiadującego ze szpitalem budynku komendy policji.
- Oni nas chyba kręcą na kamerę - twierdził ze złością mężczyzna.
Do kościoła żałobny kondukt przemaszerował w milczeniu. Czasem wymowną ciszę przerywał tylko pojedynczy spazm płaczu albo rzucone cichym głosem przekleństwo. - Zabili, go s..., takiego młodego chłopaka - zasyczała pod kościołem starsza kobieta. A drobna blondynka podeszła do czarnych mężczyzn, by im podziękować: - Zachowaliście się panowie naprawdę wspaniale, dziękuję - mówiła. Zapewne nie chodziło jej tylko o solidarność w ubiorze, ale raczej o zachowanie spokoju w mieście, bo napięcie było duże. - Będą szli i rozbijali wszystkie samochody po drodze - poszła w południe fama w miasto. Wiele osób potraktowało tę wiadomość poważnie i kto mógł odprowadzał swoje auto do garażu, albo przestawiał w bardziej ustronne miejsca. Ale do żadnych zamieszek, ani niszczenia mienia nie doszło.
Podczas mszy nie padło ani jedno zdanie, nawiązujące do wydarzeń piątkowej nocy. Ksiądz mówił o miłości bożej, zaufaniu i drodze, która czeka na każdego. Na cmentarzu było podobnie.
Ok. godz. 18.00, mieszkańcy Przasnysza zaczęli wracać do swoich zajęć, a ekipy telewizyjne zwijać sprzęt.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki