Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Po co komu ładowność

(mb)
Nie należy się spieszyć z wprowadzaniem zmian w przepisach - mówi naczelnik Tadeusz Putyński
Nie należy się spieszyć z wprowadzaniem zmian w przepisach - mówi naczelnik Tadeusz Putyński Fot. M. Bubrzycki
Czytelnik z Ostrowi Mazowieckiej zaalarmował nas, że przy rejestracji samochodu osobowego zażądano od niego zaświadczenia od diagnosty w sprawie dopuszczalnej ładowności, za które musiał zapłacić. "W innych powiatach nie mają takich wymagań" - twierdzi czytelnik.

Nie należy się spieszyć z wprowadzaniem zmian w przepisach - mówi naczelnik Tadeusz Putyński

(fot. Fot. M. Bubrzycki)

Od nowego roku zmieniły się niektóre przepisy dotyczące rejestracji samochodów.
Każdego kto rejestrował samochód w tym roku, spotkała niespodzianka. Zażądano od niego o parę złotych więcej. To tzw. opłata ewidencyjna - po złotówce za wydanie dowodu rejestracyjnego, tablic rejestracyjnych, nalepki kontrolnej itd. Taką opłatę wprowadził minister spraw wewnętrznych i administracji rozporządzeniem z 18 grudnia 2003 roku. Wzbudza to czasami niewybredne komentarze interesantów przychodzących do wydziału komunikacji.
- To nie jedyna nowość w przepisach, która obowiązuje od 1 stycznia br. albo nieco wcześniej - mówi Tadeusz Putyński, naczelnik wydziału komunikacji, transportu i dróg publicznych Starostwa Powiatowego w Ostrowi Mazowieckiej.
Na wydziały komunikacyjne nałożono np. obowiązek informowania Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego o tych właścicielach pojazdów, którzy nie mają opłaconego ubezpieczenia OC. Wobec sprzeciwu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szefów Wydziałów Komunikacji, na razie wydziały komunikacji tego nie robią.
Wydziały komunikacji informują natomiast Urząd Skarbowy o wszystkich rejestracjach pojazdów zakupionych z drugiej ręki.
- Nabywcy używanych samochodów nie powinni więc zapominać o zarejestrowaniu umowy w Urzędzie Skarbowym i uiszczeniu opłaty skarbowej - przypomina Tadeusz Putyński. - Jeśli tego nie zrobią w czasie, muszą się liczyć z odsetkami.
O tych nowościach - po kolei - informuje nas Tadeusz Putyński, szef wydziału komunikacji.
O innej nowości powiadomił nas czytelnik z Ostrowi Mazowieckiej, który w styczniu chciał zarejestrować używany samochód osobowy.
- Pani w okienku odesłała mnie do diagnosty w celu uzyskania zaświadczenia o dopuszczalnej ładowności - informuje czytelnik. - Pani ta twierdzi, że od nowego roku zmieniły się przepisy i w rubrykę dowodu rejestracyjnego o dopuszczalnej ładowności wpisuje się teraz konkretne cyfry, a nie xxxx czy kropki. Te dane wpisuje się na podstawie zaświadczenia wystawianego przez diagnostę. Kosztuje ono 51 zł. Nie wiem jednak, czy przepisy się zmieniły, czy nie, bo w sąsiednich powiatach, np. w Ostrołęce czy w Makowie, dowody rejestracyjne wydawane są po staremu, a więc w tę rubrykę wpisuje się xxxx. Wiem to od kolegów. Może więc ludzi z Ostrowi nabija się w butelkę?
Jak nam wyjaśnił naczelnik Putyński, obowiązek wpisywania dopuszczalnej ładowności do dowodów rejestracyjnych samochodów osobowych wynika bezpośrednio z nowelizacji prawa o ruchu drogowym. W artykule 2, zawierającym definicję pojęć występujących w ustawie, pojawił się punkt 56: "Dopuszczalna ładowność to największa masa ładunku i osób, jaką może przewozić pojazd, która stanowi różnicę dopuszczalnej masy całkowitej i masy własnej pojazdu".
- Jeżeli jest rubryka w dowodzie rejestracyjnym i jest odpowiednia definicja w prawie o ruchu drogowym, to powinna być wypełniona - tłumaczy naczelnik Putyński.
Naczelnik utwierdził się, że tak właśnie ma być, po otrzymaniu w połowie grudnia e-maila ze stenogramem spotkania dwóch wysokich urzędników Ministerstwa Infrastruktury z szefami wydziałów komunikacji Wybrzeża, które odbyło się w Gdańsku.
- Przez kilka tygodni mieliśmy dosłownie dwa takie przypadki - mówi Tadeusz Putyński. - Samochody w miarę nowe mają świadectwa homologacji, na podstawie których da się określić dopuszczalną ładowność. Starsze, niestety, trzeba odesłać do diagnosty, bo takich danych nie ma.
Ponieważ interesanci, którzy musieli płacić za diagnostę, głośno wyrażali swoje niezadowolenie, naczelnik Putyński skonsultował się z kolegami - szefami wydziałów komunikacji w Wyszkowie i w Zambrowie. Dowiedział się, że u nich nadal pozostawiają niewypełnione rubryki o dopuszczalnej ładowności. Wydał polecenie, żeby także nic nie wpisywać.
- Z tej sytuacji wyciągam wniosek, że nie należy się spieszyć z wprowadzaniem zmian w przepisach, dopóki nie ma oficjalnych ich interpretacji - mówi Tadeusz Putyński.
Spytaliśmy, co będzie, jeśli któryś z interesantów wystąpi o zwrot kwoty wydanej na diagnostę?
- Sądzę, że powinien w tej sprawie napisać pismo do Starostwa Powiatowego - mówi naczelnik Putyński. - Spytam o to także na spotkaniu w ministerstwie, na które się wybieram.
H
Wszystko wskazuje na to, że innych zmian w zasadach załatwiania spraw komunikacyjnych - niekoniecznie korzystnych dla petentów - należy spodziewać się po 1 maja br., po wstąpieniu naszego kraju do Unii Europejskiej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki