Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Płonie Kadzidło

Ewa Pyśk
To już trzeci pożar w gospodarstwie Ryszarda Sobiecha
To już trzeci pożar w gospodarstwie Ryszarda Sobiecha Fot. E. Pyśk
Ludzie mieszkający w gminie Kadzidło zaczynają się bać. W ciągu kilku ostatnich dni lipca gminą wstrząsnęła seria pożarów - paliło się siedemnaście razy. Strażacy i leśnicy są przekonani, że to dzieło podpalacza. Nikt nie wie, kim on jest, czy działa sam, czy jest ich kilku. Nie bardzo też wiadomo, jak go złapać.

To już trzeci pożar w gospodarstwie Ryszarda Sobiecha
(fot. Fot. E. Pyśk)

- Musimy działać wspólnie: mieszkańcy, policja, leśnicy, straż leśna i strażacy. Tylko tak można maniaka powstrzymać i złapać - mówią policjanci z kadzidlańskiego posterunku. Najpierw pożary wybuchały tylko w lasach. W lipcu ogień pojawiał się już w zabudowaniach gospodarczych. 27 lipca spaliła się drewniana stodoła Stanisława Bakuły. Udało się wyprowadzić z niej trzy krowy. Jedna spłonęła. Trzy dni później na pogorzelisku widać było jeszcze dym. - Nie wiem, co z tym dalej będzie - mówi gospodarz. - Ja nie mogę sobie tylko darować, że tak późno mnie zawiadomili, bo ja bym tę krowę wyciągnął. Stanisław Bakuła mieszka w innej części Kadzidła, dom znajduje się w znacznej odległości od zabudowań gospodarczych. Nie były one ubezpieczone. Gmina dała pieniądze na utylizację spalonego zwierzęcia.

To nie przypadek

Pożary w gminie Kadzidło zaczęły się 4 czerwca. W leśnictwie Kadzidło spłonął ponad hektar lasu. - To był pierwszy rzut - opowiada leśniczy Andrzej Kosiński. - Pożary wybuchały niemal regularnie do 15 czerwca. W większości były to ewidentne podpalenia. Jak mówią pracownicy leśnictwa, po 15 czerwca podpalacz "zawiesił działalność". Być może dlatego, że przez kilka dni padał deszcz. Pożary zaczęły wybuchać w lesie ponownie od 21 lipca. - Daje się zaobserwować pewną prawidłowość - mówi Andrzej Kosiński. - Pożary w lasach zdarzają się przed południem (ok. godz. 11.30-12.00), potem około szesnastej i osiemnastej. Podpalacz, bo na 17 pożarów lasu, które wybuchły w ostatnim czasie w gminie co najmniej połowa to, zdaniem strażaków, podpalenia, działa na zasadzie powtórzeń. - Bywało tak, że strażacy kończyli gasić ogień w jednym miejscu i otrzymywali informację, że kilkaset metrów dalej jest kolejny pożar lasu - mówi st. kpt. Bartosz Pliszka, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Ostrołęce. - Podkłada ogień niemal w tych samych miejscach - dodaje leśniczy Kosiński. Piroman (lub podpalacze) musi być osobą sprawną, być może przemieszcza się na rowerze - tak sugerują mieszkańcy gminy. Jest to też osoba, która zna dobrze teren. Gdyby spojrzeć na mapę gminy, podpalenia zataczają koło niemal dokładnie dookoła Kadzidła. Da się zaobserwować jeszcze jedną niepokojącą prawidłowość: początkowo płonęły lasy, teraz pożary wybuchają też w zabudowaniach gospodarskich. W dzień płoną lasy, w nocy budynki. - Trudno określić przyczynę pożarów zabudowań - mówi Zdzisław Parzych z OSP w Kadzidle. - Nie zawsze jest to podpalenie, może być zaprószenie ognia. - Z 17 pożarów, które wybuchły w lasach od 21 do 27 lipca siedem to były zdecydowanie podpalenia - analizuje st. kpt. Bartosz Pliszka. - Ja nie będę mówił, że to na pewno podpalenie, bo nie chcę nikogo oskarżać - opowiada Ryszard Sobiech, któremu 22 lipca około trzeciej nad ranem spłonęła drewniana stodoła. Przyczyną pożaru było prawdopodobnie podpalenie. - Z nikim nie mam zatargów, z nikim nie jestem w gniewie czy złości - dodaje Sobiech. - Nie wiem, kto mógłby coś takiego mi zrobić, nie rozumiem tego. Gospodarz może mówić o wyjątkowym pechu, w ciągu ostatnich 20 lat to był trzeci pożar jego gospodarstwa.

Obronić się nie można

- Nie wiadomo nawet, co można dokładnie zrobić - mówi Jan Pabich, wójt gminy Kadzidło. - Można zorganizować patrole, ustawić czujki, ale nie da się przewidzieć, gdzie wybuchnie pożar. Gmina jest duża, a podpalacz działa w różnych miejscach. - Sami policjanci nie mogą tu wiele zdziałać - twierdzi sierż. szt. Bogdan Szczeciński z posterunku policji w Kadzidle. - Muszą współpracować z nami mieszkańcy. Bo chodzi nie tylko o złapanie podpalacza, ale i o udowodnienie mu tego czynu. Sierż. Szczeciński przypomina sprawę sprzed kilku lat, kiedy podpalacz grasował w Jeglijowcu. - Udało się go złapać tylko dzięki mieszkańcom wsi - podkreśla policjant. - Trzeba zaktywizować ludzi - uważa leśniczy Kosiński. - Tylko dzięki współdziałaniu można zażegnać ogień w zarzewiu. Tak też było ostatnio, kiedy mieszkańcy zauważyli pożar lasu na terenie leśnictwa Siarcza Łąka. Ogień udało się szybko ugasić, nie wyrządził więc większych szkód. - Nikt na razie nie mówi o patrolach - podkreśla sierż. Szczeciński. - Kiedyś był pomysł zorganizowania społecznej służby wartowniczej, ale było naprawdę niewielu chętnych. Ludzie uważają, że od pilnowania jest policja. Na razie kadzidlańscy stróże prawa nie mogą się pochwalić sukcesami w walce z podpalaczem - na 9 zatrudnionych na posterunku w pracy teraz w sezonie urlopowym jest 3-4. Policjanci mówią o przygotowanej wspólnie z sekcją dochodzeniowo- śledczą w Ostrołęce akcji łączonych patroli straży leśnej i policjantów. Funkcjonariusze lasy patrolują po cywilnemu. - Nikt jednak nie zgadnie, kiedy wybuchnie kolejny pożar - mówi Szczeciński. - 26 lipca patrolowaliśmy i pożaru nie było. Ognia wypatrują też strażnicy leśni i pracownicy leśnictw z wież przeciwpożarowych i obserwacyjnych. Zdarzają się oczywiście fałszywe alarmy. Ludzie są na dym wyczuleni, zaczynają się bać. - Ten ktoś zna dokładnie teren - mówi Kosiński. - Pożary zdarzają się niemal zawsze w lasach państwowych. Wybiera miejsca z reguły trudno dostępne, choć położone przy wąskich dróżkach, przecinki. Wygląda to tak, jakby rzucił lub podrzucili ogień, idąc lub jadąc rowerem. Leśnicy przypuszczają też, że podpalacz musi podkładać ogień przy pomocy gotowej rozpałki. Na jednym z pogorzelisk znaleziono zwęglony sznurek nasączony prawdopodobnie substancją zapalną.

To maniak

- Nikt normalny czegoś takiego by nie zrobił - mówią mieszkańcy Kadzidła. - Jak można podpalić komuś stodołę! - ciągle nie może uwierzyć w nieszczęście, jakie go dotknęło Stanisław Bakuła. - Dopóki się nie złapie podpalacza na gorącym uczynku, nie ustalimy kto to jest - tłumaczą policjanci. - Na razie zwracamy uwagę na obcych w gminie. Trudno jednak legitymować i sprawdzać każdego, kto przyjeżdża do lasu. Inna sprawa, że zdaniem mieszkańców gminy nie można wykluczyć, że to "swój". - Może nawet strażak - zastanawiają się. Ludzie boją się podawać swoich nazwisk do gazety. - Lepiej złego nie kusić - dodają. Jak mówi nam wójt Pabich, trzeba rozpatrywać każdą możliwość. - Znamy swoich strażaków - odpiera zarzut Zdzisław Parzych z miejscowej OSP. - Poza tym strażacy gasili ogień i w tym czasie podpalacz podkładał ogień kilkaset metrów dalej. Zauważylibyśmy, gdyby to był ktoś z naszych. Nikt nie potrafi też powiedzieć, dlaczego ktoś może to robić. - Straty są niewielkie, jeżeli mamy je przeliczać na pieniądze - mówi leśniczy z Siarczej Łąki. Gospodarstwo Stanisława Bakuły nie było ubezpieczone. Trwa szacowanie strat. Ryszard Sobiech stracił ok. 50 tys. zł, na tyle wyceniono wartość spalonego budynku. Był ubezpieczony.

Historia się powtarza

W ubiegłym roku podpalacz grasował w gminie Olszewo-Borki. Od 1 lipca do 10 września strażacy gasili 22 pożary lasów, zabudowań i płodów rolnych. Trzynaście razy ogień pojawiał się w położonych obok siebie miejscowościach: Kruki, Białobrzeg Bliższy, Białobrzeg Dalszy, Przystań. Sześć razy paliło się poszycie leśne, siedem razy stodoły, obory, chlewy. W większości przypadków przyczyna powstania ognia była nieznana lub było to podpalenie. Podpalaczem okazał się 14-letni Przemysław B. z Białobrzegu Bliższego, syn mężczyzny, którego zabudowania dwukrotnie podpalił. Przyznał się do pięciu podpaleń, podżegania do podpalenia i grożenia podpaleniem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki