MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Pieniądze za dźwięki

Jacek Pawłowski
Dariusz Dziedzicki, właściciel zakładu fryzjerskiego uważa, że nie można mu wmawiać, że czerpie korzyści z publicznego odtwarzania muzyki
Dariusz Dziedzicki, właściciel zakładu fryzjerskiego uważa, że nie można mu wmawiać, że czerpie korzyści z publicznego odtwarzania muzyki Fot. A. Wołosz
- Jeżeli jeszcze ktoś przyjdzie do mnie po tantiemy, to wyłączę muzykę, postawię pianino i zatrudnię człowieka, który będzie brzdąkał własne kompozycje - zapowiada ostrołęcki restaurator Wojciech Załęski. Przedsiębiorcy buntują się, bo kolejne organizacje żądają od nich opłat wynikających z prawa autorskiego.

Muzyka od dawna towarzyszy zakupom, czy szeroko rozumianej konsumpcji. Sklepy i inne firmy rozbrzmiewają rozmaitymi dźwiękami. W podostrołęckim salonie Renault słyszymy francuskojęzycznego Kanadyjczyka Garou, w kurpiowskiej karczmie Ostoja rozbrzmiewa głównie radiowy pop, ale czasami słychać ludowe pieśni, w jednym z Zielonych Marketów przez głośniki sączą się dźwięki Radia Oko. W większości sklepów słychać głównie radio.

Czy płacić

Od trzech lat po miastach i wsiach naszego regionu krążą inspektorzy tzw. "organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi" (OZZPA) i żądają od właścicieli dyskotek, restauracji, sklepów opłat za publiczne odtwarzanie utworów muzycznych. Opłaty te nazywają się tantiemami i OZZPA powinny przekazywać pieniądze z tantiem kompozytorom, autorom tekstów i wykonawcom. Zgodnie z obowiązującym od 1994 roku prawem autorskim każde publiczne odtworzenie muzyki podlega opłacie.
Pierwszy w naszym regionie tantiemy zaczął ściągać ostrołęcki inspektor Stowarzyszenia Autorów ZAiKS Mirosław Pruszyński. Kiedy w 2000 roku Pruszyński ruszył w teren, wielu przedsiębiorców sprzeciwiało się płaceniu za publiczne odtwarzanie muzyki, niektórzy walczą z ZAIKSem do dziś.
Tymczasem ostatnio w miasto ruszyły inspektorki innej organizacji - Związku Stowarzyszeń Artystów Wykonawców Stoart.
Niektórzy przedsiębiorcy nie wytrzymali.
- Płacimy już ZAiKS-owi, nie zamierzamy płacić nikomu więcej - oburzają się.
W poniedziałek 6 października inspektorki Stoartu nawiedziły salon fryzjerski "Afrodyta" należący do Dariusza Dziedzickiego. W protokole z kontroli inspektorka Alicja Jamrozik napisała, że muzyka z radia słyszalna jest na całej powierzchni lokalu.
- Panie zostawiły numer telefonu, pod który miałem się skontaktować, żeby uzgodnić stawki za odtwarzanie muzyki w miejscu publicznym - opowiada Dziedzicki. - Nie skontaktowałem się, bo uważam, że mój salon nie jest miejscem publicznym. Panie więc przyszły jeszcze dwa razy. Za ostatnim razem zażądały konkretnej decyzji czy płacę, czy nie, bo jak nie, to one składają wniosek do prokuratury.
Na rozmowę z Dariuszem Dziedzickim czekamy w salonie fryzjerskim. Huczą suszarki, szef charakterystycznym donośnym głosem wydaje polecenia pracownikom, pod sufitem brzęczą głośniki, ale ze względu na szum w salonie trudno z nich wychwycić melodię.
- Nie puszczam przez te głośniki muzyki z płyt. Gra po prostu radio - mówi Dziedzicki. - Kiedy są klientki i praca wre, radia po prostu nie słychać. Dźwięki z radia zaczynają być słyszalne dopiero, gdy zostajemy sami w salonie. Nie można mi wmawiać, że czerpię korzyści z publicznego odtwarzania muzyki. Słuchamy radia, bo chcemy wiedzieć co się dzieje w świecie.
Żeby uniknąć płacenia tantiem osoba odtwarzająca publicznie muzykę musi udowodnić, że nie czerpie z tego korzyści. W praktyce jest to bardzo trudne Głośny proces we Wrocławiu zakończył się wyrokiem nakazującym supermarketowi zapłacenie zaległych tantiem. Zdaniem sądu supermarket nie udowodnił, że dzięki muzyce nie zwiększył sprzedaży.
W Ostrołęce na razie wymiar sprawiedliwości nie zajmował się sprawą płacenia tantiem. Niewykluczone jednak, że wkrótce u nas dojdzie do podobnych procesów jak we Wrocławiu.
Wśród przedsiębiorców są trzy szkoły. Jedni zamierzają do upadłego procesować się z OZZPA - tych jest najmniej. Inni zaciskają zęby i płacą. Inni noszą się z zamiarem (albo już to zrobili) wyłączenia muzyki odtwarzanej w swoich firmach.
Wojciech Załęski prowadzący restaurację Marco Polo mówi, że płaci tantiemy ZAiKS-owi. Gdy nawiedziła go kolejna organizacja i zażądała pieniędzy, zbuntował się.
- Jeżeli jeszcze ktoś przyjdzie do mnie po tantiemy, to po prostu wyłączę muzykę, postawię w lokalu pianino i zatrudnię człowieka, który będzie brzdąkał własne kompozycje - zapowiada Załęski.
Pianina nie zamierza stawiać w swoim salonie fryzjerskim Dariusz Dziedzicki, ale nie planuje też wyłączać radia. Swoich racji będzie najprawdopodobniej dochodził na drodze prawnej.

Jak płacić

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie czy muzyka może przyciągnąć klienta. Na pewno wybierając pub, klub, restaurację, czy dyskotekę klient bierze pod uwagę jaka muzyka jest w nich odtwarzana. I tu nie ma wątpliwości, że muzyka jest źródłem dochodów. W przypadku sklepów, czy salonów fryzjerskich sprawa już nie jest tak jednoznaczna. Klientki fryzjerów, z którymi rozmawialiśmy, na ogół mówiły, że wybierając fryzjera kierują się przede wszystkim ceną oraz jakością usług, muzyka w salonie ma drugorzędne znaczenie. Są jednak i takie klientki, jak Kamila Grygiel, dla których muzyka u fryzjera ma znaczenie, choć nie pierwszorzędne.
- Lubię gdy u fryzjera słychać jakieś popularne piosenki. Oczywiście najważniejsze jest to jak fryzjer czesze i strzyże, ale jeżeli miałabym do wyboru dwóch tak samo dobrych fryzjerów, to poszłabym do tego, u którego słychać jakąś fajną muzykę - powiedziała nam Kamila Grygiel.
Na pewno nie wszyscy klienci sklepów i zakładów usługowych zwracają uwagę na dźwięki płynące z głośników. Jednak o względy tych, dla których jest to istotne, warto powalczyć. Istnieje nawet dziedzina wiedzy zwana audiomarketingiem. Podobno w myśl zasad audiomarketingu można sterować zachowaniami klientów na swoją korzyść. Dlatego niektóre sieci hipermarketów mają własne radiowęzły, zatrudniają prezenterów muzyki i… nie żałują pieniędzy na tantiemy, bo w ich przekonaniu ten wydatek się opłaca.
Stawki dyktowane przez organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi bywają rozmaite. Wyjściową kwotą jest złotówka miesięcznie od każdego metra kwadratowego lokalu, w którym odtwarzana jest muzyka. Jest to najniższa stawka. Z reguły więcej płacą bary, restauracje, kluby i… supermarkety.

Komu płacić

- Ale płacenie tantiem powinno być jakoś uregulowane. Teraz teoretycznie muszę płacić haracz każdemu, kto się do mnie zgłosi w tej sprawie - mówi jeden z właścicieli sklepów, który chce pozostać anonimowy.
Rzeczywiście organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi jest w Polsce trzynaście. Każda strzeże interesów jakiejś grupy twórców, żadna nie reprezentuje wszystkich. Często wchodzą sobie w drogę, czasami żądają pieniędzy, które przedsiębiorca już zapłacił komuś innemu.
- Tutaj rzeczywiście, hulaj dusza, piekła nie ma - mówi dr hab. Ewa Nowińska, znawczyni prawa autorskiego z Instytutu Wynalazczości i Ochrony Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Od jednego małego sklepu opłat może zażądać zarówno ZAiKS, jak i inne organizacje. ZAiKS jest tylko stowarzyszeniem autorów, zatem o interesy wykonawców może się upomnieć inna organizacja. Trudno, takie jest prawo. Jak się odtwarza muzykę, trzeba płacić autorowi, kompozytorowi i wykonawcy. Zdarza się jednak, że kilka organizacji działa na tym samym polu eksploatacji. Jeżeli więc właściciel sklepu czy zakładu usługowego zapłacił organizacjom reprezentującym autorów, kompozytorów i wykonawców, nie musi już nikomu płacić. Wynika to z ogólnej prawnej zasady regulowania zobowiązań. Nie można dwa razy płacić za to samo.
Doktor Ewa Nowińska uważa, że w dziedzinie pobierania tantiem panuje w Polsce zamęt, który wymaga jak najszybszego uporządkowania.
- Powinny nastąpić cięcia legislacyjne, przepisy powinny być jasne i przejrzyste, a przedsiębiorcom należy precyzyjnie i jednoznacznie wyjaśnić co im wolno, a czego nie wolno.
Bo przedsiębiorca nawet gdy jest święcie przekonany, że zapłacił tantiemy i legalnie odtwarza muzykę, może trafić do sądu. Przypuśćmy, że oprócz popu odtwarza czasami muzykę ludową, bo folk i regionalizm są obecnie w modzie. Wówczas może wyciągnąć do niego rękę po pieniądze np. … Stowarzyszenie Twórców Ludowych, które też jest organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki