Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Pieniądze leżą na polach, tylko kto się po nie schyli?

Paweł Pliszka
Rolnicy to jedyna grupa społeczna (przynajmniej na razie), która w bardzo odczuwalny sposób może skorzystać na wejściu Polski do Unii Europejskiej. Mogą ubiegać się o tzw. dopłaty bezpośrednie.

Mogą, ale ostatnio można odnieść wrażenie, że nie chcą. Za dwa tygodnie (15 czerwca) mija termin składania wniosków, a do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wpłynęło zaledwie 20-25 proc. wniosków. Urzędnicy Agencji uspokajają: - Wszyscy zainteresowani dopłatami na pewno zdążą. Tymczasem Ośrodki Doradztwa Rolniczego naprędce przygotowują doraźne szkolenia dla rolników. W związku z tym rodzi się pytanie: - Czy jesteśmy przygotowani do bycia w Unii?

Biura od rana do wieczora

Biura powiatowe Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w całym kraju pracują na pełnych obrotach. Otwarte są przez siedem dni w tygodniu, od rana do późnego wieczoru. Ale niezmierzonych tłumów w biurach nie ma. Owszem, ludzi kręci się sporo, jednak często rolnicy-właściciele przychodzą w towarzystwie rodziny lub znajomych (wiadomo, można przy okazji coś w mieście załatwić). W ostrołęckim biurze Agencji dziennie wpływa około 200 wniosków. Są jeszcze punkty ARiMR w siedzibach gmin. Tam pracownicy przyjmują po kilkadziesiąt wniosków. Niestety, w wielu wypadkach dokumenty trzeba uzupełniać lub wypełniać jeszcze raz, ponieważ zostały błędnie napisane.
- Nie każdy ma takie zdolności, by szybko i sprawnie przyswajać sobie wiedzę - mówi Krzysztof Bałdyga, kierownik biura powiatowego ARiMR w Ostrołęce. - A w przypadku wniosków o płatności obszarowe rzeczywiście trzeba się wykazać niezłą znajomością geometrii. Czasami zdarzało się, że rolnicy nie przykładali się do szkoleń przez nas organizowanych. Niektórzy nie przychodzili wcale. Problem polegał na tym, że szkolenia odbywały się już w listopadzie 2003 r. Wtedy niewielu rolników myślało o dopłatach.

Nie wszyscy się nauczyli

Od listopada 2003 r. do marca 2004 r. ostrołęcka ARiMR przeszkoliła blisko siedem tysięcy osób w całym powiecie. W niektórych miejscowościach, jak zapewniają pracownicy Agencji, szkolenia odbywały się dwukrotnie. Zarejestrowało się i prawdopodobnie będzie się ubiegać o dopłaty ponad 10 tysięcy rolników.
- Organizowaliśmy dodatkowe spotkania w wioskach, w których na zebrania przychodziło więcej osób, niż zakładaliśmy - mówi kierownik Bałdyga. - Planując szkolenia, przyjęliśmy, że jednorazowo możemy poprowadzić zajęcia dla 40-45 osób. A bywało tak, że przychodziło nawet po siedemdziesięciu rolników. Więc robiliśmy drugie spotkanie. Niektórzy przychodzili na obydwa.
Nie wszystkim to jednak pomogło w dokładnym zrozumieniu procedur i sposobu wypełniania wniosków.
- Ja to na trzech takich szkoleniach byłem - mówi rolnik, stojący przed Urzędem Gminy w Kadzidle (tu również znajduje się punkt przyjmowania wniosków). - Ale na szkoleniu było co innego i teraz trzeba co innego zrobić. We wnioskach jest całkiem inaczej. Te szkolenia były chyba tylko po to, żeby nikt pretensji nie miał, że nie powiedzieli, co robić.
- Ja byłam na jednym - dodaje stojąca obok kobieta, również rolniczka z podkadzidlańskiej wsi. - Takie to szkolenie było, jakby na odwal zrobione. Tylko coś tam na rzutniku wyświetlili, raz dwa i następna plansza. Jak ktoś dalej siedział, a okularów zapomniał, to nic z tego nie zapisał i nie zrozumiał! Co oni myślą, że tu człowiek jest jasnowidzem?
Jak zapewnia kierownik ostrołęckiego biura ARiMR, ludzie prowadzący szkolenia byli naprawdę dobrze przygotowani.
- Zawsze można było poprosić o powtórzenie pewnych informacji - mówi.
Ponadto w biurach powiatowych i punktach gminnych ARiMR z każdym wydanym wnioskiem rolnik otrzymuje broszurę ze wzorami, jak wypełniać dokument. Pomocą służą również pracownicy Agencji (o ile w punktach nie tworzą się kolejki petentów).
Niestety, nie we wszystkich punktach w urzędach gmin taka informacja jest udzielana. Niektórzy pracownicy Agencji twierdzą, że nie mogą wręcz wypełniać za rolników wniosków. Nasuwa się pytanie: nie mogą, czy nie potrafią pomóc rolnikom? Ale są i tacy, którzy udzielają pełnej informacji, a nawet pomagają w wypełnianiu wniosków.
- Ja wniosków za rolników nie wypełniam. Jedynie udzielam im wskazówek i pomagam przy wpisywaniu informacji do formularzy - wyjaśnia Justyna Bednarczyk, referent biura powiatowego ARiMR w punkcie w Kadzidle. - Nie wyobrażam sobie, bym mogła nie pomóc tym ludziom. Są to dość zawiłe sprawy, nawet dla osób wykształconych. My mieliśmy przed rozpoczęciem przyjmowania wniosków prawie dwumiesięczne szkolenie. Rolnicy byli na jednym lub dwóch spotkaniach i muszą wiedzieć to samo. Przecież to prawie niemożliwe. Wiadomo, że rolników nie dałoby się szkolić przez dwa miesiące, dlatego my musimy służyć im pomocą.

Pomogą w wypełnianiu

- Powinien być ktoś, kto powie, co i jak wpisywać, przynajmniej w trudniejszych wypadkach - tłumaczy Stanisław Grzegorczyk z Wykrotu, ma 11 hektarów ziemi. - Ja wiem, że grunty trzeba podzielić wedle upraw na nich prowadzonych. Wiem też, że trzeba odejmować od powierzchni działek wszelkie budynki, rowy melioracyjne czy krzaki. Ale - panie - nie zawsze wiem, jak to policzyć. Prosta sprawa, gdy pole jest kwadratowe lub prostokątne. Ale co zrobić, kiedy granica działek nie jest linią prostą? Np. na części pola jest staw lub jezioro, a do tego jeszcze część zasiana jest żytem, a część zaorana pod buraki. Wie pan, to nie takie proste do policzenia. Powinien być do gmin skierowany ktoś, kto będzie to umiał i pomoże.
Rolników mających podobne dylematy co pan Grzegorczyk jest bardzo wielu. Ustalanie czy ktoś był obecny, czy opuścił szkolenie albo czy to szkolenie poprawnie przeprowadzono, nie mam sensu. Teraz najważniejsze jest, by zdążyć przed upływającym 15 czerwca terminem. W akcję doszkalania rolników zaangażowało się wiele instytucji i firm.
Jacek Mroczkowski, kierownik ostrołęckiego oddziału WODR, informuje, że Wojewódzki Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Warszawie, podjął działania organizacyjne dla usprawnienia obsługi rolników przez doradztwo na Mazowszu, dostosowując czas pracy doradców do potrzeb. W gminach zorganizowano dyżury służby doradczej.
- Od 25 maja szkolenia konsultacyjne prowadzą pracownicy Ośrodków Doradztwa Rolniczego - mówi Bogdan Pągowski, kierownik biura ARiMR w Wyszkowie. - W naszym powiecie przewidzieliśmy po 18 spotkań na każdą gminę. Jeśli ktoś nie będzie mógł dotrzeć na szkolenie, to urzędnicy ODR będą takie osoby na ich prośbę odwiedzali indywidualnie.
Pomoc przy wypełnianiu wniosków w powiecie wyszkowskim zaoferowały również Bank Spółdzielczy, Bank Gospodarki Żywnościowej, a także PZU SA. Podobnie dzieje się w innych powiatach naszego regionu. Wszystko po to, żeby zdążyć.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki