POLECAMY
    Specjalnie dla Was

    DZIEJE SIĘ!

    Rozwiń
    Pegasus: Czym jest i jak działa system inwigilacji, z...

    Pegasus: Czym jest i jak działa system inwigilacji, z którego mogło korzystać CBA. Wielki Brat z powieści Orwella potrafił nieco mniej

    Witold Głowacki

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Technologia poszła do przodu. Takiej rozmowy można słuchać przez smartfon w kieszeni jednego z „tajnych agentów”

    Technologia poszła do przodu. Takiej rozmowy można słuchać przez smartfon w kieszeni jednego z „tajnych agentów” ©fot. 123RF

    Za pomocą systemu cyfrowej inwigilacji Pegasus można prześwietlać terrorystów czy baronów narkotykowych. Jak pokazał przykład Meksyku, można użyć go przeciwko obrońcom praw człowieka lub dziennikarzom.
    Technologia poszła do przodu. Takiej rozmowy można słuchać przez smartfon w kieszeni jednego z „tajnych agentów”

    Technologia poszła do przodu. Takiej rozmowy można słuchać przez smartfon w kieszeni jednego z „tajnych agentów” ©fot. 123RF

    Program szpiegujący Pegasus jest bardzo przydatnym i skutecznym narzędziem śledzenia terrorystów i poważnych przestępców. Wielokrotnie jednak zdarzały się przypadki jego wykorzystywania przez służby do zupełnie innych celów - w tym do inwigilacji osób niewygodnych dla władzy. Czy działa również w Polsce?

    Wiosna 2017 roku. W Meksyku wybucha bardzo poważna afera. W jej wyniku wspólne zawiadomienie o przestępstwie popełnionym przez rząd składa kilkanaścioro dziennikarzy, prawników i obrońców praw człowieka.
    Śledztwo wszczyna niezależny specjalny prokurator ds. badania przestępstw przeciw wolności słowa, Ricardo Sanchez. Nic dziwnego - bo jedną z trzech instytucji odpowiadających za aferę jest prokuratura generalna.

    Co takiego się stało? Otóż na telefonach łącznie kilkudziesięciorga osób, których całkowicie zgodna z prawem i zawodową etyką działalność była z różnych powodów niewygodna dla meksykańskich rządzących, wykryto zaawansowane oprogramowanie szpiegujące. Był to słynny dziś i w Polsce Pegasus, ten sam program, który najprawdopodobniej kupiło również nasze Centralne Biuro Antykorupcyjne, w dodatku za pieniądze z funduszu wspomagania ofiar przestępstw.

    Dr Krzysztof Liedel: System Pegasus może wszystko


    Źródło: TVN 24



    Jakież to zbrodnie popełnili inwigilowani przez meksykański rząd dziennikarze i obrońcy praw człowieka? Otóż publicyści Alejandro Calvillo i Luis Encarnación oraz naukowiec Simon Barquera prowadzili kampanię medialną na rzecz opodatkowania napojów słodzonych, co oczywiście miało wspomagać walkę z nadwagą, ale nie podobało się powiązanym z lobbystami przemysłu spożywczego oficjelom. Dokładnie z tego samego powodu inwigilowani byli dr Simon Barquera, dyrektor ds. dietetyki w Meksykańskim Instytucie Zdrowia Publicznego, i Luis Manuel Encarnacion, szef fundacji walczącej z otyłością

    Z kolei reporterka Carmen Aristegui w swych materiałach śledczych zajmowała się tematami niewygodnymi dla rządzących, aferami, korupcją. Inwigilowany był nawet telefon dziecka jednej z wziętych przez rząd na celownik osób.
    Operator Pegasusa może z zainfekowanym smartfonem zrobić dosłownie wszystko - łącznie z zepsuciem go w wybranym momencie
    Przy okazji - Carmen Aristegui dowiodła, że meksykański rząd kupił Pegasusa już w 2012 roku - na początek wyłącznie na użytek ministerstwa obrony. Nieco później wyszło na jaw - zdaje się, że ujawniła to w izraelskich mediach firma NSO Group, czyli producent Pegasusa, że transakcja została dopięta wcześniej. Już w wigilijny wieczór 2011 roku meksykański prezydent miał dziękować ówczesnemu szefowi NSO Group, generałowi Awigdorowi Ben-Galowi, mówiąc „Nie mogłem prosić o lepszy prezent świąteczny. Dzięki temu, co nam dałeś, możemy w końcu wyeliminować kartele”.

    Meksykański rząd bronił się przed zarzutami dotyczącymi inwigilacji dziennikarzy i obrońców praw człowieka, informując, jakoby Pegasus miał posłużyć między innymi do zlokalizowania i pojmania El Chapo, czyli Joaquína Guzmána Loery - najpotężniejszego meksykańskiego barona narkotykowego, przez ładnych kilka lat cieszącego się mianem „drugiego najbardziej poszukiwanego człowieka na ziemi” - tym pierwszym był wtedy Osama bin Laden.

    Od 2017 roku z całą pewnością Pegasus stosowany był w Polsce. Niedawno dziennikarze TVN w programie „Czarno na białym” przedstawili liczne dowody na to, że licencja na program została zakupiona już w 2015 roku przez polskie Centralne Biuro Antykorupcyjne. Na badanej przez Najwyższą Izbę Kontroli fakturze znalazła się kwota 25 milionów złotych. Według szacunków reporterów „CZnB” łączny koszt oprogramowania razem z wdrożeniem i serwisem mógł wynieść do 34 milionów złotych.

    CBA nie zdementowało tych informacji. „W związku z wykonywaniem swoich zadań CBA zapewnia ochronę środków, form i metod realizacji zadań, zgromadzonych informacji oraz własnych obiektów i danych identyfikujących funkcjonariuszy CBA” - tak brzmiała standardowa odpowiedź rzecznika CBA na pytania dziennikarzy o wykorzystywanie Pegasusa. Biuro ogłosiło też, że „nie zakupiło żadnego systemu masowej inwigilacji Polaków”.

    Wątpliwości opinii publicznej budzi przede wszystkim fakt, że Pegasusa mogło zakupić akurat CBA - czyli służba nie zajmująca się ani zwalczaniem terroryzmu, ani najbardziej brutalnych form przestępczości zorganizowanej - do zwalczania których oprogramowanie zostało stworzone. Do tego polskie prawo nie w pełni nadąża za technologią - część funkcji i możliwości Pegasusa w zasadzie nie podlega szczegółowym regulacjom, co zaś za tym idzie, bardzo nieostre mogą być kryteria ich zastosowania.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Tygodniku Ostrołęckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Specjalnie dla Was

    Wideo