Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Para sąsiadów

Jacek Pawłowski
Jerzy Janowicz w nowym magazynie papieru wybudowanym przez konsorcjum czterech ostrołęckich firm
Jerzy Janowicz w nowym magazynie papieru wybudowanym przez konsorcjum czterech ostrołęckich firm A. Wołosz
Zarząd Intercellu twierdzi, że para i prąd z ostrołęckiej elektrociepłowni są za drogie i zapowiada, że albo firma zostanie dopuszczona do prywatyzacji elektrowni A, albo wybuduje sobie własną elektrociepłownię

Pod koniec marca Intercell ogłosił swoje plany inwestycyjne na najbliższe lata. Firma zamierza wymienić maszyny, unowocześnić linie produkcyjne tak, aby w 2006 roku produkcja była niemal dwa razy większa. Plany zakładają, że z obecnych 230 tysięcy ton papieru rocznie, zakład skoczy do 410 tysięcy ton.
Żeby zrealizować swoje plany, Intercell zamierza niemal od podstaw przebudować fabrykę. Po starych maszynach mają zostać tylko fundamenty, a unowocześnienie produkcji będzie dotyczyć wszystkich jej etapów - od placu drzewnego do oczyszczalni ścieków. Będzie też wymagało większej ilości energii niż zakład dotychczas zużywa. Właśnie energia i ścieki są najbardziej problematyczne w unowocześnianiu Intercellu: i dla samej firmy, i dla jej otoczenia, czyli dla miasta.

Sami wyprodukujemy taniej

Zwiększenie produkcji oznacza większe zapotrzebowanie na energię. Intercell używa do produkcji pary i prądu, czyli mówiąc fachowo, energii cieplnej i elektrycznej, którą kupuje od sąsiadującej z zakładem elektrociepłowni. Zarząd Intercellu twierdzi, że energia z elektrowni jest za droga i zapowiada, że albo firma zostanie dopuszczona do prywatyzacji elektrowni A, albo sama sobie wybuduje elektrociepłownię. Jak się dowiedzieliśmy, Intercell złożył już w Ministerstwie Skarbu Państwa ofertę prywatyzacyjną dotyczącą Zespołu Elektrowni Ostrołęka.
Z komunikatu Biura Public Relations Intercellu: "(...) aby zrealizować te strategiczne dla rozwoju spółki plany, Zarząd Intercell SA będzie musiał podjąć wcześniej decyzję o budowie własnej elektrowni, lub włączeniu się w prywatyzację Elektrowni A, wchodzącej w skład Zespołu Elektrowni Ostrołęka. Obecnie jesteśmy największym odbiorcą produkowanego przez Blok A ciepła. Koszty pary i energii kupowanej w ZEO są bardzo wysokie i mają znaczący wpływ na ostateczne ceny wyrobów Intercell SA. Wszystkie duże zakłady produkcyjne z branży celulozowo-papierniczej, w tym nasza bezpośrednia konkurencja posiadają własną, niezależną energetykę, dzięki czemu ich koszty energetyczne są znacznie niższe i mogą mieć na nie wpływ. W naszym przypadku taryfy opłat ustalane odgórnie, są sztywne i nie podlegają negocjacjom".

Ceny muszą być ekonomicznie uzasadnione

Intercell jest odbiorcą dwóch trzecich ciepła produkowanego w elektrociepłowni. Co by się stało z elektrownią, gdyby straciła takiego klienta, można się tylko domyślać. Część 1300-osobowej załogi elektrowni mogłaby z dnia na dzień okazać się niepotrzebna.
- Martwimy się taką ewentualnością, bo to nie tylko groźba utraty pracy dla wielu osób, ale też możliwość znaczącej podwyżki cen ciepła w Ostrołęce - mówi Krzysztof Szeląg z Urzędu Miejskiego. - Wiadomo, że jak się produkuje dużo ciepła, to jednostkowa cena jest niższa, niż gdyby produkowało się go mniej.
Dyrektor Zespołu Elektrowni Ostrołęka Sławomir Nosek, w sprawie warunków Intercellu prezentuje urzędowy optymizm.
- Nic jeszcze nie jest przesądzone. Cały czas prowadzimy rozmowy z Intercellem. Od dłuższego czasu wspólnie planujemy przyszłość. Ich konsultanci pracują z nami. Trzeba pamiętać, że są to dwa zakłady nierozerwalnie ze sobą związane. Przecież elektrownia została wybudowana w tym miejscu przede wszystkim po to, by zasilać w energię fabrykę celulozy i papieru - mówi dyrektor elektrowni.
Mniej optymistycznie podchodzi do problemu pracownik elektrowni i radny miejski Krzysztof Majkowski.
- Nie rozumiem jak Intercell wyobraża sobie obniżenie cen energii - mówi. - Przecież niemal na wszystkie koszty, które ponosimy, elektrownia nie ma wpływu. Cena węgla, koszt transportu koleją, akcyza, podatki lokalne, opłaty ekologiczne - to wszystko jest ustalane odgórnie.
Prezes Intercellu Jerzy Janowicz:
- Musimy mieć zapewnione stałe dostawy ciepła. Ta inwestycja, którą planujemy na najbliższe lata nie będzie, mam nadzieję, ostatnią naszą inwestycją. Zapotrzebowanie na papier w Europie stale rośnie i będzie rosnąć. Każde zwiększenie produkcji musi się wiązać z zapewnieniem surowca i energii po stabilnej i uzasadnionej ekonomicznie cenie. Trzeba zastanowić się, czy właściwy jest obecny układ, gdzie energetyka ostrołęcka opiera się o rozwiązania techniczne, które mają 40 lat, gdzie żywotność urządzeń zmierza ku schyłkowi. Ta elektrownia w obecnym stanie może funkcjonować jeszcze najwyżej kilka lat. Potrzebne są tam inwestycje i zoptymalizowanie kosztów produkcji. Dziś jeszcze nie wiem, który wariant wybierzemy, czy udział w prywatyzacji, czy własne zasilanie w energię, ale musimy mieć stabilne i wiarygodne źródło dostaw energii cieplnej.

Samorządowcy bywają naiwni

- Czy wyobraża pan sobie - pyta radny Krzysztof Majkowski - że elektrownia mogłaby ograniczyć działalność o dwie trzecie? To nie tylko miejsca pracy i źródło utrzymania dla tylu rodzin. Elektrownia w dużej mierze utrzymuje miasto. Podatki od nieruchomości wędrują do miejskiej kasy. Opłaty ekologiczne zasilają gminny fundusz ochrony środowiska.
Radny Majkowski na jednej z sesji Rady Miejskiej pytał prezydenta o możliwość włączenia się miasta w przekształcenia własnościowe w elektrociepłowni A. Prezydent Ryszard Załuska zaprzeczył jakoby były jakieś plany komunalizacji (czyli przejęcia przez miasto) elektrociepłowni. Wobec problemu przyszłości elektrowni udzielił zaś wymijającej odpowiedzi, w której jedynym konkretem był znów urzędowy optymizm: - Myślę, że nie będzie tak źle, jak to niektórzy prorokują - oświadczył.
Zainteresowanie miejskich radnych przyszłością największych ostrołęckich firm może wydawać się zrozumiałe. Od ekonomicznej kondycji przedsiębiorstw, od ich planów zależy byt mieszkańców, rozwój miasta itd. W czasie spotkań z przedsiębiorcami samorządowcy kurtuazyjnie oddają im szacunek za to, że dają pracę i płacą podatki. W wystąpieniach miejskich władz, czy to poprzedniej, czy obecnej kadencji wyraźnie słychać oczekiwania, że firmy w swojej działalności będą się kierować nie tylko rachunkiem ekonomicznym, ale dobrem Ostrołęki i mieszkańców. Chyba najbardziej wyrazistym tego typu wystąpieniem ostrołęckiego samorządu był uchwalony ponad rok temu apel Rady Miejskiej do Grupy Morliny, by nie zwalniała pracowników z Zakładów Mięsnych Ostrołęka. Ostrołęccy radni nie są tu jakimś wyjątkiem. Generalnie samorządy mają skłonność do postrzegania firm głównie jako miejsc pracy i płatników podatków. Sejmik Województwa Mazowieckiego w ubiegłej kadencji również uchwalał stanowiska w sprawie sytuacji różnych firm, m.in. upadających fabryk w Radomiu czy likwidacji Hortexu w Płońsku.
- To naiwne przeświadczenie samorządowców, że mogą mieć jakiś wpływ na przedsiębiorstwa i wiara, że zadaniem firm jest "działanie dla dobra lokalnej społeczności" jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe - mówi jeden z radnych w naszym regionie, który jest jednocześnie przedsiębiorcą.
Wprawdzie nie tak jednoznacznie, ale również prezes Intercellu Jerzy Janowicz mówi, że podstawą do podejmowania decyzji jest rachunek ekonomiczny i wola akcjonariuszy, czyli właścicieli.

Akcjonariusze liczą

- Biznes rządzi się swoimi prawami. Oczywiście jako mieszkaniec Ostrołęki chciałbym znajdować najlepsze rozwiązania, zarówno dla swojej firmy, sektora energetycznego i dla miasta. Naprawdę trudno przekonać akcjonariuszy, żeby wydawali więcej pieniędzy niż wskazuje na to rachunek ekonomiczny. Dla nas priorytetem numer jeden jest rozwój Intercellu SA - mówi Jerzy Janowicz.
Szef Intercellu zapewnia jednak, że czasami jego firma może wybierać rozwiązania "pod górkę" - dla dobra swojego otoczenia.
- Wybudowanie nowego zasilania w energię jest łatwiejsze z organizacyjnego punktu widzenia - mówi Jerzy Janowicz. - Nie jest to jednak rozwiązanie najlepsze dla środowiska i chciałbym, żeby nadal elektrociepłownia produkowała dla nas energię i ludzie mogli dla nas pracować.
Nie wszyscy wierzą w to, że Intercell może się odciąć od Zespołu Elektrowni Ostrołęka.
- Według mnie podawanie takich informacji jest podejściem na zasadzie straszaka, a celem jest obniżenie ceny. Nie wyobrażam sobie, że Intercell mógłby założyć sobie własną elektrociepłownię - mówi Krzysztof Majkowski.
Prezes Janowicz mówi na to, że jeżeli jego firma nie będzie bardziej konkurencyjna, to jej przyszłość może stanąć pod znakiem zapytania. Klienci tak czy inaczej będą używać papieru i będą go potrzebować coraz więcej. Kupią tam, gdzie taniej, niekoniecznie w Ostrołęce.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki