Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Pałką w głowę przedsiębiorcy

paf
Dorota Gamdzyk przyszła do naszej redakcji z wyrokiem sądowym i protokołem z kontroli WUP
Dorota Gamdzyk przyszła do naszej redakcji z wyrokiem sądowym i protokołem z kontroli WUP P. Pliszka
Sąd grodzki kazał zapłacić właścicielce sklepu trzy tysiące złotych, bo nie zawiadomiła urzędu pracy, że zatrudniła bezrobotnego.

Niedorzeczność! Tak jednym słowem można określić to, co spotkało Dorotę Gamdzyk z Nowej Wsi w gminie Olszewo-Borki. Kobieta od trzech lat prowadzi własną firmę. Na początku zatrudniała trzy osoby. Kiedy otworzyła nowy sklep, przyjęła do pracy jeszcze cztery osoby. Wydawałoby się, że przy blisko 24-procentowym bezrobociu w powiecie ostrołęckim, pani Dorota powinna być wzorem do naśladowania. Tymczasem przedsiębiorczyni z Nowej Wsi musi zapłacić 3000 złotych kary (słownie trzy tysiące złotych!!!) za to, że zatrudniła w swojej firmie bezrobotną osobę. We wrześniu inspektorzy z Wojewódzkiego Urzędu Pracy przeprowadzili kontrolę w sklepie Doroty Gamdzyk. Inspektorzy stwierdzili, że kobieta nie zgłosiła w ciągu pięciu dni do Powiatowego Urzędu Pracy w Ostrołęce, że przyjęła do pracy osobę wcześniej zarejestrowaną jako bezrobotną. - Najnormalniej w świecie nie wiedziałam, że takie coś jest koniecznie. Nigdy wcześniej nie zatrudniałam ludzi zarejestrowanych jako bezrobotni - wyjaśnia Dorota Gamdzyk. - Rozumiałam, że to mój błąd, za który przyjdzie mi zapłacić. Spodziewałam się, że dostanę jakiś mandat. Ale kiedy przysłano mi do domu wyrok sądu grodzkiego, nie wierzyłam własnym oczom. Po pierwsze, kara wydała się niewspółmierna do winy. Po drugie, sam fakt, że jest to wyrok sądu, zdziwił mnie bardzo. Myślałam, że otrzymam mandat z WUP-u, dopełnię wszelkich obowiązków i na tym się skończy. Skończyło się, ale znacznie gorzej, niż tego spodziewała się pani Dorota. Zgodnie z wyrokiem Sądu Rejonowego w Ostrołęce VII Wydziału Grodzkiego kobieta musi zapłacić 3 tys. złotych kary grzywny za niedopełnienie obowiązków przy zatrudnianiu bezrobotnego. Obciążono ją też kosztami postępowania sądowego w wysokości 350 zł. A wszystko to odbyło się zgodnie z prawem obowiązującym w Polsce.

Ustawa, jak bat

W kwietniu tego roku Sejm uchwalił ustawę o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. W myśl tegoż aktu prawnego każdy "kto zatrudnia lub powierza wykonywanie innej pracy zarobkowej bezrobotnemu, nie zawiadamiając o tym właściwego powiatowego urzędu pracy, podlega karze grzywny nie niższej niż 3000 zł" (art. 119 ust. 1 ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy). Jeśli sam pracownik, który był zarejestrowany, nie powiadomi urzędu pracy, że został zatrudniony, może zostać ukarany grzywną nie niższą niż 500 zł. - Ten zapis w ustawie ma służyć przede wszystkim zapobieganiu sytuacjom, w których pracodawca zatrudnia ludzi na czarno - tłumaczy rygorystyczny zapis w ustawie Wiktor Wojtkowski, dyrektor ostrołęckiej filii WUP. - Z drugiej strony urzędy pracy bronią się w ten sposób przed nieuczciwymi praktykami niektórych bezrobotnych. Ludzie pobierający zasiłek, często nie zgłaszali faktu zatrudnienia i korzystali z dwóch źródeł dochodu. Poza tym nie jest to nowa regulacja prawna. Przepis o obowiązku informowania PUP-ów przy zatrudnianiu bezrobotnego wprowadzała ustawa z grudnia 1994 r. o zatrudnieniu i przeciwdziałaniu bezrobociu. Pracownicy ostrołęckiej filii WUP-u, którzy kontrolowali sklep, sami przyznali, że kara jaką obciążono Dorotę Gamdzyk, jest wysoka w porównaniu do winy jakiej się dopuściła. Tłumaczą jednak, że sami muszą przstrzegać ustawy i nie mają wpływu na sposób karania. - Inspektor prowadzący kontrolę nie ma prawa do interpretowania sytuacji, jaką zastał w przedsiębiorstwie - wyjaśnia dyrektor Wojtkowski. - Nie może oceniać, czy przewinienie pracodawcy było duże, czy małe i czy ewentualna kara będzie adekwatna do czynu. O tym decyduje sąd. Zadaniem kontrolera jest sporządzenie protokołu. W przypadku wykroczeń WUP musi wystąpić do sądu z wnioskiem o ukaranie. - Sąd rozpatruje sprawę na podstawie dokumentów złożonych przez wnioskodawcę, czyli w tym wypadku WUP - tłumaczy decyzję Temidy Monika Strzyżewska, sędzia Sądu Rejonowego w Ostrołęce, która przewodniczyła w sprawie pani Gamdzyk. - W tej sprawie zapadł wyrok obwiniający pracodawcę. Nałożona kara jest duża, ale była możliwie najniższa. Ustawodawca zaznacza, że grzywna nie może być niższa niż 3 tys. zł. Sędzia Strzyżewska przyznaje, że 3 tys. zł grzywny, to spora kara, jak za takie wykroczenie. - Bardzo rzadko tak wysoką karę finansową stosuje się w przypadku znacznie poważniejszych wykroczeń - mówi sędzia. - Tu jednak możliwość zmniejszenia wysokości kary jest niemożliwa. Rozprawa sądowa w sprawie Doroty Gamdzyk odbyła się bez udziału stron. Sąd stosuje takie rozwiązania w sytuacji, gdy wina jego zdaniem jest niepodważalna, a obwiniony wcześniej przyznał się do jej popełnienia i deklaruje poniesienie kary. Ale od każdego wyroku, także i pani Dorocie, przysługuje prawo do sprzeciwu. Jeżeli kobieta odwoła się od decyzji sądu, to sprawa zostanie ponownie rozpatrzona. Tym razem sąd przesłucha strony, jeśli będzie taka konieczność, również świadków. Decyzje sądu mogą być różnorakie. Pierwszy wyrok może zostać potwierdzony, obwiniony może zostać uniewinniony, lub sprawa zostanie umorzona w wyniku wycofania wniosku o ukaranie. W wypadku pani Doroty uniewinnienie byłoby możliwe, gdyby sąd uznał jej wykroczenie za czyn o niskiej szkodliwości społecznej. Czy tak się stanie? Trzeba zaczekać na kolejny wyrok sądu, bo odwołanie, jak nas zapewniła pani Dorota, na pewno zostanie złożone.

Promocja paradoksów?

Akt prawny, zgodnie z którym Dorotę Gamdzyk ukarano grzywną, nosi nazwę ustawy o promocji zatrudnienia. Brzmi to jak niesmaczny żart, po tym gdy pozna się historię pani Doroty. Stara łacińska maksyma mówi, że nieznajomość prawa szkodzi. I owszem, to podejmujący działalność gospodarczą powinien najpierw sprawdzić, jakie musi spełnić obowiązki, by cokolwiek zacząć robić. Nikt nie ma co do tego wątpliwości. Tylko ustawodawca (patrz 460 osób zasiadających w sejmowych ławach mędrców) powinien był przewidzieć również sytuacje, w których może dojść do tzw. zwykłej ludzkiej pomyłki. Dorota Gamdzyk zatrudnia siedmiu ludzi. Każdy z nich ma umowę o pracę. Kobieta opłaca wszelkie należności związane z utrzymaniem stanowisk (m.in. ZUS, składki ubezpieczeniowe, fundusz pracowniczy). Jej błąd nie był zimno zaplanowanym przestępstwem gospodarczym, a jedynie niedopatrzeniem. - A czuję się teraz właśnie, jak przestępca gospodarczy - mówi kobieta. - Nie wiem czy zdobędę się na zatrudnienie kolejnej osoby, zarejestrowanej w urzędzie pracy. Będę się bała, że znowu czegoś nie wypełnię i nałożą na mnie kolejną karę. Pieniądze, które będę musiała zapłacić za "moją winę" mogłam zainwestować w firmę. Teraz tego nie zrobię. Mam w planach rozszerzenie swojej działalności, jednak ta grzywna może oznaczać, że przyjmę do pracy dwie, a nie trzy osoby, jak pierwotnie planowałam.

*

Prawo w naszym kraju zmienia się bardzo szybko. Szczególnie widoczne jest to w ostatnich miesiącach, kiedy Sejm zaczął dostosowywać nasze prawo do norm unijnych (choć było na to kilkanaście lat, gdy byliśmy z Unią Europejską stowarzyszeni!!!). Na głowie pracodawcy spoczywa masa obowiązków. Ale nie każdy ma dużą firmę, w której może zatrudnić prawnika. Najczęściej są to drobni przedsiębiorcy, lub małe rodzinne firmy, których na to nie stać. Nie ma też wielu instytucji czy urzędów, które prowadziłyby bezpłatne albo przynajmniej tanie doradztwo dla małych firm. Tak więc choć wiele mówi się (na szczeblu ogólnopolskim i lokalnym) o wspieraniu drobnych i średnich przedsiębiorstw, rzeczywistość dostarcza nam głównie negatywnych przykładów. A to na pewno nie zapewni koniunktury w gospodarce.

Komentuje Andrzej Kowalczyk, przewodniczący Ostrołęckiego Forum Gospodarczego:

- To co spotkało bohaterkę państwa artykułu wydaje się bardzo nieludzkie. Przepisy stosowane wobec przedsiębiorców, dotyczące działalności gospodarczej są bardzo restrykcyjne. Jej przewinienie wydaje się niewspółmierne do kary. Tak wysoka grzywna będzie z pewnością poważnym uszczerbkiem w budżecie przedsiębiorstwa. Trzeba przecież pamiętać, że człowiek, który chce dzisiaj prowadzić firmę, musi znać masę przepisów dotyczących działalności gospodarczej, ale również wiele uregulowań prawnych nie związanych bezpośrednio z prowadzeniem firmy. Przedsiębiorcy zrzeszeni w Krajowej Izbie Gospodarczej wystąpili z propozycja powołania Rzecznika Praw Podatnika. Ma to być instytucja broniąca przedsiębiorców (również takich jak bohaterka artykułu) przed bezdusznością niektórych przepisów, błędami i niekompetencją urzędników. Nade wszystko rzecznik miałby bronić przedsiębiorców jeszcze na etapie legislacyjnym, tzn. miałby działać tak, by nie dopuścić do powstawania ustaw-bubli.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki