Pacjent uprzedmiotowiony

Jarosław Sender
Bardzo bulwersuje mnie funkcjonowanie poradni ginekologicznej w makowskim szpitalu - powiedziała nam przez telefon Karolina G., młoda mieszkanka powiatu makowskiego. - Zadzwoniłam ostatnio, chcąc się zapisać na wizytę. Powiedziano mi, że jest to możliwe za dwa miesiące. To skandaliczne. Jestem w czwartym tygodniu ciąży. Jeżeli nie trafię do ginekologa do dziesiątego tygodnia ciąży, nie otrzymam be¬cikowego. Ale nie pieniądze są tu istotne, tylko sposób, w jaki traktuje się kobiety w makowskim szpitalu.

- Zadzwoniłam, by zarejestrować się na wizytę do ginekologa - trzy dni później słyszymy przez telefon od innej kobiety. - Słyszę, że telefonicznie na bieżący dzień nie można. Tylko osobiście, w dniu wizyty o 7.30 rano. Pojechałam następnego dnia o 7.30. Niestety, ostatni, szósty "numerek" wydano tuż przede mną. Nie rozumiem. Lekarz przyjmuje sześć pacjentek w ciągu dnia? Pojechałam jeszcze raz, następnego dnia o 7.30. Znów za późno. Więc o której mam przyjść, by dostać się do lekarza? - pytała wzburzona.

- Przyjechałam z miejscowości oddalonej o kilkanaście kilometrów od poradni ginekologicznej w szpitalu w Makowie - skarży się Magda N. - O 7.30 już nie zdołałam się zarejestrować. Następnego dnia przyjechałam więc godzinę wcześniej. Dostałam ostatni numerek. Musiałam od 6.30 czekać do dziesiątej, bo wtedy zaczynają przyjmować lekarze. Przede mną było jeszcze kilka pacjentek, więc w rezultacie przesiedziałam w poczekalni kilka godzin. Jestem w czwartym miesiącu ciąży. I korzystam z prywatnej opieki jedne¬go z lekarzy, ale powiedział mi, że muszę być także zarejestrowana w przychodni szpitalnej, w której on pracuje.

Takie telefony otrzymałam w ostatnich tygodniach. Sama zadzwoniłam 7 stycznia do rejestracji poradni K w szpitalu. Faktycznie, nie było mowy o zarejestrowaniu się przez telefon na ten sam dzień. Pielęgniarka poinformowała mnie grzecznie, że trzeba przyjść rano do poradni. A na inny termin? Można telefonicznie, owszem. Najbliższy termin - na 12 stycznia do doktora Gołębiewskiego. Do doktor Dulnej na początek lutego, do doktora Chylińskiego albo doktora Krasińskiego na początek marca.

Poprosiłam o wyjaśnienie tej sytuacji doktora Andrzeja Nowickiego, ordynatora oddziału ginekologicznego, odpowiedzialnego również za funkcjonowanie poradni K.

Ordynator do rozmowy zaprosił także lekarzy ginekologów przyjmujących w poradni. Wszyscy zgodnie twierdzili, że taki stan rzeczy nie wynika z ich "niewydolności", niechęci czy lenistwa, ale z wymogów stawianych przez NFZ.

Winny jest system

- Problemy te wynikają z dwóch spraw. Po pierwsze, NFZ czas wizyty specjalistycznej określił na 15-20 minut - tłumaczy doktor Nowicki. - W związku z tym lekarz może przyjąć w ciągu godziny najwyżej cztery pacjentki, bo krótszych wizyt NFZ nie uzna za specjalistyczne i za nie nie zapłaci. Poradnia ginekologiczna - obok poradni dermatologicznej i psychiatrycznej nie wymaga skierowania od lekarza I stopnia. W związku z tym każda pacjentka może do nas bezpośrednio się zgłosić. Tylko, że przy obsadzie czterech lekarzy w poradni, w tym dwóch emerytowanych,i limitach narzuconych przez NFZ nie jesteśmy w stanie przyjąć wszystkich kobiet. Jest pula punktów, wyliczonych przez NFZ, w ramach których możemy wykonać określoną liczbę porad.

- Ja w czwartek w poradni przyjmuję dwie godziny - daje przykład doktor Andrze¬j Chyliński. - Kiedyś w tym czasie przyjmowałem 15 pacjentek. Teraz mogę w ciągu dwóch godzin przyjąć osiem kobiet. Maksymalnie dziesięć, ale w tym trzy tylko na wypisanie recepty. Bo inaczej nie zmieszczę się w limicie punktów. NFZ, żeby płacić mniej, po prostu wyeliminował część pacjentów.

- Jeżeli pacjentek jest danego dnia więcej, to siłą rzeczy zapisywane są na inny termin. Następnego dnia znów kobiet jest ponad limt. Znów trzeba przepisywać na inny termin. Te listy rosną lawinowo, terminy się nawarstwiają. Ale nie ma w tym naszej winy - dodaje doktor Ryszard Krasiński.

- Poza tym - zaznacza doktor No¬wicki - trzeba odróżnić nagłe wypadki, pacjentki potrzebujące natychmiastowej pomocy od takich, które potrzebują profilaktycznych badań raz w roku. To te głównie zapisywane są na odległe terminy.

Lekarze zapewniają, że nie mogło być takiej sytuacji, by ganiano w tę i z powrotem kobietę w ciąży.

Nikt przy zdrowych zmysłach

nie odmówi ciężarnej

- Chyba, że nie powie w rejestracji, że jest w ciąży. Albo pielęgniarka upewni się, że nic złego się nie dzieje i kobieta może przyjść następnego dnia - dopuszczają taką ewentualność.

- Jest taka presja społeczna i prokuratorska, że żaden lekarz przy zdrowych zmysłach nie odmówi wizyty ciężarnej kobiecie - mówi doktor Chyliński.

Doktor Barbara Dulny, emerytowana już lekarka z II stopniem specjalizacji zapewnia, że pacjentki w makowskim szpitalu mają dostęp do ginekologa przez całądobę.

- Poradnia i szpital to jeden organizm, w którym ginekolodzy pracują przez 24 godziny - mówi. - Wstajemy w nocy, wzywani z dyżuru na izbę przyjęć. Żadna pacjentka z bólami, z krwawieniem, zagrożeniem ciąży czy życia nigdy nie została zlekceważona, odesłana do domu, zaniedbana. I nie ma kolejek dla takich pacjentek. Nie w tym szpitalu.

Można zrozumieć zależność lekarzy od systemu. Czy rzeczywiście otaczają tak troskliwą opieką pacjentki, mogą potwierdzić (lub nie) tylko one same.

Ale nadal nie wiem, dlaczego trzeba koniecznie osobiście rejestrować się na bieżący dzień. O 7.30 i czekać potem kilka godzin do rozpoczęcia wizyt.

Komentarze 29

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pacjent
W dniu 13.05.2010 o 19:32, majka22 napisał:

a ja tam nie narzekam, od poczatku chodzilam do lekarza, owszem czasem trzeba troche poczekac, ale nie ma tragedii, ja jestem w 7 miesiacu i mialam wszystkie badania robione, w razie jakis watpliwosci tez moglam liczyc na pomoc, no ale jak ktos przyjdzie i z gory patrzy na wszystkich i zachowuje sie jakby laske robil ze sie wogole urodzil to nie dziwne ze nic mu nie pasuje, jak tu wam tak zle to idzcie gdzie indziej, malo lekarzy i przychodni w sasiednich miastach??


popieram, popieram... to bardzo dobry szpital, dobrzy lekarze i pielęgniarki. Gratulacje!
m
majka22
a ja tam nie narzekam, od poczatku chodzilam do lekarza, owszem czasem trzeba troche poczekac, ale nie ma tragedii, ja jestem w 7 miesiacu i mialam wszystkie badania robione, w razie jakis watpliwosci tez moglam liczyc na pomoc, no ale jak ktos przyjdzie i z gory patrzy na wszystkich i zachowuje sie jakby laske robil ze sie wogole urodzil to nie dziwne ze nic mu nie pasuje, jak tu wam tak zle to idzcie gdzie indziej, malo lekarzy i przychodni w sasiednich miastach??
j
jjj
ja w o ogóle nie korzystam z usług w poradni K, moje znajome też nie. utarło się że lepiej iść prywatnie i zapłacić, przynajmniej nie traci się dnia pracy( bo na rejestracje i wizytę taki trzeba zmarnować), gorzej jak jest się w ciąży, wizyty są częste i konieczne , a pieniążków na prywatne wizyty brak, a to scenariusz zdarzający się często wśród makowianek.współczuje tym kobietom i ich dzieciom, a na korytarzu podczas godzin oczekiwań na wizytę przy poradni k nawet gdzie usiąść nie mają bo obok ortopedy jest gabinet zawsze pełno połamanych ludzi.
G
Ginekolog
W dniu 16.02.2010 o 21:01, ~Ona~ napisał:

Ja miałam podobnie byłam po 7 i sie nie dostałam następnego dnia byłam o 6 i mi sie udało z tym ze trzeba było czekac pod drzwiami półtora czy 2 godz aż otworzą rejestrację. Nic dziwnego że nie przyjmują z rejestracji telefonicznej na dany dzien skoro jak ja byłam to zapisano 3 osoby mimo ze czekało chyba 6. Żeby sie dostac do poradni K trzeba sie liczyc z zarezerwowaniem sobie całego dnia na 20 minutową wizytę.


Nie ma żartów.Jak z dupą.2-3 sekundy a potem 9 miesięcy trzeba chodzic do poradni.Warto?Chyba tak.
~Ona~
Ja miałam podobnie byłam po 7 i sie nie dostałam następnego dnia byłam o 6 i mi sie udało z tym ze trzeba było czekac pod drzwiami półtora czy 2 godz aż otworzą rejestrację. Nic dziwnego że nie przyjmują z rejestracji telefonicznej na dany dzien skoro jak ja byłam to zapisano 3 osoby mimo ze czekało chyba 6. Żeby sie dostac do poradni K trzeba sie liczyc z zarezerwowaniem sobie całego dnia na 20 minutową wizytę.
G
Gość
W dniu 08.02.2010 o 20:20, Gość napisał:

A rejestrowanie tylko osobiste, a nie przez telefon, to łamanie ustawy- to też kłamstwo - podać ci podstawę prawną?


Dawaj.
G
Gość
A rejestrowanie tylko osobiste, a nie przez telefon, to łamanie ustawy- to też kłamstwo - podać ci podstawę prawną?
~gość~
W Ostrołęce jest z 5 przychodni które mają podpisane umowy z NFZ na opiekę specjalistyczną - ginekologia.Lekarze przyjmują od rana do 18. Kolejek nie ma, jest konkurencja - a gabinety prywatne, są ale mało która ciężarna do nich chodzi.Polecam, to tylko 40 minut drogi.
N
NFZ
W dniu 08.02.2010 o 09:58, mila napisał:

Kobiety, dziwie się że jesteście tak bezwolne i chodzicie do nich prywatnie, wystarczy przecież ponękać nowego dyrektora szpitala- on dokładnie wie o jakie interesy tu chodzi. Jeśli to nic nie da, to telefony do NFZ - , przychodnia dla kobiet w ciąży ma być dostępna do 18 - tak jak lekarz rodzinny - i to żadna łaska. Tylko w Makowie macie taki cyrk!!!


I CZEMU ŁŻESZ, ŁAJZO???
G
Gość
W dniu 08.02.2010 o 09:58, mila napisał:

Kobiety, dziwie się że jesteście tak bezwolne i chodzicie do nich prywatnie, wystarczy przecież ponękać nowego dyrektora szpitala- on dokładnie wie o jakie interesy tu chodzi. Jeśli to nic nie da, to telefony do NFZ - , przychodnia dla kobiet w ciąży ma być dostępna do 18 - tak jak lekarz rodzinny - i to żadna łaska. Tylko w Makowie macie taki cyrk!!!


Taki cyrk jakie zwierzaczki
m
mila
Kobiety, dziwie się że jesteście tak bezwolne i chodzicie do nich prywatnie, wystarczy przecież ponękać nowego dyrektora szpitala- on dokładnie wie o jakie interesy tu chodzi. Jeśli to nic nie da, to telefony do NFZ - , przychodnia dla kobiet w ciąży ma być dostępna do 18 - tak jak lekarz rodzinny - i to żadna łaska. Tylko w Makowie macie taki cyrk!!!
m
makowianka
nowa władza w makowskim szpitalu szuka oszczędnosci na grupie osób najmniej zarabiających,a może sobie niech ujmą tych kolosalnych pensji . Robole przygotują szpital do akredytacji a potem won na szczaw ,bo na 3 lata będą mieć akredytacje.Sami palcem nie tkną żadnej roboty. Niedługo to jeden pracownik będzie obrabiał 3 oddziały na nocnym dyżurze za grosze ,bo redukują ludzi a sami nic nie robią
a
abc
W dniu 02.02.2010 o 23:24, Los_lukaszos napisał:

Tu masz rację... SZOK, w dupach im się poprzewracało deb***om - kasę golą jak za niewiadomo co, a jeszcze strajki, protesty, wszystkiego im mało... KASY FISKALNE najpierw dla nich, a potem możemy pogadać, jak im źle... tylko, żeby jeszcze ludzie żądali paragonu po każdej wizycie... wtedy by mieli powody do narzekania...Do przychodni dla kobiet w ciąży zapisać się nie można od razu - trzeba czekać kilka miesięcy... ale zapisz się do Chylińskiego prywatnie - i już on zadzwoni gdzie trzeba i od razu Cię zapiszą... MAFIA ZASRANA... kiedy to wreszcie ktoś ukróci...???



Kolego i co te kasy fiskalne dadzą, doliczą sobie do ceny wizyty podatek a potem pobiorą sobie fury w lesing a ty za to zapłacisz. a teraz to się trochę boją i inwestują w mniej widoczny sposób.
~gość~
Nie tak dawno czytałam ,że pani doktor ginekolog odesłała kobietę rodzącą to była nie przy zdrowych zmysłach jak w powyżym artykule doktor pisze ,ze takiego przypadku nie było jak był a za pare godzin karetka ją przywiozła do porodu .To doktor nie wie co mówi...
G
Gość
W dniu 04.02.2010 o 11:56, koszałek.opałek napisał:

Dodam, ze to nowy dyrektor ds. technicznych, p. Wielgolewski.


Były naczelny z Puł-Tuska
Dodaj ogłoszenie