MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Ostrów Mazowiecka: Dlaczego w mieście nie budują ulic?

Mieczyslaw Bubrzycki
M. Bubrzycki
Ostrowscy radni zebrali się wczoraj w ratuszu

Jednym z punktów obrad była informacja o realizacji programu "Bezpieczne Miasto" za ubiegły rok. Zwykle są wtedy przedstawiciele policji i straży pożarnej. Tym razem - mimo wysłanych zaproszeń - nie przyszedł nikt.

Bez odpowiedzi pozostały więc pytania zadawane przez radnych.

Radny Krzysztof Łukaszewski apelował do policji, aby częściej wysyłała patrole na trasę do Grabownicy, która jest także dla wielu ostrowian ścieżką rowerową.

Przewodniczący Krzysztof Listwon wyraził swój niepokój po lekturze poprzedniego numeru naszej gazety, w której informowaliśmy o aresztowaniu doświadczonego policjanta z Ostrowi. Jest on podejrzany o udział w grupie zorganizowanej, która - udając policjantów - dokonywała "lewych" przeszukań i zabierała ofiarom cenne przedmioty.

- To rzecz bulwersująca - mówił przewodniczący. - Po takim zdarzeniu zaufanie do policji dramatycznie się obniży. Chciałbym wiedzieć, jakie są konsekwencje tej sprawy, np. personalne.

Na każdej sesji, na życzenie radnych, rozpatrywana jest informacja na temat aktualnego stanu miejskich inwestycji. Z ostatniej wynika, że nie udało się rozstrzygnąć przetargów na kilka ulic i - jak zasugerował burmistrz - być może w tym roku wybuduje się ich mniej niż zaplanowano. Jego zdaniem zawiniła większość radnych (burmistrz zwie ich "sitwą"), która - mając złe doświadczenia z ub. roku - w tegorocznym budżecie nie tylko wpisała listę ulic do budowy, ale także przypisała każdej z niej konkretną kwotę.

Tymczasem niektóre przetargi są rozstrzygane na kwoty wyższe. Radni zaproponowali burmistrzowi, aby w takiej sytuacji zwracał się do rady o zmiany w budżecie, na co oni z pewnością przystaną. On jednak ignoruje to rozwiązanie, a zamiast tego składa na kolejnej sesji projekt zmian w budżecie, który dawałby mu prawo przesuwania kwot z jednej ulicy na drugą. Te projekty są odrzucane, bo większość radnych tego nie chce.

Burmistrz apeluje więc o opamiętanie takimi na przykład słowami:

- W tym klimacie nie da się podjąć prawdopodobnie żadnej inwestycji.

A przewodniczący replikuje:

- Pan jest doktrynerem, co powiedziałem na początku tej kadencji i co powtarzam. Nie realizuje pan interesu społecznego, tylko własną doktrynę. Gdyby pan dbał o interes społeczny, po nierozstrzygniętych przetargach wnosiłby pan o zmianę budżetu. Pan jednak idzie w zaparte.

Nie po raz pierwszy burmistrz i jego współpracownicy (bliżsi i dalsi), w tym także część radnych, wyszli z sesji przed końcem obrad. Tym razem było to efektem wymiany zdań między burmistrzem a przewodniczącym. Padło wtedy wiele mocnych słów.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki