Ostrów Maz. Była nasycalnia jak Czarnobyl?

Mieczysław Bubrzycki
Nasycalnia podkładów kolejowych nie działa od 2000 roku, ale - zdaniem niektórych mieszkańców Ostrowi - to jeden z ważniejszych i nie tracących na znaczeniu problemów miasta.

Powodem są zanieczyszczenia, które wsiąkły w ziemię i realnie zagrażają wodom podziemnym oraz trują powietrze (latem w Ostrowi jest podwyższony poziom fenolu). Zanieczyszczenia wód podziemnych realnie zagroziły studniom w mleczarni. Trzeba było wykopać głębsze, a potem wyposażyć je w drogie filtry.

Jak bardzo nasycalnia truje, tego do końca nie wiadomo, bo na terenie samego zakładu żadnych badań nie robiono.

- Ta sprawa pogrąża nasze miasto - twierdzi Andrzej Morawski, niegdyś radny miasta, a od jakiegoś czasu działacz Ruchu Kontroli Władzy i Wyborów. - Dlatego właśnie zajęliśmy się nią. To, co można zobaczyć na terenie nasycalni, budzi przerażenie. Myślę jednak, że trzy czwarte radnych nigdy tam nie była. Dla władz miasta sprawa nasycalni powinna być priorytetem.

Radny Stanisław Dylewski też działa w Ruchu Kontroli Władzy i Wyborów, a na terenie nasycalni był wielokrotnie. Niedawno razem z ekipą telewizyjną z TVP 3. To na jego wniosek sprawą nasycalni zajęła się komisja gospodarki komunalnej rady miasta na specjalnym posiedzeniu. Radny chciał, żeby połączyć je z wizją lokalną na terenie nasycalni.

- Bo to trzeba koniecznie zobaczyć - mówił. - Na przykład niezabezpieczone zbiorniki z chemikaliami, w które można wpaść. Na ten teren łatwo wejść, bo nie jest zabezpieczony.

- Prywatnie na ten teren można sobie wejść, ale nie mogę zrobić wizji lokalnej bez zgody właściciela terenu czyli PKP - odpowiedział radny Jerzy Pawluczuk, przewodniczący komisji.

Zaskoczeniem dla członków komisji była nieobecność burmistrza lub jego zastępcy. Burmistrz przygotował jednak wcześniej dla radnych kopie dokumentów, jakie są w sprawie nasycalni.

- W Polsce jest siedem miast, które mają podobny problem z dawnymi nasycalniami - powiedziała radna Jolanta Kwiatkowska, wiceprzewodnicząca rady. - Tylko w Solcu Kujawskim zajęto się tym, bo była możliwość pozyskania środków unijnych. U nas jest pomysł, aby miasto przejęło teren nasycalni. To jednak może być przejęcie bomby.

Radny Stanisław Dylewski przyszedł na posiedzenie komisji z plikiem różnych dokumentów w sprawie nasycalni, które zdobył jako przedstawiciel Ruchu Kontroli Władzy i Wyborów. Uważa, że miasto niewiele robi, aby rozwiązać ten problem.

- Dopiero kiedy zdobyliśmy te materiały, miasto udostępniło nam 57 swoich dokumentów dotyczących nasycalni - powiedział radny. - Czy to nie jest nienormalne? A nasycalnia to bomba ekologiczna, która może lada chwila wybuchnąć.

Kilka tygodni temu, ostrowski Ruch Kontroli Władzy i Wyborów, za pośrednictwem posłanki Anny Siarkowskiej z Ruchu Kukiza przekazał ministrowi Zbigniewowi Ziobrze wniosek do prokuratury, aby zajęła się sprawą ostrowskiej nasycalni.

Henryk Mroczyński, w latach 70. i 80. zastępca dyrektora nasycalni, mieszka tuż obok zakładu.

- Nasycalnia zajmuje 23,5 ha, ale nie cały teren jest skażony - powiedział. - Jednak to, co jest skażone, jest jak Czarnobyl. Koszt rozwiązania tego problemu będzie bardzo wysoki. Nie poradzą sobie z tym ani miasto, ani starostwo. Konieczne jest spotkanie w szerokim gronie, z udziałem fachowców, przedstawicieli PKP i kompetentnych władz.

Wszyscy radni obecni na posiedzeniu komisji przyjęli wniosek o przeprowadzenie publicznej debaty w tej sprawie. Do burmistrza skierowany zostanie także inny wniosek komisji - aby zobowiązał PKP do szybkiego ogrodzenia terenu nasycalni i oznaczenia go tablicami. Radni planują też wizję lokalną w byłej nasycalni po uzyskaniu zgody PKP. Burmistrz dostanie też inne wnioski z komisji: aby wystąpił do odpowiednich instytucji o wykonanie badania zanieczyszczeń na terenie nasycalni i terenach przyległych; aby skierował sprawę opieszałości PKP w tej sprawie do prokuratury i aby wystąpił do PKP o zwrot kosztów poniesionych przez Zakład Gospodarki Komunalnej na badania wód podziemnych. Szacuje się, że jest to prawie milion złotych.

O ostrowskiej nasycalni pisaliśmy już w TO. Przeczytaj tutaj: Nasycalnia to bomba z opóźnionym zapłonem?

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Paweł_Skurski

Zgadza się, oczyszczenie chemiczne to jest gigantyczna kasa. Bardziej dziwi jak była prowadzana ta nasycalnia, że skażenie jest tak duże. A w Czarnobylu akurat promieniowanie wcale już nie jest tak wysokie, w strefie ochronnej powstało coś na kształt rezerwatu z dużą ilością rzadkich gatunków zwierząt i roślin.

G
Gość

Problem tak łatwo nie zniknie, bo jest rozwiązanie, ale kosztowne i nikt nie wywali pieniędzy. Zresztą musi się to komuś opłacać. 

Dodaj ogłoszenie