Ostrołęka. Syn zamordował ojca, a jego zwłoki schował w wersalce

Beata Modzelewska
Beata Modzelewska
Zaktualizowano 
W oficynie, przy ul. Turskiego policjanci dokonali makabrycznego odkrycia  <br><br>
W oficynie, przy ul. Turskiego policjanci dokonali makabrycznego odkrycia Fot. B. Modzelewska
Michał W. (20 l.) zamordował swojego ojca zadając mu ponad 20 ciosów nożem, a zwłoki schował w wersalce. Siedział na niej, jadł kanapki i oglądał telewizję. Do tragedii doszło w domu przy ul. Turskiego w Wojciechowicach, pomiędzy 20 a 22 października, najprawdopodobniej w wieczór wyborczy. Dlaczego zabił? Twierdzi, że w obronie własnej.

We wtorek, 23 października, ostrołęcka policja otrzymała zgłoszenie o zaginięciu 57-letniego Mariana W. Telefonowała matka mężczyzny. Mówiła, że syn w poniedziałek rano poszedł na grzyby i od tego czasu nie dał znaku życia. Policja rozpoczęła więc poszukiwania w rejonie wskazanym przez kobietę, czyli w lasach okalających Przytuły (gm. Rzekuń). W środę do akcji przyłączyli się także strażacy i leśnicy. Teren od Rydzewa do Laskowca penetrowało przez kilka godzin ponad 50 osób. Bez rezultatu. Jeszcze tego samego dnia policja podała do mediów rysopis zaginionego.

- Otrzymaliśmy kilka informacji, które musimy sprawdzić - powiedział nam późnym popołudniem koordynujący akcję poszukiwawczą zastępca komendanta miejskiego policji Tadeusz Zdziarstek.

Makabryczny widok

W czwartek, 25 października 2007, ciało 57-letniego Mariana W. znalazła jego córka, Aneta. Przyszła, żeby posprzątać mieszkanie przy ul. Turskiego.

- Ale chciałam też porozmawiać z Michałem, może poszukać jakichś śladów - kiedy nam to mówiła, była wciąż mocno. To ona zawiadomiła policję o zbrodni.

- Ogarnęłam trochę ich mieszkanie. Zobaczyłam poduszkę. Była twarda. Zdjęłam z niej poszewkę. Poduszka była zakrwawiona. Michał tłumaczył, że tata się skaleczył. Chciałam obejrzeć całą pościel. Nie zgodził się. Nie chciał zejść z wersalki. W końcu jednak pozwolił. Zajrzałam tam. Nie zauważyłam niczego, co by mnie zaniepokoiło. Rozmawialiśmy, pytałam co u niego słychać. W końcu Michał mi powiedział, że zabił tatę - kiedy Aneta usłyszała to z ust brata, wyszła na podwórze i wezwała policję.

- Nie widziałam ani ciała, ani nawet krwi w mieszkaniu, niczego, co by świadczyło, że tam się stało coś tak strasznego - mówi łamiącym się głosem córka Mariana. - Mój brat zabił mojego ojca, Boże….. - w jej oczach pojawiają się łzy.

Policjanci przeszukali dom i znaleźli zwłoki Mariana W. Ukryte były w wersalce. Widok musiał być makabryczny, skoro, według relacji sąsiada, jeden z policjantów dokonujących oględzin miejsca zbrodni, wybiegł z mieszkania i zwymiotował. Michał W. został zatrzymany. Jeszcze tego samego dnia prokuratura rejonowa przedstawiła mu zarzut zabójstwa. Według wstępnych ustaleń, 20-latek nożem zadał swojemu ojcu ponad 20 ciosów w klatkę piersiową. Grozi mu za to do 20 lat pozbawienia wolności. Wymiar kary jest właśnie taki, bo sąd może go potraktować jak przestępcę młodocianego, poniżej 21. roku życia.

Narzędzie zbrodni, nóż, policja znalazła w mieszkaniu.

- Podejrzewaliśmy, że coś w tej sprawie jest nie tak - mówi Stanisław Szcześniak, zastępca komendanta miejskiego policji w Ostrołęce. - Michał W. nie wyglądał na zmartwionego zaginięciem ojca, nie angażował się w poszukiwania, kiedy trwała akcja, on oglądał telewizję.

Policjanci zaczęli więc brać pod uwagę inny, możliwy scenariusz wydarzeń. Nie wykluczali, że Marian W. nie żyje i że syn może mieć z jego śmiercią coś wspólnego.

- To tragedia dla całej naszej rodziny - mówi brat Mariana W. - Kiedy Marian opowiadał o Michale, zawsze go chwalił, że taki dobry, że posprząta, upierze. Nie mogę zrozumieć jak mogło do tego dojść.

Sąsiedzi nic nie widzieli

W czwartek, około godz. 14.00, przed domem, w którym mieszkali Marian i Michał W. stały dwa policyjne samochody. Funkcjonariusze wraz z prokuratorem zabezpieczali miejsce tragedii. Wchodzimy na podwórko. Pukamy do sąsiednich drzwi. Wychodzi do nas kobieta. Pytamy o panów W.

- Mało o nich wiem - mówi najbliższa sąsiadka. - Byli skryci. Nadużywali alkoholu, to fakt, ale się nie awanturowali. Właściwie rzadko ich widywałam, ale jak już się spotkaliśmy, zawsze mówili "dzień dobry" - opowiada. Jak twierdzi, nawet nie wiedziała, że Marian zaginął. - Powiedziała mi o tym jego mama, która czasem do nich zaglądała - dodaje. - Innych gości tu nie widziałam. A dzisiaj przyszłam z zatrudniaka, a tu policja. I usłyszałam, że pan Marian nie żyje. Nic więcej nie wiem - kończy rozmowę z nami.

Od kobiety dowiadujemy się, że Marian W. wraz z synem mieszkał przy ul. Turskiego od trzech lat. Żona, z którą rozstał się kilka lat temu, mieszka osobno, ale też w Ostrołęce. Marian i Michał pracowali dorywczo. Pieniądze wydawali na czynsz, jedzenie i alkohol. Sąsiedzi widywali, jak nosili do domu reklamówki wypełnione butelkami taniego wina. Podchodzimy do mężczyzny, który kosi trawę na swoim podwórku, kilkadziesiąt metrów od domu W. Okazuje się, że jest to brat właściciela mieszkania, które wynajmowali Marian i Michał.

- Jako lokatorzy nie przysparzali problemów - opowiada. - Płacili czynsz, byli spokojni, pomagali sąsiadom, kłaniali się. Słabo ich znałem, ale słyszałem, że ten młodszy pracował w piekarni i całkiem dobrze sobie radził. Chyba coś mu się w głowie pomieszało, skoro zaatakował ojca - dorzuca nasz rozmówca.

Idziemy do jeszcze jednego sąsiada. Mężczyzna w średnim wieku też niewiele wie o panach W. Potwierdza jedynie, że nie wywoływali awantur.

- To naprawdę spokojna okolica - zapewnia. - Tych panów nie znam, ale nie byli dokuczliwi wobec sąsiadów. Szukając informacji o rodzinie W. docieramy do kobiety, która wcześniej wynajmowała im dom. Nie wspomina ciepło dawnych lokatorów.

- Nie chcieli nas wpuścić, musieliśmy wyważyć drzwi, a to, co zastaliśmy wewnątrz..... brud i smród. Wyprosiliśmy ich z mieszkania i wtedy on się przeprowadził, podobno do Wojciechowic - opowiada kobieta.

W piątek, 26 października, Sąd Rejonowy w Ostrołęce zastosował wobec 20-letniego Michała W. trzymiesięczny areszt tymczasowy. W poniedziałek, 29 października, miał się odbyć pogrzeb Mariana W. n

Beata Modzelewska

Chciał zabić żonę

W piątek, 19 października, w innej części miasta, policja zatrzymała 48-letniego Jerzego W. Mężczyzna próbował udusić żonę. Kobieta straciła przytomność, kiedy zacisnął dłonie na jej szyi. Jak opowiadają mieszkańcy osiedla, kobieta odzyskała świadomość, wybiegła na ulicę i zaczęła wzywać pomocy. Ktoś zadzwonił na policję. Tylko pojawienie się funkcjonariuszy uchroniło ją od śmierci. 44-letnią Annę W. przewieziono do szpitala, a jej męża do Policyjnej Izby Zatrzymań. Decyzją sądu, najbliższe trzy miesiące Jerzy W. spędzi w areszcie. W trakcie śledztwa okazało się, że mężczyzna fizycznie i psychicznie maltretował żonę i 10-letniego syna co najmniej od dwóch lat. Problemy rodziny zaczęły się, kiedy stracił pracę. Prokuratura przedstawiła mu zarzuty usiłowania zabójstwa i znęcania nad rodziną. n (bm)

polecane: Wyniki wyborów parlamentarnych 2019

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3