Ostrołęka. Jakub Rutka zaprasza gwiazdy show-biznesu i nie tylko „Na ławeczkę”

Robert Majkowski
Udostępnij:
A zdarza się pani męża pocałować? Czy już nie? - pada pytanie. Jego autorem jest ostrołęczanin Jakub Rutka, zapytaną - znana pisarka i satyryk Maria Czubaszek, która po chwili zastanowienia w swoim stylu zaczyna snuć opowieść o swoich pocałunkach: od czasów, gdy była dzieckiem po obecne intymne relacje z mężem.

Maria Czubaszek to jedna ze sław, które wystąpiły w talk-show Jakuba Rutki (na co dzień uczącego uczniów Gimnazjum nr 1 w Ostrołęce języka angielskiego, a po godzinach m.in. lektora, muzyka, kabareciarza i konferansjera) noszącego tytuł „Na ławeczce, czyli Jakub Rutka na żywioł!” W każdy piątek o godz. 18 nowy odcinek z nową, mniejszą bądź większą, gwiazdą tak zwanego show-biznesu można obejrzeć w serwisie youtube.pl.

Sąsiedzi: „co tu się dzieje?”

- Media mnie kręciły od zawsze, dlatego w 2008 roku poszedłem do Radia Oko i chciałem zostać lektorem - opowiada Jakub Rutka. - Ale też kręciła mnie telewizja. Projekt „Na ławeczce” zrodził się z serii reportaży na temat pracy lektorów (ostatecznie wyemitowane zostały dwa - red.). Cieszyła się ona dość dużą popularnością. Chciałem jednak rozszerzyć formułę o spotkania spoza środowiska lektorów.

I tak powstało „Na ławeczce”, nagrywane w Warszawie
- W dwupoziomowym mieszkaniu - dopowiada Jakub. - Jeden poziom na cały dzień zmienia się nie do poznania, gdy wchodzi dekoracja (stolik, mała latarnia, tło z wielkim księżycem i obowiązkowa ławeczka - red.).

Tę metamorfozę przechodzi mieszkanie ostrołęczanina Łukasza Salisa, który zresztą jest osobą odpowiedzialną za dźwięk. Pozostałe osoby pracujące przy tworzeniu talk-show także pochodzą z Ostrołęki: m.in. Marcin Zaremba nagrywa wideo, Milena Zalewska pomaga w konsultacjach ze sławami.

- Zabawnie jest, gdy odprowadzamy naszych gości a sąsiedzi Łukasza z miną typu „o co chodzi, co tu się dzieje?” obserwują, jak żegnamy się z Marcinem Millerem z Boysów czy Wróżbitą Maciejem - śmieje się Jakub Rutka.

Nawet Wróżbita Maciej powróżył

Aby móc się jednak pożegnać z gwiazdami, najpierw trzeba je zachęcić, aby w talk-show wystąpić w ogóle zechciały. A to nie taka łatwa sprawa: w końcu pierwszy odcinek „Na ławeczce” ukazał się w październiku, a jego twórcy wciąż są na dorobku. Dla sław są więc anonimowi, a w anonimowych programach - choćby najlepszych - nie każdy chce wziąć udział.

- Początki mieliśmy nawet łatwe, zapraszałem do talk-show znajomych lektorów (Grzegorza Pawlaka, znanego z dubbingowaniu Skippera z Magadaskaru, Tomasza Knapika - red.), osoby, które poznałem na OSPIE, a które były na ostrołęckim festiwalu gwiazdami czy jurorami, jak choćby Marię Czubaszek czy Jarka Sobańskiego - mówi. - Dopiero teraz widzę, że zaczynają się schody. Znajomi się skończyli.

Niektórzy odmawiają, choć zazwyczaj ze względu na nadmiar obowiązków. Niektórzy proszą o kilka tysięcy zł za wizytę.
- Nas, niestety, nie stać na takie przyjemności, także grzecznie dziękujemy - mówi z uśmiechem Jakub Rutka. - Osoby, które zgodziły się do nas przyjść, uwierzyły nam na słowo. Byłem bardzo zaskoczony, że nasze zaproszenie przyjął na przykład Wróżbita Maciej. Że przy swoim napiętym grafiku znalazł czas dla nikomu nie znanego programu.

I nawet powróżył z kart, co mu się rzadko zdarza, będąc gościem talk-show! Niestety, wtrącił też, że księżyc wykorzystany jako tło programu Jakuba to nienajlepszy pomysł.

- Nie jest dobry na karierę i sukcesy, powoduje przypływy i odpływy - doradził po koleżeńsku.

Nie ma gwiazdorzenia

Każda rozmowa z gościem jest inna. A trochę już ich było, oprócz wcześniej wymienionych „Na ławeczkę” przyszli m.in. kabaret OT.TO, Adam Kraśko z „Rolnik szuka żony”, artystka kabaretowa Katarzyna Piasecka, Danuta Kremer-Nowak z zespołu Happy End.

- Najlepiej mi się rozmawiało z Grzegorzem Dakannem Barańskim - przyznaje prowadzący show. - To youtuber, zasłynął filmem amatorskim „Piątek”, ma swojego wideo bloga. Prywatnie jest bardzo inteligentnym facetem, choć kreuje się na zupełnie inną postać. Ale na nagraniu był po prostu Dakkanem. Ale wszyscy nasi goście są świetni. Nie są nadęci, nie ma gwiazdorzenia. Z każdym z nich utrzymuję kontakt.

Jeden odcinek trwa około 30 minut, rzadko co z rozmowy jest wycinane. Jak powstaje?
- Najpierw trzeba trochę poszperać, poszukać informacji o danej osobie - wtajemnicza Rutka. - Staram się wniknąć w ich życie, podpytuję o różne rzeczy znajomych. Dlatego jest mi miło, gdy gość mnie pyta: a skąd to w ogóle wiesz? Zdobywanie wiedzy jest jednak czasochłonne, czasem poświęcam całą noc przed nagraniem na przygotowanie się. W Warszawie nagrywamy cztery odcinki pod rząd. A wygląda to tak: gość wchodzi, pół godziny rozmowy, gość wychodzi, pięć minut przerwy na przebranie się i powitanie kolejnego, a potem znów kręcimy.

Kuba to cel numer jeden

W przyszłości Jakub Rutka nakręci odcinki z Cezarym Żakiem, Cezarym Pazurą, Arturem Andrusem, kabaretem Smile, Kabaretem Moralnego Niepokoju, Abelardem Gizą. Najbardziej chciałby porozmawiać „na żywioł” z Kubą Wojewódzkim.

- To mój cel numer jeden - wyznaje. - Chciałbym z nim zrobić wywiad nietypowy, inteligentny. Miałem okazję go poznać podczas wykładów o dziennikarstwie i przekonałem się, że mówi wiele mądrych rzeczy. To jednak wysoko zawieszona poprzeczka.

Ostrołęczanin chce też nieco zmienić formułę talk-show. Z publicystycznej na bardziej rozrywkową.
- W stylu tych zza oceanu - zdradza. - Chcę zachęcić gości do zrobienia czegoś u nas niepowtarzalnego, wyjątkowego. I tak, Cezaremu Żakowi zamierzam dać do odegrania scenę z „Ojca Chrzestnego”, bo moim zdaniem jest podobny z wyglądu do Marlona Brando.

Być może nowa formuła wpłynie na jeszcze większą oglądalność programu.
- Wydawało mi się, że nasze wyniki są słabe (najwięcej wyświetleń ma odcinek z Dakannem, prawie 7,5 tys. - red.) - zdradza Jakub Rutka. - Cały czas chłopaki mnie jednak przekonują, że jak na tak młody kanał, idzie całkiem dobrze. Po prostu trzeba trochę czasu na rozkręcenie go. Odezwała się nawet do nas sieć zrzeszająca największych youtuberów. Są zainteresowani naszym programem, co mnie zaskoczyło. Widzą w nas potencjał. Teraz ludzie inaczej patrzą na Internet. To potężne narzędzie i nikt nie uważa je za jakąś podkategorię, wprost przeciwnie. Ludzie uważają, że Internet już bije na głowę telewizję.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie