Ostrołęczanka Dorota De Cruz wydała pierwszą powieść "Gdzieś na końcu świata"

Beata Dzwonkowska
Beata Dzwonkowska
Dorota De Cruz, chociaż w Ostrołęce znana jako Dorota Tyszka, to pisarka, która właśnie wydała swoją pierwszą powieść „Gdzieś na końcu świata”. Pochodzi z Ostrołęki i chociaż od kilkudziesięciu lat mieszka w Nowym Jorku, z sentymentem wraca do lat dzieciństwa spędzonych nad Narwią.

Dorota De Cruz urodziła się 55 lat temu w Turku koło Konina, chociaż cała jej rodzina pochodzi z Ostrołęki. Mając 6 lat wróciła w rodzinne strony. Jako dorosła kobieta wyemigrowała do Nowego Jorku, gdzie mieszka do dzisiaj. 29.03.2021 odbywa się premiera jej pierwszej książki "Gdzieś na końcu świata".

Jak wspominasz lata spędzone w Ostrołęce?

Całe swoje beztroskie dzieciństwo i ponad połowę swojego życia spędziłam na Kurpiowszczyźnie. Ostrołęka stała się więc moim miastem rodzinnym i zawsze takim pozostanie. To w niej uczęszczałam do Szkoły Podstawowej nr 5, z której już wtedy wyniosłam zamiłowanie do pisania, by później uczyć się i trenować w sportowej klasie Szkoły Podstawowej nr 2. Potem było liceum, po nim matura i krótka przygoda z nauką w studium pielęgniarskim, którego niestety nie zdołam ukończyć, ponieważ w 1986 roku po raz pierwszy wyjechałam do USA. Były oczywiście powroty do kraju, jednak na początku 1999 roku wyjechałam już na stałe, wraz z mężem i dziećmi i tak zostałam do dzisiaj.

Dlaczego wybrałaś USA?

W moim przypadku była to dosyć oczywista decyzja, ponieważ moja babcia urodziła się w Stanach Zjednoczonych jeszcze długo przed II Wojną Światową. Mogłam więc bez większych problemów legalnie żyć i pracować tu na obczyźnie. Mieszkam w Nowym Jorku już od ponad dwudziestu lat. Ubolewam jednak nad faktem, że nie dane mi było odwiedzenie Polski. Jednak każdy kolejny dzień coraz bardziej uświadamia mi, jak mocno za nią tęsknię i jak bardzo chcę znów odwiedzić moje miasto.

Jesteś szczęśliwą mamą i babcią...

Miałam szczęście zostania matką. Moje dwie wspaniałe córki Kinga i Patrycja we wszystkim mnie bardzo wspierają. To one nadały piękny sens mojemu życiu. Los również podarował mi dwie cudowne wnuczki. Pięcioletnia Eleni i niespełna dwuletnia Kaia to w połowie Polki i Greczynki. Tak jak dla każdej babci są moim oczkiem w głowie.

Jak zaczęła się Twoja pasja do pisania?

Kocham życie i kocham o nim pisać. Odkąd sięgam pamięcią, zawsze pisałam wiersze i krótkie opowiadania, jednak nigdy nie porwałam się na napisanie powieści.

W końcu jednak postanowiłaś podzielić się swoją twórczością z większą liczbą odbiorców. Wydałaś pierwszą powieść „Gdzieś na końcu świata” z nakładem 300 sztuk. Premiera odbędzie się 29 marca.

Pisanie jej nie było proste. Zaczęłam w 2013 roku. Po ukończeniu kilku rozdziałów zmuszona trudną sytuacją życiową odłożyłam ją na jakiś czas do lamusa. Przez kolejne lata, tak jak wielu z Was ciężko pracowałam i nie miałam sposobności, by powrócić do kontynuacji mojego marzenia, którym była moja powieść. Jak powiedziała kiedyś znana nam wszystkim Martyna Wojciechowska: „Marzenia nie spełniają się ot tak, w tym cała ich magia, że są wyczekane” . Na moje czekałam długo. W końcu jest! Taka świeża i pachnąca. Cała moja. Mówię cała, gdyż okładkę do niej również zaprojektowałam sama. Pierwszy nakład to zaledwie 300 egzemplarzy. Kiedy jednak powieść zyska na popularności, wydawnictwo jest w stanie dodrukować większą ilość w krótkim czasie. Wtedy też zdecyduję czy wydać ją w języku angielskim albo nawet napisać następny tom.

To powieść dedykowana kobietom. Jak się zatem domyślam, jest o miłości? Wiem jednak, że są w niej wątki dotyczące Ostrołęki, a także wątki...fantastyczne

Jest to melodramat inspirowany losem własnym i napotkanych na mojej drodze osób, które odbiły ślad w mojej pamięci. Najbardziej realną postacią jest oczywiście główna bohaterka Monika. Stworzyłam ją ze splotu osobistych wydarzeń, dodatkowo wkomponowałam w nią przeżycia kilku innych kobiet, które miałam przyjemność poznać. Natomiast wspomnienia Moniki z dzieciństwa są jak najbardziej autentyczne i prawie w całości miały miejsce nie gdzie indziej jak w mojej kochanej Ostrołęce. W książce zawarłam również silny akcent metafizyczny i zarazem zagadkowy. Zamiarem moim było poruszenie wyobraźni czytelnika. Nie chciałam, żeby wszystko było tak bardzo oczywiste i realne. Moim zdaniem kolor biały i czarny ma dużo więcej odcieni tak jak i nasze życie. Natomiast główny bohater Marco jest kompletnie postacią z moich fantazji.

Gdzie zatem jest ten koniec świata?

Przez kolejne etapy pisania moja książka miewała różne robocze tytuły. Dlaczego więc wybrałam właśnie ten? Bo myślę, że każdy z nas szuka gdzieś swego upragnionego końca świata. Dla Moniki i Marco był to Kadyks w Hiszpanii. Miasto, które zwiedzałam wyłącznie palcem po mapie lub tylko o nim czytałam. Dziś czuję ogromną potrzebę poznania go naprawdę. Mam nadzieję, że wkrótce dane nam będzie znów podróżować, a ja będę mogła spacerować cudownymi plażami Kadyksu i jeszcze raz przeżyć przygodę z moją książką. Zachęcam wszystkich do jej przeczytania. Być może wtedy i Ty mój drogi czytelniku wybierzesz się na swój wymarzony koniuszek świata i będziesz na nim szczęśliwy.

Jak odnalazłaś się w nowej rzeczywistości spowodowanej przez pandemię?

Przez ostatni rok trudno nam wszystkim było zaakceptować okropny atak niewidzialnego wroga, jakim jest koronawirus. Mnóstwo z nas włącznie ze mną straciło pracę i wolność pewnych wyborów. Powoli jednak uczymy się żyć inaczej. Wierzę, że wkrótce wszyscy powrócimy do normalności, której tak bardzo nam brakuje. Paradoksalnie muszę podziękować szalejącej teraz pandemii. To jest chyba jej jedyny plus. Właściwie dzięki niej miałam czas na skończenie książki.

Podobnie jak inni także straciłaś pracę. Jak sobie z tym poradziłaś?

Nie jestem profesjonalną pisarką, ale kiedy piszę, to czuję, że mogę wszystko. Pisanie i czytanie to czynności, które dodają mi skrzydeł. Oprócz przelewania moich myśli na papier mam również drugą pasję. Ręcznie wykonuję biżuterię, której sprzedawanie pomaga mi przetrwać jakże trudne teraz czasy.

Pracujesz nad kolejną powieścią, czy to również będzie romans?

Kolejną powieść mam nadzieję wydać jeszcze w tym roku. Zdradzić mogę tylko tyle, iż skierowana będzie do większego grona czytelników i na pewno będzie się miała nijak do romansu.

Czy planujesz odwiedzić Ostrołękę?

Jest małe światełko w tunelu, które może pozwoli mi pod koniec lata przyjechać na mój wieczór autorski do Ostrołęki. Pragnęłabym bowiem osobiście poznać wrażenia, jakie moja książka zrobi na czytelnikach. Na koniec gorąco pozdrawiam wszystkich mieszkańców i moich cudownych znajomych z Ostrołęki, dedykując im mój wiersz o niej.

Wspomnienie o Ostrołęce
Kiedy byłam mała, Ty troskliwie swymi uliczkami mnie otulałaś.
Kiedy nad moją ukochaną Narwią, siedząc, rozmyślałam,
Ty swym czujnym okiem na mnie spoglądałaś.
Kiedy zaś w Twych lasach jagody zbierałam,
Ty bezpieczną drogę do domu wskazywałaś.
I choć dawno temu się z Tobą rozstałam,
to nigdy o Tobie nie zapomniałam.
Kiedy Ty dzisiaj błyszczysz nowymi mostami
i kiedy prowadzisz innych ludzi swymi ulicami,
mnie tęskno za Tobą ogromnie,
dzięki Tobie jednak mam w swym sercu mnóstwo pięknych wspomnień.
I choć może dla wielu jestem już tylko cudzoziemką,
to szczerze kocham Cię moja Ty Ostrołęko.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie