Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Ostatnia kampania

Mieczysław Bubrzycki
Przed cukrownią Krasiniec jest ostatnia kampania - mówił Adam Koziolek  z firmy Nordzucker do przedstawicieli załogi. Siedzący naprzeciw niego minister Chodkowski i poseł Chrzanowski jakby nie dowierzają.
Przed cukrownią Krasiniec jest ostatnia kampania - mówił Adam Koziolek z firmy Nordzucker do przedstawicieli załogi. Siedzący naprzeciw niego minister Chodkowski i poseł Chrzanowski jakby nie dowierzają. M. Bubrzycki
Upadek cukrowni Krasiniec oznacza likwidację co najmniej 120 miejsc pracy, czyli źródła utrzymania dla 120 rodzin, utraty dochodów dla gminy, niepokojów o zbyt dla 1300 plantatorów buraków cukrowych. Jak zapobiec katastrofie porównywalnej z sytuacją pracowników likwidowanych kopalń na Śląsku, zastanawiali się właściciele, pracownicy władze samorządowe oraz rządowe na czele z wiceministrem rolnictwa.
Ludzi nie wolno zostawiać samych sobie - mówi Kazimierz Baryga
Ludzi nie wolno zostawiać samych sobie - mówi Kazimierz Baryga

Fot. M. Bubrzycki

Ludzi nie wolno zostawiać samych sobie - mówi Kazimierz Baryga

(fot. Fot. M. Bubrzycki)

Przypomnijmy, cukrownia w Krasińcu została sprywatyzowana w 2000 roku. Większość jej akcji kupiła niemiecka spółka Nordzucker, która zaangażowała swój kapitał także w pięciu innych polskich cukrowniach. Jesienią 2002 roku przedstawiciele związków zawodowych w cukrowni Krasiniec, na podstawie różnych wypowiedzi niemieckiego akcjonariusza, zaczęli podejrzewać, że dni ich cukrowni są policzone. Wynikiem m.in. ich zabiegów była deklaracja przedstawicieli Nordzucker, że Krasiniec czeka jeszcze co najmniej jedna kampania, a dalszy los uzależniony jest od koniunktury na rynku cukru. Przed dwoma miesiącami taką deklarację złożył również na naszych łamach przedstawiciel Nordzuckera ("Gorzki los cukrowni", TO nr 3/2003). Główny akcjonariusz zmienił od tego czasu zdanie.
Dziś już wiadomo, że tegoroczna kampania cukrownicza będzie ostatnią w ponad 120-letniej historii cukrowni w Krasińcu.

Załoga u posła

31 marca w cukrowni doszło do spotkania, którego inicjatorem był poseł Zbigniew Chrzanowski. Poprosili go o interwencję przedstawiciele załogi cukrowni. Poseł zaprosił do Krasińca Andrzeja Chodkowskiego - pochodzącego spod Makowa wiceministra rolnictwa (funkcję tę objął kilkanaście dni wcześniej, patrz również str. 7 - przyp. mb), Bogumiłę Kasperowicz - dyrektora departamentu przetwórstwa i rynków rolnych Ministerstwa Rolnictwa oraz Elżbietę Jerzak - naczelnika wydziału w departamencie nadzoru właścicielskiego I w Ministerstwie Skarbu Państwa. Siedli oni po jednej stronie stołu z gospodarzami gminy i powiatu, po drugiej zasiedli przedstawiciele spółki Nordzucker: Adam Koziolek - przedstawiciel tej spółki w Polsce oraz Stanisław Zbrojkiewicz - prezes zarządu cukrowni Krasiniec.
- Chodzi o to, żeby przy jednym stole wyjaśnić sobie, jaka przyszłość czeka ten zakład, jego załogę i plantatorów buraków cukrowych - zagaił poseł Zbigniew Chrzanowski.
Jerzy Niesiobędzki, szef zakładowej Solidarności, rozdał wszystkim informację o cukrowni podpisaną przez związkowców, przedstawicieli załogi i plantatorów, która kończy się apelem o ponowne rozważenie sprawy przyszłości Krasińca.

Likwidujemy cukrownie

- Nadchodząca kampania cukrownicza będzie ostatnią w cukrowni Krasiniec - Adam Koziolek, przedstawiciel Nordzucker w Polsce nie pozostawił wątpliwości. - Tę decyzję podjęliśmy po głębokim namyśle i dogłębnej analizie sytuacji. Nie jest tajemnicą, że trudno w Polsce sprzedać cukier, a uzyskane ceny nie są w pełni satysfakcjonujące. Ostatnią kampanią w Krasińcu miała być ta zakończona przed kilku miesiącami, ale zmieniliśmy decyzję w wyniku licznych interwencji i dyskusji, jakie odbywaliśmy ostatnio. Ta cukrownia będzie produkować jeszcze w tym roku, ale z sześciu cukrowni grupy Nordzucker tylko w Krasińcu nie prowadzono dotąd żadnych działań restrukturyzacyjnych. W tym roku likwidujemy trzy nasze cukrownie: w Mełnie, Wschowej i Szamotułach. Ten proces dotyczy całego polskiego cukrownictwa i jest to skutek sytuacji na rynkach europejskich i światowych. Żeby zostać na rynku, musimy obniżać koszty produkcji.

Nikogo nie skrzywdzić?

Co czeka 158-osobową załogę Krasińca oraz 1300 plantatorów buraków?
Jak powiedział Adam Koziolek z firmy Nordzucker, będą szukać dla Krasińca nowego inwestora. Wynajęli do tego dwie doświadczone firmy. Na wszelkie ruchy restrukturyzacyjne potrzebna jest jednak zgoda Ministerstwa Skarbu, które jest właścicielem części akcji cukrowni.
- Jeśli będziemy mieli udokumentowane propozycje konkretnych rozwiązań, to podejmiemy rozmowy i zapewne walne zgromadzenie akcjonariuszy wyrazi na nie zgodę - zadeklarowała Elżbieta Jerzak z Ministerstwa Skarbu.
- Należy przygotować taki program restrukturyzacyjny, aby nikomu nie stała się krzywda - stwierdził wiceminister Andrzej Chodkowski. - W tym całym procesie ważny jest nie tylko aspekt ekonomiczny, ale i społeczny.
- Są przesłanki, żeby znaleźć inwestora dla Krasińca - twierdzi prezes Stanisław Zbrojkiewicz. - Przede wszystkim, jest możliwość podzielenia nieruchomości na kilka działek produkcyjnych, co stwarza możliwość znalezienia kilku mniejszych inwestorów. Ważne jest także, aby zaktywizować załogę, która powinna starać się odnaleźć w nowej sytuacji.
Przedstawiciel Nordzucker zapewnił, że preferencje przy zbyciu majątku Krasińca będą mieli ci, którzy zapewnią pracę jak największej liczbie osób z załogi. Jeszcze przez jakiś czas po zaprzestaniu produkcji na pracę będzie mogło liczyć 20-25 osób. Widmo bezrobocia i dramatycznego obniżenia poziomu życia zajrzy więc w oczy ponad 120 osobom i ich rodzinom.
- Dotąd załoga miała informację, że cukrownia będzie istnieć i z taką świadomością staraliśmy się jak najlepiej pracować - powiedział Kazimierz Baryga, pracujący w cukrowni od prawie czterdziestu lat. - To, co usłyszałem dzisiaj, jest szokujące. Już wiem, że Krasińca nie będzie. Na myśl o tym łza się w oku kręci. Nasza załoga nie jest młoda i jej będzie potrzeba dużej pomocy, choćby w zdobyciu nowych kwalifikacji. Ludzi nie wolno zostawić samych sobie i tylko z gminą, która nie ma pieniędzy. Tu musi być pomoc ministerstwa. Przecież wzięliście pieniądze za prywatyzację, a to są także nasze pieniądze.
Naczelnik Jerzak od razu odpowiedziała, że Ministerstwo Skarbu nie ma ani pieniędzy, ani możliwości, żeby dać taką pomoc.

Czarny scenariusz i poselska ręka

W wyniku restrukturyzacji przemysłu cukrowego w Polsce pracę w tej branży straci około 20 tys. ludzi, czyli dwie trzecie wszystkich zatrudnionych w cukrownictwie jeszcze w połowie lat 90.
- Uświadomiłem sobie teraz, że jest to bardzo poważny problem, a w Polsce nie ma programu, który miałby wesprzeć program restrukturyzacji polskich cukrowni - powiedział poseł Chrzanowski. - Proponuję, abyśmy złożyli w tej sprawie wizytę w Ministerstwie Gospodarki.
O interesy plantatorów upominał się Andrzej Mórawski, przedstawiciel związku plantatorów:
- Co będzie z nami? - dopytywał.
- Będziemy nadal odbierać buraki, dopóki będzie taka potrzeba ze strony plantatorów - zapewnił Adam Koziolek. - Pokryjemy koszt ich dowozu do naszej cukrowni w Chełmży. To jest poza dyskusją, wynika to z pakietu podpisanego z plantatorami. Podobna jak teraz będzie też dystrybucja wysłodków i wapna.
- A co będzie, jeśli nie uda się znaleźć inwestora dla cukrowni w Krasińcu? - spytał starosta Kazimierz Białobrzeski.
- To jest ten czarny scenariusz - przyznał Adam Koziolek. - Tego nie da się wykluczyć. Musimy wszyscy podejmować usilne starania o pozyskanie inwestorów.
Apel o dołożenie wszelkich starań na tym polu skierowany został do wszystkich obecnych na spotkaniu w cukrowni.
Zamknięcie cukrowni odbije się także na sytuacji gminy, która nie będzie już miała dopływu podatków z Krasińca. Nadto powstanie problem zaopatrzenia w wodę i kanalizacji osady położonej obok cukrowni. Co prawda, wójt Wojciech Gąsiewski otrzymał zapewnienie, że jeśli tylko gmina zechce, otrzyma za darmo oczyszczalnię ścieków lub inne tzw. media. Wójt wolałby jednak nie mieć takich prezentów. Cieszyłby się bardziej, gdyby cukrownia nadal produkowała.
- Jeśli wziąć pod uwagę procent okolicznej ludności, która utrzymuje się z cukrowni, to problemy związane z jej likwidacją dotkną nas bardziej niż likwidacja kopalń mieszkańców Górnego Śląska - mówi wójt Gąsiewski. - Oni jednak mają ogromną pomoc rządową, a my nie będziemy mieli nic...
Poseł Chrzanowski obiecał, że będzie trzymał rękę na pulsie, aby znaleźć dobrego inwestora dla Krasińca. Wygląda na to, że wszystkim na tym zależy, bo na koniec spotkania o pomoc w tej sprawie poprosił posła także przedstawiciel spółki Nordzucker.

* * * komentarz * * *

Nieprawdą jest, że cukrownia w Krasińcu nie wytrzymała konkurencji wolnego rynku i dlatego musi zostać zlikwidowana. Bardziej prawdziwe wydaje się stwierdzenie, że Krasiniec złożony został na ołtarzu tzw. przemian własnościowych w Polsce. To, co dzieje się na rynku cukrowniczym w kraju, ma niewiele wspólnego z regułami gry rynkowej, w której słabsi wypadają, a mocniejsi pozostają. Ten rynek - nie on jeden zresztą - jest tak spętany rozlicznymi unijnymi limitami, nakazami i zakazami, że powstaje pytanie, czy to jeszcze rynek, czy może już coś innego? Czy załoga Krasińca, która lada miesiąc straci pracę, poprze w referendum integrację Polski z Unią?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki