Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Opłaca się hodować krowy

mch
Wiesław Wróblewski ma nowoczesne gospodarstwo produkujące mleko
Wiesław Wróblewski ma nowoczesne gospodarstwo produkujące mleko M. Chrzanowski
Przedstawiamy rolników roku 2004 - Wiesław Wróblewski z Przasnysza. Gospodarstwo Wiesława Wróblewskiego położone jest na obrzeżach Przasnysza. Gospodarz specjalizuje się w produkcji mleka. Gospodaruje na 56 hektarach.

Wiesław Wróblewski jest gospodarzem od 1981 roku, kiedy to rodzice przepisali mu swoją ziemię. W gospodarzeniu pomaga mu najbliższa rodzina. Obecnie pan Wiesław hoduje 35 sztuk dorosłego bydła i jest w trakcie budowy kolejnej obory na 26 stanowisk.
- Może w przyszłości nie będzie to 60 sztuk bydła, ale starą oborę chcę przeznaczyć dla młodych sztuk i jałówek zacielonych. Byczki sprzedaję na eksport - wyjaśnia Wiesław Wróblewski, który na rozwój swojej hodowli wziął kredyt branżowy. Z funduszy unijnych jak dotąd nie korzystał. - W tej chwili wszystko nastawione jest w moim gospodarstwie na produkcję mleka. Mam wprawdzie kombajn ziemniaczany, ale obsadzam jedynie 30 arów ziemniakami.
W uprawach Wiesław Wróblewski skupia się głównie na tych, które dają paszę dla bydła. - Kiedyś przed zimą gromadziło się siano i kiszonkę z liści buraków cukrowych oraz wysłodki. Obecnie są to sianokiszonki, mieszanki zbożowe, pasza zakiszona i do tego kukurydza. Pod kątem tych użytków mam około 20 ha trawy i trochę koniczyny - wylicza.
Rodzina Wróblewskich hoduje krowy od lat. Gospodarstwo hodowlane prowadził już ojciec pana Wiesława.
- Chyba w 1967 było to jedno z pierwszych gospodarstw w Przasnyszu. Specjalizowaliśmy się w hodowli bydła, ale niestety w centrum miasta były pewne ograniczenia i nie mogliśmy rozbudowywać gospodarstwa. Dopiero kiedy dokupiłem trochę ziemi w gminie Przasnysz, mogłem rozbudować swoje gospodarstwo - wspomina pan Wiesław.
Na początku lat 90., kiedy w Polsce zaczęły obowiązywać reguły gospodarki wolnorynkowej, zdaniem gospodarza z Przasnysza, hodowla stała się nieopłacalna.
- Mleczarnie nie wypłacały pieniędzy za mleko i ludzie pozbywali się krów. Pamiętam, że sprzedawałem wtedy byczka na eksport w tej samej cenie co krowę na jarmarku - wspomina. Wróblewski postanowił wówczas zająć się transportem i kupił pierwszy samochód. - Miałem wówczas osiem czy dziewięć hektarów ziemniaków. Kiedy chciałem je sprzedać, wszystkie punkty w Przasnyszu i okolicach zostały zamknięte. Jedynym punktem zbytu były Kąty Wrocławskie aż za Wrocławiem. Tylko tam chcieli te ziemniaki - opowiada. Jak się jednak zorientował, sam transport kosztowałby tyle, co ziemniaki. Gospodarz zdecydował się więc kupić własny samochód. Gdy wracał zza Wrocławia, wiózł do Przasnysza koks. Dzięki temu produkcja ziemniaków zaczęła się mu kalkulować.
- Teraz produkcja mleka jest bardziej opłacalna niż kiedyś. Sam jestem zaskoczony wydajnością krów. Na początku lat osiemdziesiątych wydajność od jednej krowy kształtowała się na poziomie 5500 litrów. Obecnie średnio mam 7200 litrów, a mam też sztuki, które dają ponad dziewięć tysięcy litrów. Zmienił się sposób ich żywienia, pasze są lepiej zbilansowane. Zmieniła się również genetyka tego bydła. Hodowla staje się opłacalna - twierdzi gospodarz. Wiesław Wróblewski nie dostał jeszcze dopłaty z Unii Europejskiej. Później złożył wniosek, więc na pieniądze jeszcze musi poczekać.
- Dla mnie byłby to duży zastrzyk finansowy, ponieważ po wyliczeniach dostanę dopłatę do 50 ha - mówi rolnik. - Tym bardziej, że teraz rozbudowuję gospodarstwo, więc te pieniądze mógłbym zainwestować.
Pan Wiesław liczy na dopłatę około 25 tysięcy złotych.
- Z tego co wiem, dofinansowanie ma wynieść około 500 złotych do hektara.
Pan Wiesław złożył wniosek pod koniec okresu ich przyjmowania. Nie było w nim błędów. - Myślę, że jestem gdzieś w środku, ponieważ błędne podania zostały odłożone na koniec kolejki. Liczę, że gdzieś w połowie grudnia te pieniądze do mnie trafią.
50 ha, które zostało udokumentowane we wniosku, jest powierzchnią nieznacznie zaniżoną przez rolnika.
- Nie wliczałem niektórych gruntów. Większe gospodarstwa były w tym roku sprawdzane i jeśli komuś wyszło mniej powierzchni, to za karę zabierano mu część dopłat - mówi. - Na przykład pod pryzmami mam około 30 czy nawet więcej arów, ale wolałem tego nie wliczać.
- Pomoc z Unii jest na pewno wskazana i potrzebna, ale jest o nią coraz trudniej. Może dlatego, że coraz więcej rolników zainteresowanych jest tym tematem. Liczyłem na pomoc z programu na budowę płyt gnojowych. Mogłem skorzystać z tej pomocy wcześniej, kiedy było jeszcze łatwiej otrzymać te pieniądze - mówi Wiesław Wróblewski. - Nie skorzystałem, a teraz rolnicy z terenu miasta mają niewielkie szanse na dofinansowanie.
Pan Wiesław planuje więc na wiosnę rozpocząć budowę płyty gnojowej na własną rękę. - Taka płyta jest na pewno dużo wygodniejsza. Po pierwsze grunt jest utwardzony i łatwiej na przykład wjechać tam ciągnikiem. Poza tym gnojowica nie wsiąka w ziemię, a i gospodarstwo wygląda schludnie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki