Ogórki z niespodzianką. Zobacz, co można znaleźć w słoiku korniszonów

(ik) / Echo Dnia
Plaster pływa między korniszonami, które kupił radomianin
- Sprzedają takie coś, a my to jemy - oburza się Czytelnik.
Plaster pływa między korniszonami, które kupił radomianin
Plaster pływa między korniszonami, które kupił radomianin

Plaster pływa między korniszonami, które kupił radomianin

- Sprzedają takie coś, a my to jemy - oburza się nasz czytelnik, który kupił ogórki z plastrem. Przedstawiciele producenta odpowiadają z kolei, że to na pewno nie u nich plaster dostał się do słoika. Nie wykluczają skierowania sprawy do prokuratury.

Nasz czytelnik (nazwisko do wiadomości redakcji) ogórki kupił w sklepiku w Suchej koło Pionek.

- Mam manię oglądania tego, co kupuję, lubię wybierać i już w sklepie zobaczyłem ten plaster, a słoik był fabrycznie zamknięty - opowiada mężczyzna.

Mimo to zdecydował się kupić ogórki, jak tłumaczy, żeby piętnować takie podejście do konsumentów.

- Przeraża mnie takie podejście do produkcji żywności - przekonuje nasz rozmówca. - Zwłaszcza po aferze z odświeżaniem wędlin w Constarze. Wpychają nam takie coś, a nieświadomi ludzie to jedzą. Mam nadzieję, że ktoś się za to weźmie.

Nasz rozmówca o sprawie powiadomił media. Skontaktował się też z przedstawicielami producenta, firmy Frubex z Pajęczna.

- Powiedzieli mi, że pracownicy pakują ogórki w rękawiczkach, ale może komuś ona pękła i plaster dostał się do słoika - relacjonuje nasz czytelnik. - Ale to jest duży kawałek plastra, a oni tego nie zauważyli?

Zupełnie inaczej sprawę przedstawia Grzegorz Jeziorowski, dyrektor handlowy Frubeksu. Po pierwsze przekonuje, że plaster nie mógł dostać się do słoika w zakładzie.

- Nasi ludzie pracują w rękawiczkach, jeśli jest potrzeba, mamy dla nich specjalne plastry. Ten w słoiku nie jest nasz - przekonuje Grzegorz Jeziorowski. - Weki przechodzą potrójną kontrolę jakości, gdyby plaster dostał się do słoika u nas, ktoś by to zauwazył.

Grzegorz Jeziorowski sugeruje, że ktoś podrzucił plaster już poza zakładem. - A historie tego pana z Radomia znam. Dzwonił do nas i chciał wyłudzić odszkodowanie, dwa tysiące złotych - twierdzi Grzegorz Jeziorowski.

- Zastanawiałem się, czy nie skierować sprawy do prokuratury. Jeśli dalej będzie szkodził firmie, to chyba to zrobimy - mówi.

Źródło: Echo Dnia Korniszony z niespodzianką. Zobacz, co można znaleźć w słoiku ogórków

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zlytyrmand

Ohyda :( i wlasnie takie standardy można spotkać w miejscach gdzie produkuje sie żywność

r
rudicul

Coś okropnego...blee. Wszystko trzeba dokładnie oglądać.

M
Małgosia

myślę, że to może być prawda, takie rzeczy się zdarzają, dzisiaj kupiłam pikle i w środku znalazłam dwa robki

O
Ola
Przypadek,czy nieudana/a może udana/próba wyłudzenia odszkodowania?-chcę znać prawdę.
Dodaj ogłoszenie