Oddały swoje włosy na peruki dla kobiet chorych na raka (ZDJĘCIA, WIDEO)

Beata Modzelewska

Wideo

Zobacz galerię (15 zdjęć)
- Pomysł zrodził się w czasie koleżeńskiej rozmowy. Dostrzegłyśmy akcję „Daj włos!” (każdy, kto chce obciąć włosy, może to zrobić w dobrym celu - na peruki dla kobiet w trakcie chemioterapii. Takie perunki kosztują kilka tys. zł, a NFZ refunduje jedynie ok. 500 zł - red.), prowadzoną przez fundację Rak’N’Roll i postanowiłyśmy, że spróbujemy się przyłączyć. Nie wiedziałyśmy, czy taka idea zdobędzie poklask w szkole, ale stwierdziłyśmy, że warto, choćbyśmy miały pomóc jednej osobie - wspomina Aneta Ciechowicz, jedna z organizatorek akcji, nauczycielka w Gimnazjum nr 1 w Ostrołęce.

Aneta Ciechowicz i Marta Sięda nawiązały współpracę z fundacją i rozpropagowały akcję w gimnazjum. Od razu zgłosiło się pięć uczennic i nauczycielka.

- My z siostrą od razu byłyśmy chętne - mówi Jennifer Gałkowska, drugoklasistka. - Nasza ciocia chorowała na białaczkę. Powiedziałyśmy jej o szkolnej akcji i ona napomknęła, że jeżeli mamy taką okazję, to nie powinnyśmy się nawet zastanawiać i dodała, że gdyby mogła sama by dołączyła. To nas jeszcze bardziej zmotywowało.

Radykalna zmiana wyglądu nie przerażała ich. Bo warunkiem jest obcięcie minimum 25 cm włosów.
- Nie jest mi szkoda w ogóle - zapewnia Jennifer, a jej siostra bliźniaczka, Jessica, przytakuje.

- A ja już dawno nosiłam się ze zmianą wizerunku. Myślałam, żeby skrócić włosy o ok. 15 cm. I tak dumałam. Przychodzę pewnego dnia do szkoły i widzę, jak koleżanki wieszają plakaty o akcji. Pomyślałam: 15 a 25 cm to żadna różnica. I ścięłam. I jest fajnie - śmieje się nauczycielka, Barbara Dudzińska. - Mój wizerunek jest dzisiaj inny, ale pozytywnie inny. Czuję się lekko, młodziej. I dwóch najważniejszych facetów mojego życia zrobiło wow! jak weszłam do domu.

- Wszystkie wyglądają pięknie - podkreśla Marta Sięda (potwierdzamy - red.). - I równie piękne mają serca. I to z nich promienieje. Jesteśmy pełne podziwu dla ich ogromnych serc
- Czasem ktoś ścina włosy i nie ma świadomości, że to może komuś pomóc. Naszym celem było też więc pokazanie, że włosy mogą się komuś przydać - mówi Aneta Ciechowicz.

Akcja nie skończyła się 4 czerwca, oficjalnym podziękowaniem podczas szkolnego festynu.
- Mamy informacje, że już po akcji dziewczynki z naszej szkoły też ścięły włosy. I chyba to jest najlepszy sygnał, że było warto. - Cieszy się Marta Sięda.

Więcej w bieżącym numerze TO.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie