Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Ocalić od zapomnienia

(epe)
Czesław Parzych
Czesław Parzych E. Pyś
Z Ostrołęką związany jest od dziecka. Jak nikt inny zna dzieje miasta, ponieważ od ponad dwudziestu lat najważniejsze wydarzenia spisuje w jedynej miejskiej kronice. 11 listopada Czesław Parzych uhonorowany został odznaką "Za zasługi dla miasta Ostrołęki".

- Nie przepadam za nagrodami, ale ta jest szczególna - mówi Czesław Parzych. - Tym bardziej dla mnie ważna, że zaproponował mnie do tego odznaczenia mój profesor polonista z liceum, osoba, którą bardzo cenię i szanuję.
Czesław Parzych ma 54 lata. Żonaty, wychował dwoje dzieci, teraz oczkiem w głowie są wnuki Martynka i Maciuś.
- To chyba moja największa miłość i życiowe osiągnięcie - śmieje się kronikarz. - "Dziadek, poszalejemy?" - mówią do mnie. I wtedy dziadek zajmuje się swoimi pociechami, poświęca im cały czas i energię.
Choć nie pochodzi z Ostrołęki, a z Durlasów, odkąd pamięta był związany z miastem. Od dziecka pieszo chodził do kościoła w Ostrołęce. Na parafialnym cmentarzu spoczywa jego rodzina.
- Po mieczu i po kądzieli - mówi Czesław Parzych.
W Ostrołęce skończył liceum. Nie udało mu się natomiast zdobyć wyższego wykształcenia, choć kilka razy tego próbował.
- Nie żałuję, bo zyskałem pięć lat więcej życia w Ostrołęce - opowiada. - Jeżeli bym studiował, musiałbym przynajmniej na jakiś czas, stąd wyjechać.
Od stycznia 1984 roku Czesław Parzych prowadzi kronikę Ostrołęki.
- Może to wynikało z powiązań rodzinnych - wspomina. - Przychodząc na groby bliskich, myślałem o tym, co przemija, chciałem zachować pamięć o tych, co odeszli. Zacząłem zbierać informacje o rodzinie, znajomych... I tak powstała monografia "Cmentarz ostrołęcki". To zbieranie mnie wciągnęło.
Potem w Towarzystwie Przyjaciół Ostrołęki, którego członkiem Czesław Parzych jest od 25 lat, powstał pomysł stworzenia kroniki miasta. A nikt nie mógł się zająć tym lepiej niż Czesław Parzych.
O swoim życiu mówi, że było raczej wesołe. Zanim zajął się kroniką pracował w PZU, Urzędzie Skarbowym, Muzeum Kultury Kurpiowskiej. Jest urodzonym gawędziarzem.
- Do najciekawszych i najśmieszniejszych wydarzeń z moim udziałem zaliczam "niespodziankę w łóżku" - opowiada. - Było to za moich czasów kawalerskich. Pracowałem w PZU, zdarzyło się, że będąc w terenie musiałem przenocować w jednym z domów. Po kolacji położyłem się spać. Nagle czuję, że ktoś obok mnie się kładzie, po cichutku, nie zapalając światła, żeby mnie nie budzić. Zobaczyłem, że to kobieta, a ona w tym samym momencie położyła mi rękę na piersi i w krzyk. Okazało się, że córka gospodarza późno wróciła do domu i położyła się spać do łóżka, gdzie zazwyczaj spała z siostrą. A tu okazało się, że leży w nim obcy mężczyzna...
Prowadzenie kroniki Ostrołęki to teraz dla Czesława Parzycha obowiązek i niemal nałóg. Zajęcie jest bardzo praco- i czasochłonne, więc na inne pasje nie zostaje wiele czasu. Fascynuje go świat, wszechświat i wszystko co nas otacza.
- Jest tyle rzeczy, spraw, zjawisk, które chciałbym jeszcze zgłębić - mówi Czesław Parzych, a na pewno wiele z nich znajdzie w Ostrołęce.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki