Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Obuwie nie do przejścia

paf
Ponad 30 proc. spraw, którymi zajmował się w ubiegłym roku Tadeusz Połatajko, powiatowy rzecznik konsumentów w Ostrołęce, dotyczy reklamacji obuwia. Jest to zmora klientów, którzy dokonując zakupu liczą na dobry i trwały towar. Ale narzekają również sprzedawcy. Ich zdaniem klienci nie zawsze odpowiednio użytkują i konserwują obuwie.

Paweł Prusiński z Ostrołęki kupił w kwietniu tego roku buty sportowe marki Reebok. Jak twierdzi, powierzchnia prawego buta pękła przy podeszwie już po dwukrotnym ich użyciu. Pan Paweł zgłosił reklamację w sklepie, w którym nabył buty. Po kilku dniach do sklepu nadeszła opinia rzeczoznawcy z firmy Reebok.
"Obuwie sportowe firmy Reebok, przeznaczone do gry w koszykówkę, na salę, było użytkowane niezgodnie z przeznaczeniem, jako obuwie codziennego, powszechnego użytku" - pisze w opinii Adam Kaźmierak, specjalista ds. budowy obuwia sportowego w Reebok Poland SA. "Wielokrotny kontakt obuwia z wodą (mycie, przemoczenie), brak należytej konserwacji i użytkowanie niezgodne z przeznaczeniem, przyczyniło się do powstania wyżej wymienionych uszkodzeń. W czasie zakupu otrzymał pan ulotkę informacyjną, do jakiej dyscypliny sportu obuwie jest przeznaczone i jak należy je konserwować. Biorąc pod uwagę charakter powstania usterek, nie widzę podstaw do uznania reklamacji".
Oczywiście klient nie zgodził się z tą opinią. Wystosował po raz drugi pismo do producenta obuwia.
- Syn stosował się do zaleceń producenta przedstawionych na ulotce - mówi Edward Prusiński. - Butów używał do gry w koszykówkę i to wyłącznie na hali sportowej. Odpowiedzi pana rzeczoznawcy i właściciela sklepu są moim zdaniem lekceważące. Mam wrażenie, że teraz klient jest dobrze traktowany tylko do chwili zakupu towaru. Później można go ignorować. Jest wtedy dla sprzedawcy i producenta nieznośnym problemem!

Przysłali buty i opis

Podobną historię przeżyła Marta Szablak z Łysych. Buty firmy Adidas kupiła we wrześniu ubiegłego roku. Po pewnym czasie skóra na cholewach obydwu butów zaczęła pękać. Odklejały się też noski. W czerwcu tego roku, kilka dni po stwierdzeniu wady, pani Marta zgłosiła reklamację obuwia do sklepu, w którym je kupiła. Już po 14 dniach otrzymała do domu paczkę od producenta. Były w niej buty i opinia rzeczoznawcy. Zdziwiła się, kiedy otworzyła przesyłkę.
- Były w niej buty, które zaniosłam do reklamacji - opowiada Marta Szablak. - Obejrzałam je i nie zobaczyłam śladu jakiejkolwiek naprawy. W paczce znalazłam jeszcze rozpatrzenie reklamacji. Była odmowna.
Z treści opinii wystawionej przez Romualda Głowniaka, rzeczoznawcy zaprzysiężonego ds. przemysłowej produkcji obuwia, skór i tworzyw sztucznych (taka nazwa widnieje na pieczątce wspomnianego rzeczoznawcy), wynikało, że pani Marta niewłaściwie użytkowała buty.
"Półbuty treningowe, konstrukcyjnie dostosowane do kroku sportowego, użytkowane (zwyczajem polskim w warunkach - do wszystkiego i wszędzie) zwrócone po 8 miesiącach, jako środek trwały, z licznymi naturalnymi zmianami adekwatnymi do formy użytkowania i czasookresu jej trwania. […] Reklamacja bezpodstawna".
Pan rzeczoznawca Głowniak zauważył również, że obuwie przekazane do reklamacji było źle oczyszczone (zauważył błoto w protektorze). Poradził także klientce naprawę butów w zakładzie szewskim, ale wyłącznie na własny koszt. Nie udało nam się ustalić, na czym polega "mechanika kroku sportowego", ponieważ mimo wielu prób, nie dodzwoniliśmy się do rzeczonego rzeczoznawcy (o jego znikomej dostępności dla petentów uprzedził nas rzecznik konsumentów Tadeusz Połatajko). Jedno jest pewne, skoro niestosowanie przez klientkę tej właśnie mechaniki było przyczyną pęknięć na butach, musi się ona znacząco różnić od mechaniki kroku spacerowego, ten zaś wydaje się być wyjątkowo niekorzystny dla butów.

Jak sobie radzić

Stwierdzenie "reklamacja bezpodstawna" w odniesieniu do swojego towaru widział pewnie prawie każdy z nas. I w każdym z nas te słowa budziły ogromny sprzeciw i chęć dopięcia swego, czyli udowodnienia producentowi, że nie ma on racji.
- W takich wypadkach, kiedy opinia rzeczoznawcy producenta jest zgoła odmienna od naszej, mamy co najmniej kilka rozwiązań - wyjaśnia Tadeusz Połatajko, powiatowy rzecznik konsumentów w Ostrołęce. - Po pierwsze możemy próbować sprawę załatwić polubownie. Oznacza to, że za pośrednictwem rzecznika konsumentów lub urzędników Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej możemy jeszcze raz próbować dojść do porozumienia ze sprzedawcą. Czasami ta forma mediacji wystarczy, by strony osiągnęły porozumienie.
Niestety, nie zawsze tak jest. Wówczas można zwrócić się do innego, niezależnego rzeczoznawcy z prośbą o wydanie opinii na temat towaru, który chcemy reklamować.
Tacy rzeczoznawcy funkcjonują np. przy Wojewódzkim Inspektoracie Inspekcji Handlowej w Warszawie.
- Rzeczoznawcy wystawiają tam opinie dotyczące towarów za około 30 zł - mówi rzecznik Połatajko. - Jeżeli opinia rzeczoznawcy działającego przy WIIH będzie podobna do opinii producenta, może to oznaczać, że sprawa jest przegrana, i że rzeczywiście wina za uszkodzenie obuwia leży po naszej stronie. Ale gdy rzeczoznawca przy inspektoracie handlowym orzeknie coś zupełnie odmiennego niż producent, możemy nadal domagać się rozpatrzenia reklamacji.
Rzecznik radzi, aby z taką opinią udać się jeszcze raz do sklepu i zaprezentować ją sprzedawcy.
- Ten, chcąc uniknąć komplikacji i np. sprawy sądowej, może przystać na wymianę obuwia bądź jego bezpłatną naprawę - dodaje Połatajko. - Jednak to nie jest obowiązkiem i równie dobrze może odmówić jakichkolwiek działań na rzecz klienta. Jeśli drogą mediacji nic nie wskóraliśmy, pozostaje sąd.
Sprawy konsumenckie których wartość nie przekracza 5 tys. złotych, są rozpatrywane w trybie uproszczonym przez sądy grodzkie. Rozwiązanie sprawy w sądzie niesie jednak za sobą pewne koszty. Wnosząc sprawę musimy wpłacić około 250 zł zaliczki. Później też konieczne może okazać się wnioskowanie o wystawienie kolejnej opinii rzeczoznawcy (około 300 zł). Dzieje się tak najczęściej w chwilach, gdy sąd poprzednie opinie (producenta i rzeczoznawcy przy WIIH) uzna za równorzędne. Zaliczkę dla rzeczoznawcy płaci ten, kto zażąda dodatkowej ekspertyzy (może to być powód, jak i pozwany). Jeśli żadna ze stron nie zdecyduje się na taki krok, za opinię rzeczoznawcy płaci sąd. Później jednak po zakończeniu sprawy, wszelkie związane z jej prowadzeniem koszty są pokrywane przez stronę, która przegrała spór.
- Ważna jest jednak jedna rzecz, kiedy decydujemy się na kupienie obuwia sportowego - przestrzega Tadeusz Połatajko. - Musimy dokładnie sprawdzić, do jakiej dyscypliny sportowej buty są przeznaczone. Jeśli okaże się np., że są to buty do gry w tenisa, to musimy zastanowić się, czy aby na pewno takie obuwie jest nam potrzebne i czy do tej gry w tenisa będziemy je wykorzystywali. Jeżeli pójdziemy w tych butach na zwykły spacer do lasu i nie daj Boże po jakimś czasie zaczną one pękać, a producent udowodni nam, że w tym lesie byliśmy, to sprawa jest przegrana. Nic już nie wskóramy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki