Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Obora jak marzenie

Mieczysław Bubrzycki
Obora przypomina halę sportową
Obora przypomina halę sportową Fot. M. Bubrzycki
Z taką oborą wpuszczają do Europy bez kolejki. Niestety, niewielu rolników jest na nią stać.

Obora przypomina halę sportową
(fot. Fot. M. Bubrzycki)

Załuski-Lipniewo to nieduża wieś zaraz za Andrzejewem. Szkoda, że nie przy głównej trasie, bo niejeden przejeżdżający tamtędy zwróciłby uwagę na bajecznie kolorowy budynek o imponujących rozmiarach. Pewnie żadnemu nie przyszłoby do głowy, że to obora.
W Załuskach-Lipniewie stoją już dwie takie obory. Pierwszą w tamtym roku wybudował mieszkający na kolonii Krzysztof Kotomski. Siedem miesięcy trwała budowa drugiej takiej obory, na posesji jego brata Józefa.
Tak naprawdę jednak w Załuskach-Lipniewie pierwsza prawdziwie europejska obora dla 100 krów stanęła przed trzema laty w gospodarstwie Grażyny i Józefa Leszczyńskich. Po drodze do gospodarstwa Józefa Kotomskiego zatrzymał się tam autokar wiozący rolników z okolicznych gmin. Grzechem byłoby przecież nie zajrzeć także do tej obory.
Kolorowa obora Józefa Kotomskiego stoi na niewielkim wzniesieniu. 11 marca obejrzało ją kilkaset osób. Na uroczyste oddanie budynku przyjechali rolnicy z kilku powiatów. Każdy mógł obejrzeć z bliska, a nawet dotknąć tego, co najnowocześniejsze. Było na to bardzo dużo czasu, bo oficjalne rozpoczęcie imprezy trzeba było przełożyć prawie o godzinę z powodu spóźniania się posłów jadących z Warszawy. Przybyli za pięć dwunasta w silnym 5-osobowym składzie. Wśród nich poseł Wojciech Mojzesowicz - przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa i rozwoju wsi oraz poseł Zbigniew Krutczenko - prezes Banku Spółdzielczego w Ostrowi Mazowieckiej. Z Warszawy przyjechał też Bogusław Kowalski - wicemarszałek województwa mazowieckiego. Byli przedstawiciele miejscowych władz, wójtowie sąsiednich gmin oraz firm i instytucji pracujących dla rolnictwa.
Gospodarze - Irena i Józef Kotomscy z dziećmi - przyjmowali gratulacje i kwiaty.
- Ja wiem, co to znaczy praca przy krowach, bo doiłem je przez dwadzieścia pięć lat, choć nie w tak luksusowych warunkach - przyznał poseł Wojciech Mojzesowicz.
- To przedsięwzięcie wymagało odwagi, która zadecydowała, że tak piękny obiekt stoi - stwierdził poseł Zbigniew Krutczenko. - Przed takimi ludźmi jest przyszłość, to oni będą wizytówką Unii Europejskiej.
Poseł Krutczenko odczytał także list od ministra rolnictwa W. Olejniczaka, który nie mógł przyjechać.
- Świecące dziś słońce nie oznacza, że jest pogoda dla całego polskiego rolnictwa - powiedział marszałek Bogusław Kowalski. - Wprost przeciwnie, sytuacja polskiej wsi jest bardzo trudna. Wejście do Unii dezorganizuje strukturę rolną i dotychczasowe formy gospodarowania. Tworzy w to miejsce nowe formy, które są wyzwaniem. My nie wiemy, czy wejście do Unii przyniesie więcej korzyści, czy strat. To się okaże w praktyce i niestety na państwa żywym organizmie. Ta dzisiejsza inicjatywa pokazuje, że próbujemy sobie radzić w tych trudnych czasach.
Wójt gminy Antoni Cymbalak powiedział o tym, co leży na sercu wielu okolicznym rolnikom:
- Można powiedzieć, że ta wieś jest przygotowana do wejścia do Unii. Z pewnością każdy z rolników chciałby mieć taką oborę, jaką tu widzimy. Jesteśmy świadkami sukcesu, ale każdy się zastanawia, czy wziąć teraz kredyt? Jest też problem, bo okazuje się, że przepadła część udziałów rolników w spółdzielni mleczarskiej w Zambrowie, której miejscowi rolnicy sprzedają mleko, a która weszła w skład spółdzielni w Grajewie. Udziały przepadły, bo rolnicy muszą pokryć powstałe straty. Tak nie powinno być. Rolnicy nie powinni pokrywać kosztów działania osób, które biorą pensje. Państwu Kotomskim życzę, aby ceny mleka były stabilne, dzięki czemu będą mogli spłacić kredyty zaciągnięte na tę oborę.
Zdzisław Kaczyński, dyrektor do spraw skupu Spółdzielni Mleczarskiej Mlekpol w Grajewie, największej w kraju, odpowiedział, że takie są zasady prawa spółdzielczego, że straty ponoszą udziałowcy. Dodał też, że w ub. roku spółdzielnia płaciła rolnikom najwyższe ceny w kraju (średnio po 93 groszy za litr), a średnia cena w lutym wyniosła 96 gr.
Przyszedł czas na przecięcie wstęgi, po czym oborę poświęcił ks. kanonik Tadeusz Podbielski, proboszcz parafii w Andrzejewie.

Jak działa superobora

Z nowej obory bardzo się cieszy Sebastian Kotomski, 23-letni syn gospodarza. To on przejmie gospodarstwo po ojcu i to on opowiedział nam, jak działa superobora.
Obora wolnostanowiskowa na 100 krów dojnych wyposażona jest w najnowszej generacji instalację udojową na 12 stanowisk i system zadawania paszy sterowany komputerem. To oznacza, że każda krowa ma precyzyjnie ustaloną porcję paszy treściwej, która zależy od jej wydajności. Otrzymuje tylko tyle, ile trzeba, za sprawą specjalnego czujnika, w który jest wyposażona. Cechą charakterystyczną tej obory - która ma wielkość hali sportowej - jest to, że duża jej część wyłożona jest ściółką, na której krowy odpoczywają.
Decyzję o wybudowaniu nowoczesnej obory Kotomscy podjęli latem ub. roku. Budowa trwała siedem miesięcy i kosztowała ok. 700 tys. zł. Obiekt spełnia wszystkie wymagania unijne.
Gospodarstwo Kotomskich ma 80 ha gruntów rolnych i 80 krów mlecznych. W roku 2003 sprzedali ponad 250 tys. litrów mleka - wszystkie w klasie Extra. Średnia wydajność jednej krowy to 6438 litrów mleka. Gospodarstwo wciąż się rozwija, w ostatnich latach znacznie wzrosła zarówno powierzchnia gruntów, jak i liczba krów. Kotomscy dopiero od kilku lat specjalizują się tylko w hodowli bydła mlecznego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki