„Obiad dla seniora” w Ostrołęce: Cel akcji osiągnęliśmy

Robert Majkowski
- Podczas pierwszego spotkania pani Krysia była trochę nieufna. Spytałam, czy mogę wejść do jej mieszkania. Zgodziła się, zaczęłyśmy gawędzić. Podczas każdej następnej wizyty otwierała przede mną kolejny rozdział swojego życia. W pewien sposób się ze sobą zaprzyjaźniłyśmy. Doradzała mi nawet, jaką fryzurę wybrać na wesele - mówi Klaudia Baczewska.

Klaudia jest jedną z ośmiu wolontariuszy, którzy zaangażowali się w akcję „Obiad dla seniora”. To pierwsza taka inicjatywa w Ostrołęce, rozpoczęła się we wrześniu. Siedem ostrołęckich restauracji co sobotę przekazuje obiady wolontariuszom, a ci zawożą je seniorom. Razem spędzają czas na rozmowie.

- O akcji opowiedziała mi pani z opieki społecznej - mówi pani Krystyna z Ostrołęki. - Zapytała, czy nie chciałabym wziąć w niej udziału. Powiedziałam, że tak. Mieszkam sama. Jestem schorowana, mam daleko do córki i nie zawsze mam siły, aby do niej się wybrać. Nieraz byłam już ubrana, ale tak zaczynało mi się kręcić w głowie, że musiałam zrezygnować. Czekam na te sobotnie spotkania. Klaudia to dobra dziewczyna - chwali 65-letnia kobieta.

Klaudia posiłki zawozi sześciu osobom.

- Nie każdy jest otwarty tak jak pani Krysia - opowiada. - Zdarzały się sytuację, że ktoś zabrał obiad, ale o wejściu do mieszkania czy rozmowie nie było mowy. Mam też pana, który za pierwszym razem wziął posiłek i od razu zamknął za sobą drzwi. Następnym razem trochę pogawędziliśmy, a w końcu znalazłam się w przedsionku jego domu. Oprócz pani Krysi, jest jeszcze jedna pani, która od razu zaprosiła mnie do siebie, kazała się rozgościć, zaproponowała kawę, herbatę. I mam z nią dobry kontakt.

W „Obiedzie dla seniora” wzięły udział w sumie dwadzieścia trzy starsze osoby.

- Niestety, w trakcie realizacji akcji dwie z nich zmarły, ale cieszymy się, że mogliśmy choć trochę je poznać - mówi inicjator całego przedsięwzięcia Bartosz Stryjewski. - Cel akcji osiągnęliśmy. Poznaliśmy osoby, które w swoim życiu miały ogromne problemy. Takie, które po śmierci bliskich zostały same czy takie, którym niczego nie brakuje, ale czują się na co dzień samotne, bo rodzina wyjechała gdzieś daleko i widzą się z nią tylko podczas świąt i rocznic. Najważniejsze było dla nas to, żeby te spotkania były na luzie. Bez natrętnego wypytywania, spontaniczne.

I tak, jedna wolontariuszka spotkała się po latach ze swoją nauczycielką z podstawówki.

- Były też takie starsze osoby, i dalej są, które jeszcze się nie przełamały i wciąż są nieufne, z różnych powodów - dodaje Bartek. - Nasza akcja będzie trwała do końca listopada, ale już mam deklarację niektórych wolontariuszy, że w przerwie będą utrzymywać kontakt ze swoimi seniorami, ponieważ się z nimi zżyli.

Bartek mówi o przerwie, ponieważ już po świętach, w nowym roku, ruszy kolejna akcja. Być może on i inni wolontariusze zorganizują też dla osób samotnych spotkanie wigilijne.

- Chcemy zrobić to bardziej profesjonalnie, zaangażować instytucje i darczyńców, którzy już się do nas zgłaszali i fundowali obiady seniorom - opowiada o kontynuacji akcji Bartek. - Będziemy starali się dotrzeć do osób nie tylko starszych, ale przede wszystkim samotnych. Może uda się nawiązać współpracę z naszym szpitalem? Dziękuję wszystkim, którzy nam pomogli: wolontariuszom za poświęcony czas i cierpliwość, restauracjom za ciepłe i pyszne posiłki, Miejskiemu Ośrodkowi Pomocy Rodzinie w Ostrołęce za współpracę, i wreszcie starszym osobom, które wzięły udział w naszej akcji.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie