Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

O Przasnyszu przy jajeczku

(as)
Warszawscy i przasnyscy przyjaciele Przasnysza
Warszawscy i przasnyscy przyjaciele Przasnysza Archiwum
Warszawskie Koło Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Przasnyskiej młodnieje. Do niedawna najmłodszym przyjacielem Przasnysza był pracujący w Ministerstwie Spraw Zagranicznych 50-letni Bogdan Wrzochalski. Na wielkanocnym spotkaniu, które odbyło się 20 kwietnia w centrum kultury Civitas Christiana przy ul. Pięknej w Warszawie, średnią wieku obniżyła m.in. 25-letnia Magda Jelińska. Spotkania noworoczne i wielkanocne przasnyskich i warszawskich przyjaciół Przasnysza to już tradycja. 20 kwietnia w centrum kultury Civitas Christiana zjawiło się niemal 100 osób.

- Jestem bardzo szczęśliwy, że odczuwacie potrzebę spotkań. Z każdym rokiem rośnie liczba przyjaciół i sala zaczyna robić się coraz mniejsza. Szczególnie serdecznie witam osoby, które przyszły tu po raz pierwszy. Mam nadzieję, że odtąd będziecie przychodzić już zawsze - powitał przybyłych Stanisław Myśliński, prezes warszawskiego koła TPZP i poprosił o najświeższe informacje z Przasnysza starostę przasnyskiego Zenona Szczepankowskiego.
- Bardzo dobrze rozwijają się ruchy społeczne, rośnie liczba organizacji pozarządowych. Mieszkańcy Przasnysza obudzili się bardzo wyraźnie - stwierdził starosta i poinformował o bieżących inwestycjach. Pochwalił się nową halą sportową w Chorzelach, Komendą Powiatową Policji w Przasnyszu i piękniejącym dzięki remontom Liceum Ogólnokształcącym w Przasnyszu. - Dzięki milionom złotych, które zostały zainwestowane w ciągu ostatnich dziesięciu lat w nowe obiekty, obraz powiatu przasnyskiego staje się dosyć awangardowy. A dzięki nowym przedsięwzięciom, które planujemy w kolejnych latach, Przasnysz ma szansę stać się prawdziwym centrum kulturalnym, gospodarczym i turystycznym. Staramy się, byście mieli państwo satysfakcję ze swojego miasta - podkreślił starosta.

Podróże sentymentalne

Część oficjalną zakończyła lampka szampana. Potem zaczęły się wspomnienia, oglądanie zdjęć, wymiana adresów, rozbrzmiały harcerskie piosenki i wiersze.
- Środowisko coraz bardziej się odmładza - cieszyli się stali bywalcy. Przypomnijmy, że do pierwszego spotkania warszawskich przasnyszan doszło w grudniu 1982 roku. Zjawiło się na nim ok. 30 osób.
- Nasi profesorowie wpajali nam, że najważniejsza jest przyjaźń i chyba dobrze tę lekcję zapamiętaliśmy. To właśnie z racji tej przyjaźni zaczęliśmy się spotykać. Ale bardzo ciężko było wciągnąć młodych, dopiero w ostatnich latach coś drgnęło i zaczęły pojawiać się nowe buzie - wspomina Anna z domu Łukasiak.
Najmłodszą uczestniczką ostatniego spotkania była 25-letnia Magda Jelińska.
- W Warszawie mieszkam dopiero od dwóch lat, ale tęsknota za Przasnyszem już się pojawiła. Może dlatego, że do lat dzieciństwa zawsze wraca się z sentymentem, jako do najszczęśliwszego okresu w życiu - wyjawiła Magda, którą na wizytę przy Pięknej namówił Adam Myśliński, pracownik Uniwersytetu Warszawskiego i wielki miłośnik Towarzystwa. Druga młoda buzia należała do Iwony Solińskiej. Iwona urodziła się w Warszawie, ale jej rodzina pochodzi z Czernic Borowych.
- Zbieram skrzętnie wszystkie informacje o swoich przodkach i czasem jeżdżę w podróże sentymentalne do Czernic. Tam jest inny świat, śpiewają ptaki, pachną kwiaty i trawy - twierdzi Kalińska.
Stanisław Myśliński nie ukrywał, że cieszy go rozwój Towarzystwa.
- Obecnie w naszym kole jest ok. 120 osób, ale ciągle nowych członków przybywa. Dzięki spotkaniom odżywają stare przyjaźnie i miłości. Łączy nas sentyment do miasta.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki