MKTG SR - pasek na kartach artykułów

O kulturze bez kultury

Andrzej Mierzwiński
Andrzej DOmasik (z lewej na drugim planie) czynnie krzewi kulturę grając na rogu
Andrzej DOmasik (z lewej na drugim planie) czynnie krzewi kulturę grając na rogu A. Rusinek
W ostatnich dniach lutego Andrzej Domasik złożył wypowiedzenie z pracy. Przez dwie kadencje był burmistrzem Broku, po przegranych wyborach samorządowych wrócił na poprzednie stanowisko dyrektora Ośrodka Kultury i Rekreacji. Po czterech miesiącach złożył rezygnację, uzasadniając ją m.in. okrojeniem przez Radę Gminy dotacji na ośrodek oraz pozytywnym zaopiniowaniem projektu jego likwidacji.

Ośrodek w Broku powstał w połowie lat 80. i jak mówi wielu brokowian, jest ukochanym dzieckiem Domasika, który go budował a następnie przez wiele lat był jego dyrektorem. Dzięki niemu wkrótce przy ośrodku powstał zespół folklorystyczny "Puszcza Biała", Klub Seniora "Jarzębina" i orkiestra dęta. W ub. roku utworzony został kolejny zespół artystyczny "Delikt". Z inicjatywy dyrektora ośrodka w latach 80. w Broku zaczęto organizować festyn "Dni Broku i Puszczy Białej" będący przez wiele lat jedyną coroczną imprezą tego typu na ziemi ostrowskiej. Skąd więc pomysł likwidacji tak zasłużonej placówki kulturalnej?

Cienki budżet

Burmistrz Stanisław Bębenek uzasadnia go złą sytuacją finansową gminy.
- Nie stać nas na dofinansowanie działalności, która pożera nam ponad 100 tys. zł z budżetu. Stać nas jedynie na 50 tys. Kondycja gminy nie przedstawia się zbyt różowo. A czekają nas też inne ważne wydatki, m.in. na modernizację oczyszczalni ścieków. Aby wygospodarować potrzebne pieniądze dokonano cięć w szkolnictwie, w kosztach urzędu, zmniejszono wynagrodzenie burmistrza.
Zdaniem Stanisława Bębenka oszczędzać trzeba wszędzie. W wypadku Ośrodka Kultury problemem jest ogrzewanie budynku, które pochłania lwią część wydatków. Burmistrz proponuje przeniesienie znajdującej się tam biblioteki do wolnych pomieszczeń w ośrodku zdrowia. Mogą tam również odbywać próby zespoły artystyczne. Nie jest to więc, jego zdaniem, likwidacja domu kultury. Jest jednak pewien szkopuł. Brokowscy radni pozytywnie zaopiniowali bowiem nie zmianę siedziby, lecz likwidację istniejącego ośrodka. Na pytanie czy rada chce zlikwidować budynek czy ośrodek jako instytucję, burmistrz po wahaniu stwierdził: "w tej strukturze jaka jest, to jako instytucję".
Przewodniczący poprzedniej rady i obecny radny Krzysztof Marczyk nie uważa, aby tegoroczny budżet różnił się na niekorzyść od tego sprzed roku czy dwóch lat i aby trzeba było posuwać się do takich rozwiązań.
- Zasłanianie się zadłużeniem do niczego nie prowadzi - dodaje Domasik. Gdy on obejmował urząd burmistrza też odziedziczył po poprzedniku długi za budowę szkoły. Zakupiono jednak autokar szkolny, budowano wodociągi i kanalizację, uruchomiono oczyszczalnię ścieków i niczego nie likwidowano.

Jak zarobić na kulturze

Okazuje się, że okrojona dotacja może nie wystarczyć nawet na płace. Poza Domasikiem, który jest na trzymiesięcznym wypowiedzeniu, w ośrodku pracują jeszcze dwie osoby: Elżbieta Michalska pełniąca funkcję kierownika administracyjno-gospodarczego i bibliotekarki oraz pracownik techniczny.
Pomysłodawcy obcięcia dotacji uważają jednak, że to co zaproponowali ośrodkowi powinno być siłą napędową do wykazania się inicjatywą w poszukiwaniu dodatkowych dochodów na działalność ośrodka, poprzez np. organizowanie dyskotek lub innych intratnych imprez.
- W ubiegłym roku wypracowaliśmy ponad 60 tys. złotych - informuje Michalska. - Były to dochody z imprez, a także pomoc sponsorów. Teraz należałoby zarobić dwukrotnie więcej, tylko kto ma tu pieniądze na rozrywkę?
Radny Marczyk ripostuje:
- To zadaniem burmistrza jest pozyskiwanie pieniędzy dla gminy. Nie wystarczy przyjść na stanowisko, tu trzeba starać się o pieniądze z zewnątrz, tak jak w poprzednich kadencjach. A tymczasem burmistrz szuka ich wyłącznie poprzez zwalnianie ludzi z pracy czy zamykanie ośrodka. A skoro mówimy o oszczędnościach na płacach, to w poprzedniej kadencji z-ca burmistrza pełnił funkcję społecznie, obecny jest na etacie i ma 3208 zł brutto.
Hasło likwidacji ośrodka w obecnym budynku nie rozwiązuje sprawy jego ogrzewania. Znajdują się tam bowiem pomieszczenia i garaże OSP. Burmistrz Bębenek nie widzi jednak problemu.
- Wszędzie na wioskach samochody strażackie stoją w budynkach, które nie zawsze są ogrzewane. Można przecież spuścić wodę.
Sęk jednak w tym, że nie można jej spuścić i samochody pożarnicze w Broku muszą mieć ciepło, gdyż tutejsza OSP wchodzi w skład Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, gdzie jednym z warunków są ogrzewane garaże. W takiej sytuacji burmistrz ma kolejne rozwiązanie.
- Możemy zapewnić ogrzewanie dla tej części budynku, którą użytkuje straż.
- Nie wiem jak oni wyobrażają sobie wydzielenie ogrzewania - zżyma się Marczyk. - A co stanie się z resztą budynku po wyłączeniu ciepła? Z informacji burmistrza wynika, że resztę obiektu chciałby sprzedać lub wydzierżawić.

Nie ma ludzi niezastąpionych

Co będzie dalej z brokowskim życiem kulturalnym, działającymi tutaj zespołami, festynem Dni Broku i Puszczy Białej? Czy ludzie, którzy dzisiaj je tworzą i oprotestowali zamiar rady, będą chcieli nadal udzielać się społecznie? Zdaniem Stanisława Bębenka Dni Broku będą: " jest osoba, która już za tym chodzi". Jeśli natomiast idzie o zespoły artystyczne, to: "nie ma problemu z ich odtworzeniem. Następny człowiek, który zostanie zaangażowany ds. kultury, może mieć zapał i działać. Żeby tylko ci ludzie chcieli współpracować". Krzysztof Marczyk jest bardziej sceptyczny.
- Myślę, że nie będą kontynuowane Dni Broku. To jest niepoważne co mówi burmistrz, że komuś z urzędników i, jak słyszałem, gospodarce komunalnej zleci ich organizację. Tu trzeba mieć doświadczenie i określone umiejętności.
Zdaniem Marczyka z umiejętnościami człowiekiem jest Domasik.
- Nie ma ludzi niezastąpionych - uważa jednak Bębenek. - Jaka jest pewność, że ktoś kto nie chce pracować przy obecnych władzach, zorganizuje ten festyn? A co zrobił pan dyrektor jak wrócił na poprzednie stanowisko? Od razu poszedł na zwolnienie lekarskie.
- Miałem wypadek, zwichnięte kolano, potem gips i rehabilitacja - wyjaśnia krótko Domasik.

Odwet opozycji?

O co tak naprawdę tutaj chodzi? Czy zza przytoczonych na wstępie argumentów gospodarczych, nie zaczynają wyzierać względy nie mające wiele wspólnego z ekonomią?
- Myślałem początkowo, że współpraca z byłym burmistrzem się ułoży, ale jak widziałem że jej nie ma, to też optowałem za tym, aby w dotychczasowych strukturach ośrodek nie funkcjonował - stwierdza burmistrz Bębenek.
- Nie sądzę abym był nielojalny wobec burmistrza - odparowuje Domasik. - Gdy został zaprzysiężony, złożyłem mu gratulacje, zdałem urząd w sposób elegancki, próbowałem go wprowadzić we wszystkie sprawy. Po objęciu stanowiska dyrektora ośrodka przedstawiłem na jego prośbę koncepcję programu działania. A teraz o jakiej współpracy można mówić po tym jak zwolnił z pracy moją żonę i siostrę, zaniżył mi z premedytacją wynagrodzenie i próbuje zniszczyć ośrodek, któremu poświęciłem tyle lat pracy?
Jak wyjaśniła z-ca burmistrza Krystyna Kacpura, obie panie otrzymały wypowiedzenie w ramach redukcji etatów. Z całego urzędu zwolniono tylko te dwie osoby. Krzysztof Marczyk uważa, że postępowanie wobec Domasika i jego bliskich jest swoistą zemstą ze strony zastępczyni burmistrza, która kilka lat temu sama została zwolniona z urzędu.
- Odwołała ją wtedy rada. Czekała cztery lata, żeby się zrewanżować. Nowy burmistrz powołał ją na zastępcę i teraz ma pole do popisu - mówi z przekonaniem Marczyk. Nie jest to w Broku opinia odosobniona. Stanisław Bębenek stanowczo jednak zaprzecza, aby jego postępowanie wobec poprzednika miało charakter odwetu.
Krystyna Kacpura nie przejmuje się tym, co mówią ludzie.
- Chyba wiadomo kto jest w Broku burmistrzem? Wybory wygrał pan Bębenek, on nadał taki regulamin organizacyjny Urzędowi Gminy, on wydał zarządzenie, on podpisał wypowiedzenie z pracy. Dementuję to, co mówią o mnie mieszkańcy Broku.
Andrzej Domasik również uważa, że jest to jednak polityczna zagrywka. Ośrodek kultury utożsamiany jest z nim i dlatego należy doprowadzić go do upadku, aby zatrzeć wszelkie ślady jego działalności w Broku. Jeśli ośrodka nie uda się utrzymać, będzie tworzył w Broku z przyjaciółmi kulturę alternatywną, niezinstytucjonalizowaną, nie związaną z władzą. Pierwszy krok w tym kierunku został już uczyniony. Na początku marca były burmistrz zarejestrował działalność gospodarczą. Będzie się zajmował rozprowadzaniem materiałów szkolnych oraz edukacją, kulturą, sportem i rekreacją. Być może więc już niebawem będą w Broku dwa niezależne od siebie ośrodki kultury, jeśli Rada Gminy nie podejmie decyzji o likwidacji własnego. Tym samym może nie sprawdzą się kasandryczne wizje niektórych moich rozmówców, że zaniknie tu życie kulturalne i wróci stare przysłowie: "był Brok ale wpadł w mrok". Jest to ważne zwłaszcza u progu integracji z Unią, gdzie szczególnie cenione są wszelkie przejawy kultury regionalnej jako nieodłącznego elementu tożsamości narodowej państw członkowskich.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki