Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Nikt nie słyszał o "męczeniu kotów"

Ewa Pyśk
Uczniowie zespołu szkół twierdzą, że w ich szkole nie "męczy się kotów"
Uczniowie zespołu szkół twierdzą, że w ich szkole nie "męczy się kotów" E. Pyśk
W Zespole Szkół nr 5 w Ostrołęce odbywa się "męczenie kotów" - taki sygnał otrzymaliśmy od naszych czytelników. Zaprzeczają temu i dyrekcja, i nauczyciele, i sami uczniowie, przynajmniej ci, którzy się z nami spotkali.

"Dyrektor ZS nr 5 Waldemar Salis nie robi nic, aby ukrócić w szkole tzw. kocenie młodszego rocznika. Dzieci są łapane i siłą ich głowy są spłukiwane w kiblu. Jeżeli nie chcą się temu poddać, to starsza młodzież zamyka drzwi wejściowe na klucz i nie wypuszcza na zajęcia lekcyjne".
- Nie znam żadnego przypadku podobnego traktowania uczniów - zaprzecza dyrektor SZ nr 5 Waldemar Salis. - Poza tym, nawet gdyby do czegoś takiego doszło, to muszą tu wyraźnie zareagować rodzice: sprawę należy zgłosić na policję. Ja bez wiedzy i woli rodziców nie mogę nic zrobić.
Tuż przed feriami 28 stycznia spotkaliśmy się z młodzieżą z liceum i gimnazjum ZS nr 5.
- Żadne takie sygnały do nas nie dotarły - mówi Adrian Wołczuk, przewodniczący samorządu uczniowskiego. - Nikt nie zgłaszał, nikt nie napisał nic na kartce i nie wrzucił do skrzynki. Ja osobiście o przypadkach "męczenia kotów" nie słyszałem.
W szkole stoją dwie skrzynki, do których uczniowie mogą wrzucać kartki z opiniami o nauczaniu, bezpieczeństwie w szkole itp.
- Wiem o tym, że starsi uczniowie chodzą za młodszymi i za plecami krzyczą "koty" - opowiadała jedna z uczennic. - Nigdy jednak nie słyszałam, żeby ktoś komuś włożył głowę do sedesu.
Zdaniem dyrekcji szkoły, gdyby zajścia, o których informuje nasz czytelnik, miały miejsce, prawdopodobnie udałoby się je wykryć.
- Na przerwach dyżurują nauczyciele, po 14.00 w pobliżu łazienek są też panie z obsługi - dodaje dyrektor Salis.
Jak podkreśla dyrektor, w szkole występują różnego typu niepokojące zjawiska, ale do tej pory nie było nic wiadomo o męczeniu młodszych roczników przez starszych kolegów.
- Nie boję się powiedzieć o zagrożeniu narkotykami, bo ono występuje wszędzie, w każdej szkole - podkreśla dyrektor. - Nie można udawać, że go nie ma, trzeba temu zjawisku przeciwdziałać. Są kradzieże, były pobicia. Współpracujemy z policją, po to żeby zapewnić uczniom maksymalne bezpieczeństwo.
Nasz czytelnik twierdzi też, że dyrektor o problemie "kocenia" nie chce rozmawiać z rodzicami.
- Podkreślam jeszcze raz: nikt się do mnie w tej sprawie nie zgłaszał - mówi Waldemar Salis. - Chciałbym w związku z tym zaapelować do tych, którzy przekazali "Tygodnikowi" informację, żeby zgłaszali się do mnie z takimi problemami. Razem na pewno uda się zadziałać, pod warunkiem, że problem jest. Podobnie proszę uczniów, jeżeli jest wrzód to trzeba go przeciąć.
Zdaniem dyrektora, problem "kocenia" nie wypłynął też podczas comiesięcznych spotkań rad rodziców. Interwencji z tym związanych nie otrzymała też ani ostrołęcka policja, ani Straż Miejska.
- To duża szkoła, a w takim skupisku ludzi zdarzają się przypadki przemocy, jak w każdej niemal szkole - twierdzą policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce.
- Nie unikam rozmów o problemach - komentuje dyrektor ZS nr 5 - ale chcę rozmawiać, a nie dostawać sygnały za plecami.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki