Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Niezbyt słodki interes

Andrzej Mierzwiński
Janusz Kuczyński, właścieiel Emmy
Janusz Kuczyński, właścieiel Emmy Fot. A.Mierzwiński
Słodkie wyroby z ostrowskiej firmy Emma znane od lat mieszkańcom Ostrowi mają również nabywców daleko poza granicami miasta i kraju.

Janusz Kuczyński, właścieiel Emmy
(fot. Fot. A.Mierzwiński)

Młodzi małżonkowie Bożena i Janusz Kuczyńscy postanowili rozpocząć własną działalność gospodarczą. Początki były bardzo skromne. Pierwszy ich zakład mieścił się w wynajętym niewielkim pomieszczeniu przy ulicy Wileńskiej, gdzie rozpoczęli produkcję wafli. Jak wspominają dzisiaj, mimo nie najlepszego wówczas klimatu dla prywatnej inicjatywy, był to rok 1986, start był łatwiejszy, aniżeli dzisiaj w dobie gospodarki rynkowej. W epoce pustych półek i reglamentacji niemal każdy produkt znajdował nabywców. Wkrótce wprowadzili do produkcji słone paluszki, które przez wiele lat były ich najbardziej znanym wyrobem. Popyt na nie był tak duży, że wkrótce zmienili lokal na większy i zwiększyli zatrudnienie do sześciu osób.
*
Pierwszy zimny prysznic wzięli w roku 1990. Szalejąca hiperinflacja spowodowała, że nim wpłynęły od kontrahentów należności za dostarczony towar, pieniądze tak traciły na wartości, że nie pokrywały nawet kosztów zakupu surowców do produkcji. Splajtowało wówczas wiele przedsiębiorstw i to znacznie większych niż firma Kuczyńskich. Im jednak udało się jakoś przetrwać ten nie najlepszy okres w historii zakładu. Nie zaniedbywali również życia rodzinnego. Na świat przyszła czwórka dzieci: Emilka, Magdalena, Marcin i Aleksandra. To od pierwszych liter ich imion powstała nazwa obecnej firmy. Za pieniądze z Rejonowego Biura Pracy kupili samochód dostawczy, co sprawiło, że towar docierał do odbiorców szybko i terminowo, dzięki czemu stale rosła ich liczba. W Emmie pracowało już 15 osób. Przełomowym dla rozwoju firmy okazał się rok 1996, kiedy to dzięki dotacji z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych zakupili maszynę do polewania czekoladą i piec do ciastek. Namówiła ich do skorzystania z tej formy pomocy ówczesna zastępczyni dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Ostrołęce, Ewa Sulich.
- To wspaniała kobieta - wspomina Janusz Kuczyński. - Przekonała nas, abyśmy skorzystali z pieniędzy PFRON-u i wiele jej zawdzięczamy.
- Ta maszyna do czekolady i produkcja ciastek okazały się strzałem w "dziesiątkę" - dodaje jego żona. - Szybko zarobiła na siebie i umożliwiła rozwój zakładu. Zatrudnienie wzrosło do 30 osób, w tym część zatrudnionych stanowili ludzie niepełnosprawni. Wybudowaliśmy też nową halę produkcyjną o powierzchni około 200 m2.
*
Wtedy też ciasteczka z Emmy przekroczyły granice Polski. Około 50 proc. produkcji szło teraz na Wschód - do Rosji, Białorusi, a zwłaszcza na Litwę. Przyszłość rysowała się coraz bardziej różowo. Zakład został przeniesiony do nowej hali przy ulicy Kolejowej, gdy nadszedł kolejny kryzys.
- Załamanie się handlu ze Wschodem w sierpniu 1998 spowodowało, że z dnia na dzień straciliśmy wszystkich odbiorców z krajów byłego ZSRR - wspomina pani Bożena. - Ja byłam już bliska decyzji o zamknięciu firmy, ale mąż okazał się większym optymistą i przekonał mnie, że ta zła passa kiedyś się skończy. I miał rację.
Dzisiaj odbiorcami ich wyrobów jest ok. 150 hurtowni w całym kraju oraz sieci sklepów na Węgrzech (500 ton w ubiegłym roku), w Rumunii (300 ton) i na Słowacji. W Ostrowi ciasteczka "Emmy" można spotkać w pawilonie Vigar, który odbiera 1200 kg słodkich produktów miesięcznie oraz w niektórych niedużych sklepach.
*
Zakład znów zaczyna się rozkręcać. Pracuje w nim 50 osób, wprowadzane są nowe technologie, zwiększa się asortyment wyrobów. Nie oznacza to wcale, że pozbyli się wszystkich problemów. Bolączką są niesolidni, nie płacący w terminie odbiorcy lub też tacy, którzy nie płacą w ogóle.
- Zdarzają się sytuacje, że zajeżdżamy do takiego kontrahenta i okazuje się, że firma już nie istnieje, a nasze należności są nie do odzyskania - ubolewa Kuczyński, który ocenia spowodowane w ten sposób straty na ok. 6 proc. dochodów firmy.
W kilkunastoletniej historii zdarzały się też momenty humorystyczne, ot chociażby jak ten z wysyłką towaru do Malborka, kiedy to kierowca ciężarówki przejechał kilkaset kilometrów, aby na miejscu przekonać się, że zamiast 2 ton słodyczy przywiózł... powietrze. Przez pomyłkę wsiadł do niezaładowanego samochodu, a ten z towarem pozostał na placu w zakładzie. Innym razem jeden z młodych pracowników, chcąc zaimponować koleżankom z pracy, zjadł dwa kilogramy czekolady i popił ją kilkoma litrami zimnej wody.
- Tak mu wzdęło brzuch, że wyglądał jak kobieta w zaawansowanej ciąży - wspomina Bożena Kuczyńska. - Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, nie miał nawet sensacji żołądkowych. Jednym słowem, wyroby z Emmy, nawet zjedzone w nadmiarze, nie szkodzą - śmieje się pani Bożena.
*
Najbliższe plany to oddanie w IV kwartale tego roku nowej hali produkcyjnej (1000 m2) oraz zakup nowoczesnych maszyn w celu dostosowania zakładu do unijnych standardów oraz wprowadzenie europejskich norm HACCP i uzyskanie certyfikatów na wyroby. Bez tego Kuczyńscy nie mogą nawet marzyć o konkurowaniu z zachodnimi producentami.
- Obawiamy się tej konkurencji głównie ze względu na ceny wyrobów - mówi pani Bożena. - Teraz chronią nas jeszcze cła, ale po ich likwidacji boimy się cen dumpingowych. Jeśli chodzi o jakość, to zdaniem naszych odbiorców, nawet tych zagranicznych, wyroby z Emmy mogą z powodzeniem konkurować z zachodnimi. Ponadto są zdrowsze, gdyż nie ma w nich tyle chemii.
Wizyta w zakładzie to dobra okazja do degustacji. Po hali oprowadzał nas kierownik produkcji Andrzej Sówka, który namawia do spróbowania coraz to innego rodzaju ciastek. Można mu wierzyć, gdyż pracuje tutaj już 11 lat, a zaczynał od zwykłego pracownika produkcyjnego. O swojej pracy w Emmie mówi bardzo lakonicznie: - Dobrze mi się tu pracuje, polubiliśmy się z szefami, zżyliśmy. Lubię swoją pracę i ten zakład.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki