MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Niezamożna, ale godna wieś

Aldona Rusinek
Franciszek Tułowiecki wspomina dawną Osuchową
Franciszek Tułowiecki wspomina dawną Osuchową Fot. A. Rusinek
Osuchowa wieś położona na skraju gminy Ostrów Mazowiecka. Z ruchliwej warszawskiej trasy wjeżdża się w cichą, leśną drogę, która zakolami znaczonymi przez krzyże i kapliczki wiedzie przez rozgałęzioną w kilku kierunkach wioskę.

Rozrzucona na znacznym obszarze Osuchowa dzieli się na kilka dzielnic, którym niegdyś mieszkańcy nadali nazwy: Gościniec, Podborze, Kąt, Kapkas, Kobusówka, Wilkowe dzisiaj zastąpione nazwami ulic: Leśna, Kościelna, Cicha, Szkolna, Polna, Ogrodowa.
Wieś liczy 118 dymów i około 600 dusz jak podaje jej obecny sołtys, Kazimierz Andryszczyk.
Gospodarstwa są drobne, ziemie raczej marne, więc wieś nie jest specjalnie zamożna, wiele rodzin żyje ze zbierania grzybów i jagód. Młodzi starają się stąd wyjeżdżać za pracą, a jak zostają, znacznie później zakładają rodziny, bo życie dziś trudne. Coraz więcej mamy starych kawalerów, coraz mniej dzieci mówi sołtys.

Dzieci jest coraz mniej

Krystyna Gocałowa zaprasza do Gościńca Osuchowskiego
Krystyna Gocałowa zaprasza do Gościńca Osuchowskiego Fot. A. Rusinek

Franciszek Tułowiecki wspomina dawną Osuchową
(fot. Fot. A. Rusinek)

A dziewięćdziesięcioletni prawie Kazimierz Pieniążek, który od 1935 roku przez 40 lat był kierownikiem miejscowej szkoły wspomina, jak po wojnie było dużo dzieci.
W siedmiu klasach mieliśmy po 180 uczniów i tylko trzech nauczycieli. Uczniowie z trudem mieścili się w starej szkole, zbudowanej czynem społecznym w 1933 roku. Obecną szkołę i dom nauczyciela wybudowaliśmy w 1964 roku, ale dziś jest tutaj tylko cztery klasy, jak przed wojną, i kilkudziesięciu uczniów. Przed wojną tylko dwóch uczniów ukończyło siedem klas, bo na naukę trzeba było chodzić aż do Poręby, a mało kogo było na to stać. A o średniej szkole nikt wtedy nie myślał. Za to po wojnie młodzież strasznie garnęła się do nauki. Ja wychowałem 74 przyszłych nauczycieli. Dzisiaj pęd do nauki chyba znów jest mniejszy, choć życie bez wykształcenia teraz żadne. A i z wykształceniem niełatwe snuje refleksje stary nauczyciel, podkreślając, że ludzie w Osuchowej są bardzo zacni, szczerzy i otwarci. Sam przybył tu z Grodziska Mazowieckiego.
Inny emerytowany nauczyciel, polonista Franciszek Tułowiecki urodził się tutaj na Wilkowie, w Osuchowej Nowej jak podkreśla, a nie Nowej Osuchowej, bo tak przemianowano kilka lat temu, nie wiadomo czemu, wieś. W 1947 roku rozpoczął pracę w miejscowej szkole.
Potem poczułem powołanie do stanu duchownego, poszedłem do seminarium w Łomży, potem w Olsztynie. Ale zrezygnowałem. Wróciłem do nauczycielstwa. Z nakazu podjąłem pracę najpierw w Trzciance, potem w szkole w Dybkach, następną placówką, była szkoła w pobliskim Wiśniewie, a gdy się ożeniłem w 1955 roku, powróciłem do pracy w rodzinnej Osuchowej i tu już zostałem do emerytury. Kocham tę wieś, uważam, że jest sercem Puszczy Białej. Ludzie od wieków żyli tu ze słabej ziemi, biednie ale godnie. Pamiętam, gdy byłem dzieckiem ojciec prowadzał mnie na pobliskie zbiorowe groby poległych żołnierzy polskich, rosyjskich, niemieckich. Tłumaczył, że choć walczyli po różnych stronach frontu, powinni doczekać się prawdziwych mogił. Ale dziś te mogiły są zupełnie zapomniane. A ojciec został zamordowany w 1947 roku przez bandytów, którzy podawali się za partyzantów wspomina pan Franciszek.
Franciszek Tułowiecki przez płot sąsiaduje samotnie (synowie i żona wyjechali do USA, bo wylosowali przed laty zielone karty i skorzystali z tej szansy) z plebanią i kościołem, z którym czuje się bardzo silnie związany emocjonalnie. Podkreśla wielkie zasługi dotychczasowego proboszcza, ks. Henryka Rochowicza, który prowadził budowę całego ośrodka duszpasterskiego. Henryk Rochowicz był proboszczem w Osuchowej w latach 19771987 i 1994 do czerwca 2003. Nie chce z nami rozmawiać, ze względu., jak mówi na pewne zaistniałe w parafii okoliczności.

Wypełnia się przepowiednia

Nowy proboszcz parafii o. Piotr Kurcius
(fot. Fot. A. Rusinek)

Kościół pw. św. Piotra i Pawła zaczęto budować w latach 70. na miejscu drewnianego kościoła postawionego w 1943 roku. Budowę ukończono w 1984 roku. W latach 80. przy parafii powstał także ośrodek oazowy, od kilku lat jednak niewykorzystywany, choć Osuchowa wydaje się wymarzonym miejscem dla spotkań duszpasterskich nie tylko młodzieży. Cisza, spokój, piękna naturalna sceneria na pewno sprzyjają głębszym refleksjom. No i przepiękna stara kapliczka, ukryta w lesie, do której od kościoła prowadzi wybudowana kilka lat temu droga krzyżowa. Pod tą kapliczką w 1910 roku podobno doznała objawienia Marianna Andryszczyk, mieszkanka wsi, której ukazała się Matka Boska, przepowiadając m.in. powstanie w Osuchowej parafii i klasztoru zakonnego. Można powiedzieć, że przepowiednia się wypełnia parafia została powołana w 1976 roku, a w tej chwili od 24 czerwca przejęli ją na mocy decyzji biskupa łomżyńskiego Stanisława Stefanka ojcowie redemptoryści. Nowym proboszczem jest o. Piotr Kurcius. Na plebanii, która stanie się teraz klasztorem redemptorystów zamieszkali z nim ojcowie Władysław Bodziony i Zbigniew Bruzi.
Mieszkańcy wsi wyrażają nadzieję, że młodzi zakonnicy zjednoczą młodzież wokół kościoła, wyzwalając pożyteczne inicjatywy.
Oczywiście, chcielibyśmy ożywić tu ruch oazowy i nie tylko. Może udałoby się stworzyć szkołę wspólnej modlitwy dla różnych środowisk mówi o. Kurcius. Będzie się to jednak wiązało z nakładami finansowymi, bo ośrodek oazowy wymaga już remontu, ewentualnie rozbudowy. Ale po to tu przyszliśmy, by pracować z ludźmi i dla ludzi, a Osuchowa jest ośrodkiem kultu Maryjnego, do którego 3 maja ciągną pielgrzymi na coroczny duży odpust, więc okazji do pracy, do wszelkich inicjatyw nie zabraknie.

Wieś ma swoje atrakcje

Krystyna Gocałowa zaprasza do Gościńca Osuchowskiego
(fot. Fot. A. Rusinek)

wyemigrował wprawdzie na Śląsk, gdzie znalazł nie tylko pracę, ale i żonę Krystynę, ale 15 lat temu powrócił w rodzinne strony, bo dzieciom nie służył śląski klimat.
Początkowo, gdy tu przyjechałam, byłam nieco przerażona. Wieś była inna od mojej rodzinnej, rozrzucona przy gościńcach, taka "daleka od szosy". Ale bardzo szybko się zaaklimatyzowałam, a powietrze tutejsze po prostu goi rany po śląskich dymach mówi Krystyna Gocał. Gocałowie przed rokiem otworzyli bardzo sympatyczną karczmę przy ul. Szkolnej z miłym wystrojem, z dobrym menu.
Nastawialiśmy się głównie na letników, którzy wokół budują coraz więcej domków. Ale przychodzą do nas, zwłaszcza w soboty i niedziele, także młodzi osuchowianie. Choć ludzie tutaj niezbyt zamożni, i nawet duże piwo za 3,50 dla wielu jest zbyt drogie. Nieco taniej mogą wypić pod parasolem w sklepie, po sąsiedzku. Organizujemy więc imprezy na zamówienie urodziny, imieniny, kuligi, towarzyskie grillowanie i pieczonego prosiaczka. Korzystają z tego głównie "miastowi" z Warszawy, Wyszkowa, Ostrowi, spragnieni spokoju, sielskości. Mam nadzieję, że właśnie takie formy spotkań towarzyskich będą się u nas rozwijać mówi Krystyna Gocałowa.
Ania Grabowska, uczennica ostrowskiej szkoły średniej, spaceruje po pustej, jak zwykle ul. Kościelnej z Pauliną, która przyjechała z Koszalina na wakacje do cioci.
Osuchowa to chyba najciekawsza, najładniejsza wieś spośród okolicznych wiosek uważa Ania Nie sądzę, by młodzi ludzie nudzili się tu bardziej niż nasi rówieśnicy na przykład w Ostrowi. Można pójść nad stawy, bardzo malownicze, do Karczmy, od czasu do czasu jest dyskoteka w remizy OSP lub w szkole. Młodzież jest zgrana i spokojna. Cieszę się, że tu mieszkam.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki