Nawet nie wiedzieli, że padli ofiarą włamywaczy

red
O tym, że padli ofiarą złodziei Anna i Michał (imiona zmienione) zorientowali się właściwie przypadkiem, kilka godzin po fakcie.

- Wróciłem z pracy do domu, czekałem na żonę, która przychodzi później. Odpoczywając, zwróciłem uwagę, że na komodzie przestawione jest pudełko. To taka skrzyneczka, zrobiona przez Anię, z dekupażem. Nawet nie bardzo potrafię wytłumaczyć, dlaczego w ogóle zwróciłem uwagę na to pudełko. Kiedy żona wróciła do domu, zapytałem czy ją przestawiała - opowiada.

Panią Annę zdziwiło pytanie męża, podniosła wieczko i zbladła. Zniknęła cała jego zawartość. Nie mają dzieci, nikt inny też nie ma klucza do ich mieszkania.

- To nie były jakieś bardzo wartościowe przedmioty, zdecydowanie miały większą wartość sentymentalną. Z wartościowych - złoty pierścionek, dwie pary kolczyków. Reszta to było srebro - naszyjniki, kolczyki, pierścionki oraz bransoletki z ceramicznych koralików. Więc albo złodziej nie znał się albo ze złości zabrał wszystko co znalazł. Okazało się ponadto, że z mieszkania zniknął tablet, stara komórka i perfumy obojga.

Zdecydowanie później, bo dopiero dwa lub trzy tygodnie po fakcie, zorientowali się, że zostali okradzeni Mieczkowscy (nazwisko zmienione).

- Zepsuła nam się lodówka i mama, która trzyma w domu gotówkę „na czarną godzinę”, sięgnęła do swojej skrytki - bieliźniarki, po pieniądze na nową - opowiada syn, Jarek.

Mieczkowscy przeczesali całe mieszkanie, pieniędzy - w sumie 1500 zł nigdzie nie znaleźli, a przy okazji wyszło, że zniknęła także biżuteria, w tym obrączka po zmarłym ojcu oraz jego zegarek.

- Wezwaliśmy policję, spisali nasze zeznania, ale usłyszeliśmy od razu, że nie ma szans na znalezienie sprawców. Nawet nie wiedzieliśmy dokładnie kiedy mogło dojść do kradzieży. Panowie policjanci chyba nie do końca uwierzyli, że te rzeczy, które zginęły z mieszkania, naprawdę zostały skradzione. Sugerowali mamie, że powinna stanowczo porozmawiać ze mną i siostrą i sprawa kradzieży zapewne się wyjaśni.

Policjanci obalają niektóre mity.

- Wiele osób sądzi, że do kradzieży bądź też włamań dochodzi w ciągu nocy i z tego powodu niektórzy właściciele w ciągu dnia pozostawiają np. uchylone okna - mówi rzecznik prasowy ostrołęckiej policji Tomasz Żerański. - W większości przypadków do włamań dochodzi jednak w dzień, kiedy domownicy są w pracy. Odnotowaliśmy także przypadki, że dom jest wyposażony w system alarmowy, ale w ciągu dnia nie jest on uruchamiany bądź też rolety podczas nieobecności domowników w ciągu dnia nie są opuszczane. Dlatego apelujemy do właścicieli, aby nawet w dzień używali zabezpieczeń technicznych, w które coraz częściej są wyposażone ich domy czy mieszkania.

W tym roku doszło do do 139 kradzieży z włamaniem (dane z połowy września): nie tylko do domów, także do piwnicy czy ogródków działkowych.

Więcej w papierowym wydaniu Tygodnika Ostrołęckiego

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie