Nasze złośliwe podsumowanie 2011 roku. Maj

possowski
Udostępnij:
Maj, czyli hop do rury i rozkręcanie kampanii

Warto było czekać do maja. Prawie okrągła, bo 638. rocznica nadania praw miejskich Ostrołęce była godną okazją do otwarcia aquaparku. Równie godną była uroczystość przygotowana na tę okazję. Koncerty i popisy artystyczne artystów przyćmiły występy przewodniczącego Dariusza Maciaka i prezydenta Janusza Kotowskiego. Ten pierwszy rzucił się do basenu w garniturze, ten drugi, w samym krawacie i kąpielówkach rzucił się w otchłań czerwonej (czyli tej większej zjeżdżalni). Po sekundach w otchłani, wyskoczył z rury uśmiechnięty i zadowolony przy aplauzie licznie zgromadzonej publiczności. Nie klaskał chyba tylko dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, Robert Juchniewicz, który nieco wcześniej przeżył spore rozczarowanie, kiedy okazało się, że to nie MOSiR będzie zarządzał aquaparkiem.

Do zarządzania tymże powołano nowy zakład budżetowy, który do zarządzania zatrudnił szereg menadżerów, których łączy - poza kompetencjami i fachowością - także to, że są członkami albo sympatykami PiS-u albo znajomymi członków lub sympatyków. Jednym z najważniejszych menadżerów został Dariusz Maciak, który wcześniej menadżerował w MOSiR. A przeroście zatrudnienia nie może być jednak mowy. Świadczy o tym obiektywny wskaźnik ekonomiczny - liczba menadżerów aquaparku jest nieporównywalnie niższa od liczby usterek w aquaparku, których usunięcie muszą załatwić. Prace trwają.

Okazuje się, że nie tylko politycy - ci na górze i ci na dole - nie dotrzymują obietnic. Taka, zdawałoby się, porządna firma jak McDonald’s, też ma z tym problemy. W maju ogłosiła, że buduje jadłodajnię w Ostrołęce. I że skończy w roku 2012. Skłamała! Ale o tym później.

Tymczasem kampania wyborcza rozkręciła się na dobre. Kandydaci na posłów i senatora (bo w tym roku po raz pierwszy wybieraliśmy jednego, ostrołęcko-wyszkowskiego) zaczęli pokazywać to co potrafią najlepiej. I tak poseł Czartoryski, walcząc o reelekcję pokazał podczas historycznej inscenizacji, że szablą wywija co najmniej jak Michał Wołodyjowski. A kandydaci Platformy pokazali, że nie tylko minister Jan Antony Vincent-Rostowski ma w tej partii problemy z rachunkami i realną oceną rzeczywistości. Andrzej Kania i Mariusz Popielarz uznali, że PO w Ostrołęce jest tak mocne, że nawet jak wystartują we dwóch do Sejmu, to - mimo podzielenia się głosów - wywalczą po mandacie. Nie wywalczyli, a poseł Kania może mówić o sporym szczęściu - mimo, że Popielarz zabrał mu sporo głosów, do Sejmu się na następną kadencję dostał.

Pozornie bez związku z wyborami światło dzienne ujrzało w maju pismo jakie Roman Wargulewski skierował do Julii Pitery. Zarzucił w nim Popielarzowi, że ten pożyczył od niego pieniądze i nie oddał. I trudno się panu Wargulewskiemu dziwić, że go to zirytowało. Tym bardziej, że po pewnym czasie okazało się, że sprawa jest bardziej skomplikowana. Bo żeby pożyczyć Popielarzowi, Wargulewski sam musiał pożyczyć. Od syna.

Kolejny odcinek naszego złośliwego przeglądu już wkrótce w naszym serwisie. A całość przeczytacie tylko w papierowym wydaniu Tygodnika Ostrołęckiego

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Tygodnik Ostrołęcki
Dodaj ogłoszenie