Nasycalnia w Ostrowi Mazowieckiej. To wciąż jest bomba z opóźnionym zapłonem!

Mieczysław Bubrzycki
Zakład Regeneracji Podkładów Kolejowych (nasycalnię) w Ostrowi Mazowieckiej zlikwidowano w 1993 roku. Pozostały zarośnięte chwastami połacie gruntu i zdewastowane budynki. Na rozległym terenie wciąż należącym do PKP nic się nie dzieje.

Wiadomo jednak, że działo się i wciąż dzieje dużo niedobrego pod powierzchnią gruntu. Proces nasycania drewnianych podkładów nie był przyjazny środowisku. Odbywał się w taki sposób, że do gleby wsiąkały chemikalia, których używano w tym procesie. Nikt nie wie, ile trujących związków jest obecnie w glebie oraz w wodach gruntowych.

Chodzi o zdrowie ludzi

Temat nasycalni powraca co jakiś czas na łamy lokalnych mediów. Około 10 lat temu zaczęto mówić, że w wodzie gruntowej, w dość znacznej odległości od nasycalni, wykryto szkodliwe związki fenolu. Badania wykazały, że strefa ta wciąż się rozszerza i zbliża niebezpiecznie do mleczarni oraz miejskiego ujęcia wody. Zakład Gospodarki Komunalnej zlecił wtedy wykonanie studni kontrolnych tuż za ogródkami działkowymi „Mazowsze”, które służą do pobierania próbek wody do badania. Początkowo wyniki badań nie były optymistyczne, ale za jakiś czas przestano o tym mówić.

W 2011 roku kolej zaczęła rekultywować niewielki obszar gruntu w pobliżu nasycalni, wzdłuż nasypu kolejowego. Ta rekultywacja nie rozbroiła jednak podziemnej bomby. Ona wciąż tyka.

W ostatnich miesiącach sprawa odżyła, zaczął o niej mówić Stanisław Dylewski, radny miasta.

- Należę do Ruchu Kontroli Wyborów i Władzy, na jednym ze spotkań był poruszany temat nasycalni - mówi Stanisław Dylewski. - Postanowiłem się nim zająć, choć to nie mój okręg wyborczy. To jednak moje miasto. A to jest bardzo poważna sprawa, bo chodzi o zdrowie ludzi. Mam też działkę w ogrodzie „Mazowsze” i tak, jak innych działkowców, niepokoi mnie, że zanieczyszczenia mogą być także w wodach podskórnych, z których stale korzystamy. Ponadto teren po nasycalni jest atrakcyjny dla potencjalnych inwestorów i powinniśmy robić wszystko, aby go dokładnie oczyścić, a potem przeznaczyć pod inwestycje. Na spotkaniu przed wyborami obecny burmistrz, wtedy jeszcze kandydat, mówił, że zajmie się tą sprawą.

Remediacja

Pierwsze pismo w tej sprawie radny wysłał do starosty, bo to on zajmuje się sprawami ochrony środowiska. 5 marca br. poprosił go, aby przekazał sprawę odpowiednim służbom, „by rozwiać nasze zaniepokojenie”. „Wiemy, jakie substancje były używane w nasycalni” - pisze radny. „Zawarty w nich fenol i inne składniki metali ciężkich są bardzo szkodliwe dla zdrowia. Teren ten powinien być niezwłocznie zbadany i zrekultywowany, by wykluczyć dalsze skażenia, przez które mieszkańcy mogą być narażeni na powstawanie groźnych chorób”.

Efektem działań starosty było kilka pism, które dotarły do radnego z instytucji zajmujących się ochroną środowiska. Najbardziej istotna jest kopia decyzji Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, wydana 10 maja br., w sprawie „ustalenia planu remediacji historycznego zanieczyszczenia powierzchni ziemi” na terenie dawnej nasycalni. Adresatem decyzji jest spółka PKP SA. Remediacja to nowe pojęcie z zakresu ochrony środowiska, które oznacza „poddanie gleby, ziemi i wód gruntowych działaniom mającym na celu usunięcie lub zmniejszenie ilości (…) substancji powodujących ryzyko, tak aby teren zanieczyszczony przestał stwarzać zagrożenie dla zdrowia ludzi lub stanu środowiska”. Spółka PKP ma na to czas do końca 2020 roku.

Decyzja o remediacji, oprócz wskazania, na czym ma polegać, zawiera też obszerną wieloletnią historię urzędowej drogi, która miała skłonić PKP do oczyszczenia tego terenu. Trzeba było uchylić lub wygasić wiele decyzji podjętych w tej sprawie wcześniej, bo zmieniające się prawo w zakresie ochrony środowiska ma wiele niejasności.

Sprawa była w uśpieniu

Trzeba mieć nadzieję, że ostatnia decyzja rozpocznie trudny i kosztowny proces oczyszczenia terenu i wód z pozostałości po nasycalni.

- Też mam taką nadzieję - mówi radny Stanisław Dylewski, który pisał w tej sprawie także do wojewody mazowieckiego. - Zainteresowałem się tą sprawą i mam nadzieję, że poprzez swoje pisma i rozmowy dałem impuls do szybszego podjęcia działań w tej sprawie. To do tej pory było w uśpieniu. Mam nadzieję, że kolej będzie oczyszczać teren, bo za zaniechanie grożą im wysokie kary. Szkoda jednak, że w czasie tych minionych lat niewiele się w tej sprawie działo. Więcej aktywności powinno przejawiać miasto, które w pierwszej kolejności powinno dbać o rozwój Ostrowi i jego mieszkańców.

Radny chciał się też dowiedzieć, co miasto w tej sprawie zrobiło, więc złożył w ratuszu „wniosek o udostępnienie informacji publicznej” czyli kopii pism wysłanych przez miasto i otrzymanych odpowiedzi, od momentu likwidacji nasycalni. Nie jest zadowolony z odpowiedzi. Nie dostał bowiem tego, co chciał, tylko odpowiedź, że „od początku postępowanie prowadzi Starostwo Powiatowe i tam jest zgromadzona cała dokumentacja (…). Dokumentacja w urzędzie jest fragmentaryczna i nie oddaje obrazu całości sprawy”.

W czerwcu br. niezadowolony radny złożył w ratuszu drugi wniosek, w którym stwierdził, że „odpowiedź to odbijanie piłeczki i unikanie odpowiedzialności”. Poprosił też burmistrza o „poinformowanie mieszkańców w mediach o faktycznym stanie wód głębinowych i wód gruntowych zaskórnych”. Pismo zawiera jeszcze kilka innych pytań, ale radny nie dostał na nie odpowiedzi.
Zabierał jednak w tej sprawie głos na wiosennym spotkaniu z ministrem Henrykiem Kowalczykiem. Na ostatnim spotkaniu w ratuszu, w lipcu, minister powiedział, że za kilka miesięcy będzie w tej sprawie już prawie wszystko jasne.

- Może lepszym rozwiązaniem byłoby przejęcie przez miasto tych terenów już teraz, zdobycie pieniędzy na ich oczyszczenie, a potem sprzedanie gruntów inwestorom - zastanawia się radny Dylewski. - Taką drogę wybrano w Solcu Kujawskim, gdzie też mieli nasycalnię. Bo jeśli kolej te tereny oczyści, a potem sprzeda, to nie wiadomo, co będzie się tam dalej dziać.

Co zamierza miasto?

- Zanieczyszczenie spowodowane przez zlikwidowaną nasycalnię przy ul. Fabrycznej są realnym zagrożeniem ekologicznym - stwierdza burmistrz Jerzy Bauer. - Na terenie zakładu stwierdzono występowanie szkodliwego dla środowiska kreozotu. W związku z tym służby miejskie, a konkretnie Zakład Gospodarki Komunalnej, monitoruje stan wód gruntowych. Stwierdzono, że zanieczyszczenia związane z funkcjonowaniem nasycalni wnikają do wód gruntowych na głębokości 30 i 70 m. Obecnie nie ma niebezpieczeństwa dla ujęć wody. To istotny problem dla miasta i mieszkańców, dlatego władze samorządowe obecnej kadencji traktują tę sprawę priorytetowo. Odbyło się szereg spotkań w tej sprawie, zarówno w samym kierownictwie urzędu, jak też z przedstawicielami innych instytucji, m.in. Starostwa Powiatowego, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (również w siedzibie RDOŚ), firmy Geo-Logik, prowadzącej badania na zlecenie miasta oraz ZGK w Ostrowi Mazowieckiej. Miasto jest też w stałym kontakcie z Mazowieckim Wojewódzkim Inspektorem Ochrony Środowiska. Ponadto prowadzone są rozmowy dotyczące dywersyfikacji dostaw wody pitnej poprzez podłączenie sieci miejskiej do sieci gminnej oraz wybudowanie nowej stacji poboru wody.

Burmistrz przypomina, że właścicielem terenu, na którym doszło do skażenia wód gruntowych, są Polskie Koleje Państwowe. Wobec spółki od lat toczą się postępowania, które mają na celu doprowadzenie do rekultywacji tego terenu. Postępowania prowadzone są przez starostę ostrowskiego i Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Warszawie.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Takich perełek jest sporo kłopot w tym ,że mało kto chce się nimi teraz zająć jak niepotrzebne i uciążliwe.

Dodaj ogłoszenie