Nasi wójtowie: Tylko dwie kadencje to zły pomysł

Piotr Ossowski
Samorząd Jeśli zapowiadane przez PiS zmiany wejdą w życie, tylko trzech obecnych wójtów będzie mogło startować w wyborach. Dla prezydenta Ostrołęki i burmistrza Myszyńca to też koniec kadencji

Rząd chce ograniczenia, do dwóch, liczby kadencji prezydentów, burmistrzów i wójtów. Zmiany mogłyby wejść w życie już od przyszłorocznych wyborów - i to w ten sposób, że samorządowcy, którzy już rządzą drugą lub kolejną kadencję nie będą mogli kandydować. Projektów zmian przepisów jeszcze nie ma, ale zapowiadał je publicznie, już wiele razy, sam Jarosław Kaczyński. A to wiele znaczy... Jeśli zmiana prawa nastąpi, w naszym regionie dojdzie do prawdziwego kadrowego trzęsienia ziemi. Co o tym pomyśle sądzą ci, których bezpośrednio dotknie?

- O wprowadzeniu dwukadencyjności mówiło się od dawna, ten postulat pojawiał się w programach różnych partii, ale nie mam wątpliwości, że tym razem chodzi o zmianę władzy w dużych miastach. My, w gminach, dostajemy rykoszetem - mówi wójt Krzysztof Szewczyk (Olszewo-Borki).

- Nie powinno się zmieniać reguł gry w jej trakcie. To po pierwsze, a poza tym, jeśli mamy mówić o dwukadencyjności stanowisk, to niech będzie ona dla wszystkich. Od dyrektorów szkół począwszy, przez radnych gminnych, powiatowych i wojewódzkich, po wójtów, burmistrzów, prezydentów i starostów. A przede wszystkim posłów. Tyle, że oni ustalili dla siebie takie reguły gry, że jak się jest jedynką na liście i partia wprowadza swoich posłów do Sejmu, to jest to praktycznie gwarancja mandatu - to opinia Ryszarda Gocłowskiego (Czerwin).

- Moja opinia jest pewnie zbliżona do opinii innych samorządowców, których ta zmiana dotknie. Jesteśmy oburzeni i czujemy się, jakbyśmy się jakoś sami wepchnęli na stanowiska wójtów, a nie zostali wybrani przez społeczność. Wójtowie mają szansę na wiele kadencji tylko kiedy sobie ciężko na to zapracują. I nie chodzi tu tylko o samego wójta, wójt bez swoich współpracowników nic nie jest wart. Lokalna społeczność w wyborach ocenia całościowy obraz władz gminy - komentuje Małgorzata Kulesza (Goworowo). - Myślę, że ci którzy chcą wprowadzić to ograniczenia, uważają, że są mądrzejsi, od tych, którzy ich wybrali. Ja mam inne zdanie na temat naszej społeczności. Uważam po prostu, że ludzie świadomie dokonują swoich wyborów.

- Zawsze staram się myśleć i mówić jak prosty chłop i uważam, że to jest zbyteczna regulacja i zmiana czegoś, co się samo doskonale reguluje i działa - uważa Henryk Toryfter (Baranowo). - Zmiana będzie zniszczeniem tego, co się udało zbudować przez 25 lat. Reforma administracyjna i powstanie samorządów to jest jedna, z niewielu chyba reform w kraju, która się w pełni udała.

- Próba zakazu startu w wyborach tym wójtom, którzy mają za sobą już dwie kadencje, traktuję jako ogromny cios w demokrację lokalną oraz wotum nieufności wobec mieszkańców gmin - Dariusz Łukaszewski (Kadzidło) stawia sprawę jasno. - Myślę, że politycy centralni, przywódcy partii, nie rozumieją samorządu. Nie podejrzewają nawet jak fantastyczne wspólnoty potrafią powstać, jak rodzi się mądre zaufanie pomiędzy wójtem a mieszkańcami, jak owocuje codzienna, uporczywa praca, dziesiątki spotkań, wspólne rozwiązywanie problemów, czasami także niemożność ich rozwiązania. To jest wyjątkowy kapitał. Nie można podważać mądrości ludzi i mówić, właściwie ogłaszać, z katedry, że ludzie są manipulowani i tak naprawdę nie wiedzą, dlaczego głosują na konkretnego kandydata. Przynajmniej na Kurpiach ludzie mają poczucie silnej niezależności i poczucie elementarnej sprawiedliwości. Skoro zaufali konkretnemu kandydatowi, to znaczy, że kandydat na to zasługiwał - dodaje. - Demokracja jest systemem bardzo prostym. Jej istotą jest zaufanie, albo jego, brak. Ludzie wiedzą, co jest dla nich lepsze. Nie wypada tego przekonania podważać. W samorządach nie ma miejsca na arogancję, pychę, zakłamanie. Ludzie sprawdzają wójta, jego intencje, jego pracowitość i przydatność dla wspólnoty, każdego dnia. Takiej bezpośredniej presji nie odczuwają ani starostowie, ani marszałkowie, ani ministrowie, ani premier. Również dlatego byłoby lepiej, aby politycy, z tej, czy innej partii, zostawili gminy w spokoju.

Więcej w papierowym wydaniu Tygodnika Ostrołęckiego

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Horacy

Trudno cokolwiek w takiej sytuacji zrobić.

B
Bristol

Dobry pomysł. Niech się wezmą za inną robotę , a nie tylko za politykowanie. Niech spróbują innego chlebka.

O
Obserwatorka

Wójtowie boją się o pracę, niech zobaczą jak to jest kiedy traci się źródło zarobkowania. Po dwóch kadencjach będą bezrobotni.

Dodaj ogłoszenie