Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Mogę być mamą, mogę być ciocią

Ewa Pyśk
Małgorzata i Krzysztof Zielińscy z najmłodszym synem
Małgorzata i Krzysztof Zielińscy z najmłodszym synem A. Wołosz
Drugi w powiecie ostrołęckim rodzinny dom dziecka powstaje w Myszyńcu u Małgorzaty i Krzysztofa Zielińskich. Ich rodzina powiększy się wkrótce o sześcioro dzieci. Domowników będzie więc w sumie dwunastu.

- Potrzeba wszystkiego: nowych, większych garnków, biurek, łóżek, pościeli.... - wylicza Małgorzata Zielińska. - Ale na początku postanowiliśmy, że będzie stół, bo mamy mały i na pewno nie pomieścilibyśmy się przy nim wszyscy.
Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu, 3 listopada, radni wyrazili zgodę na powstanie rodzinnego domu dziecka u Zielińskich. Na uruchomienie placówki i bieżące funkcjonowanie do końca roku dostaną 45 tysięcy złotych.
- Już słyszałam, jak to ludzie mówią, że się na tym "interesie" wzbogacimy - mówi z goryczą Małgorzata Zielińska. - Nie wiedzą, co, jak, dlaczego, ale gadają.
- Początkowo te 45 tysięcy złotych to wydawało się tak dużo - mówi Krzysztof Zieliński. - Teraz wszystko dokładnie planujemy i już się boimy, że może nie starczyć. Bo proszę pomyśleć: nowe łóżka dla szóstki dzieci, materace, pościel. Łyżki, talerze, biurka, ręczniki...
Co miesiąc na każde z sześciorga dzieci będą dostawać po 1400 zł.

Jak w rodzinie

Teraz Zielińscy czekają już tylko na dzieci, zamieszkają z nimi jeszcze w listopadzie. Skąd będą, nie wiedzą. Nie wiedzą też, w jakim będą wieku, ani jakiej płci.
- Przynajmniej trzy dziewczynki! - śmieje się Małgorzata.
Nie ma co się dziwić, bo w tej chwili jest zdecydowanie zdominowana przez mężczyzn. Zielińscy mają czterech synów - najstarszy ma 16 lat, najmłodszy niespełna 1,5 roku.
Zanim jednak zapadła decyzja, że to Zielińscy stworzą rodzinny dom dziecka musieli spełnić wiele warunków.
- Nie jest łatwo znaleźć odpowiednią rodzinę - opowiada Emilia Szymańska, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Ostrołęce. Dyrektor Szymańska starała się o utworzenie rodzinnego domu dziecka już dawno, udało jej się pozyskać na ten cel pieniądze. Jednak bardzo trudno jest znaleźć odpowiednich kandydatów na rodziny zastępcze.
- Rodzina z Myszyńca spełnia wszystkie warunki: małżonkowie mają wyższe wykształcenie pedagogiczne, dodatkowo przeszli odpowiednie szkolenie dotyczące prowadzenia rodzinnego domu dziecka, są młodzi, co daje gwarancję wychowania dzieci nawet małych do pełnoletności, mają wreszcie nowy dom, gdzie jest co najmniej pięć metrów kwadratowych na jedną osobę.
Krzysztof nie pracuje, Małgorzata była pracownikiem Urzędu Gminy w Myszyńcu, ale z pracy rezygnuje.
- Krzysiek sam przecież by sobie nie dał rady - dodaje. - Z taką gromadką?
- Nie ukrywamy, że jest to też nasz jakiś sposób na życie - mówi Krzysztof. - Długo się nad tym wszystkim zastanawialiśmy, rozważaliśmy i, co tu dużo nie mówić, bardzo się przyszłości boimy.

Rodzinna rodzina

W powiecie ostrołęckim działa już jeden rodzinny dom dziecka - w Nowej Wsi. Zielińscy byli tam, patrzyli, jak żyją, uczyli się.
- Zawsze marzyliśmy, żeby pracować z dziećmi - opowiada Małgorzata. - Chyba nigdy nie mówiliśmy, że to będzie dom dziecka, ale kiedy dowiedzieliśmy się, że PCPR szuka kandydatów na rodziców zastępczych, zgłosiliśmy się.
- Nie wiedzieliśmy tak naprawdę, co to ma być i jeszcze nie wiemy - mówi Krzysztof. - To wszystko się okaże.
- Chcemy stworzyć dzieciom prawdziwy dom, chcielibyśmy, żeby miały czego od nas się uczyć, żebyśmy przekazali im właściwe wzorce, jak rodzina powinna wyglądać - mówi Małgorzata. - Bo przecież te dzieci doznały już tyle krzywd w życiu i czas, żeby w końcu poczuły, że mają dom.
Opowiadają, że dzieci same zdecydują, jak będą do nich mówić. Ciociu, wujku, albo mamo, tato...
Początkowo pomysłu rodziców synowie nie przyjęli z euforią.
- Skoro my nie do końca wiedzieliśmy, jak to ma wyglądać, to jak mieliśmy to tłumaczyć dzieciom? - śmieją się Zielińscy. - Potem okazało się, że boją się o swoje terytorium!
Zielińscy niespełna rok temu wprowadzili się do nowego domu. Wcześniej gnieździli się w jednym pokoju z kuchnią. Własne pokoje były przez synów wymarzone.
- No a teraz to się zmieni - dodaje Krzysztof. - Własny pokój będzie miał tylko najstarszy syn, a pozostałe dzieci będą miały wspólne pokoiki.

Tak trzymać

- W placówkach opiekuńczo-wychowawczych w powiecie ostrołęckim przebywa w tej chwili 24 dzieci - mówi Emilia Szymańska, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. - Pozyskanie nowego domu daje szansę, chociaż nielicznym, na wychowanie w warunkach zbliżonych do naturalnych.
- Najważniejsze jest to, że dzieci będą żyć w rodzinie - mówi Andrzej Olk z Myszyńca, radny powiatu ostrołęckiego. - Dzieciom tym już zostało zabrane dzieciństwo, już doznały wielu krzywd i teraz mają możliwość zmiany w życiu. Takie domy są bardzo potrzebne, bo tworzymy je dla dzieci i ich dobro jest dla nas najważniejsze.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki