Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Miasto bez straży

Aldona Rusinek
Robert Łukaszewski i Marek Otłowski 1 maja zostaną zwolnieni z pracy z trzymiesięcznym wypowiedzeniem
Robert Łukaszewski i Marek Otłowski 1 maja zostaną zwolnieni z pracy z trzymiesięcznym wypowiedzeniem Fot. A. Rusinek
Na wniosek burmistrza radni Makowa Mazowieckiego zlikwidowali Straż Miejską. Przeciwko podjęciu uchwały o likwidacji straży głosowało czterech radnych, dziesięciu było za jej przyjęciem.

Głównym argumentem burmistrza we wniosku o likwidację straży były względy ekonomiczne. Jak wyliczono, utrzymanie straży w 2003 r. kosztowało miasto 116.756 zł, z czego m.in.: 99.532 zł pochłonęły wynagrodzenia dla dwóch strażników, 6696 zł koszty utrzymania samochodu, 5318 zł opłaty za rozmowy telefoniczne i 4094 zł umundurowanie. Burmistrzowie oszacowali, że przy przejęciu obowiązków straży przez policję (która byłaby ewentualnie dofinansowana przez miasto), pracowników urzędu, którzy w ramach obecnych etatów wykonywaliby obowiązki egzekwowania porządku w mieście wespół z służbami takimi jak sanepid, Powiatowa Straż Pożarna, powiatowy inspektor weterynarii, firm ochroniarskich (przy konwojowaniu pieniędzy) - miasto zaoszczędzi w tym roku (po wypowiedzeniu umów strażnikom i wypłaceniu im odpraw) 10 tys. złotych, a w latach następnych po 80 tys. złotych. Oszczędności przyniesie także wykorzystanie samochodu straży dla potrzeb całego urzędu - pozwoli bowiem na zlikwidowanie ryczałtów i delegacji na samochody prywatne.
Nie bez znaczenia - jak podali burmistrzowie w uzasadnieniu - były sygnały napływające od radnych i mieszkańców o niezadowalającym funkcjonowaniu makowskiej straży.
Ten argument zabolał przede wszystkim byłego jej wieloletniego komendanta Lecha Gadomskiego (przebywającego obecnie na urlopie bezpłatnym i piastującego stanowisko prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej "Jubilatka" - przyp. red.).
- Od 1996 roku, czyli od kiedy powołano Straż Miejską, jest to pierwsza wywołana szczególną okolicznością dyskusja na temat Straży Miejskiej. Nigdy nie zgłaszano poważniejszych zastrzeżeń do funkcjonowania straży, a jedno ogólnikowe zdanie krytyczne w uzasadnieniu burmistrza podważa wiarygodność i opinię straży, która w moim odczuciu wywiązywała się rzetelnie z powierzonych jej obowiązków. Likwidacja straży wydaje mi się naruszeniem ważnych interesów społecznych, a oszczędności - nierzetelnie zresztą wyliczone - w uzasadnieniu mogą okazać się w przyszłości pozorne - mówił Lech Gadomski.
W obronie Straży Miejskiej wystąpili także radny Jerzy Szymborski i kierowniczka MOPS Barbara Brzostek, która podkreśliła, że zawsze mogła liczyć na pomoc straży w różnych sytuacjach zdarzających się zwłaszcza w dniu wypłat zasiłków. Głos zabrał także Stanisław Romanowski, jeden z obywateli miasta, podkreślając, że wielokrotnie straż skutecznie reagowała na interwencje dotyczące spraw społecznych, które nie spotykały się z zainteresowaniem policji. Zdaniem Romanowskiego, oszczędzanie na Straży Miejskiej to błędnie wybrana droga, bowiem można szukać źródeł pieniędzy gdzie indziej, choćby w bardziej rygorystycznym egzekwowaniu umowy z firmą "Inkluz", która przejęła makowski ZEC.
Radny Stefan Marciniec stwierdził, że dwuosobowa Straż Miejska nie jest w stanie wypełniać ustawowych obowiązków zapewniających porządek w mieście.
- Alternatywa jest taka: albo rozbudować Straż Miejską, zwiększając liczbę funkcjonariuszy dla jej skuteczniejszego działania, albo udawać, że mamy straż, tracąc na to pieniądze - mówił radny Marciniec, dodając, że problemem przy podejmowaniu tej decyzji jest także sprawa pozbawienia pracy dwóch strażników.
Przeciwko wnioskowi burmistrza wystąpiła także radna Bożena Galera, przewodnicząca komisji polityki regionalnej. Ten sprzeciw wynikał przede wszystkim z powodów czysto formalnych - komisja wcześniej nie otrzymała konkretnego uzasadnienia wniosku o odwołaniu Straży Miejskiej, przedstawiającego zarówno przyczyny finansowe, jak i koncepcję zapewnienia porządku i bezpieczeństwa w mieście po likwidacji straży.
- Informacje te dopiero po mojej interwencji otrzymaliśmy tuż przed sesją i taki tryb konsultowania proponowanych wniosków z radnymi uważam za karygodny, zwłaszcza że zdarza się to nie po raz pierwszy. Wątpliwości budzi także zarzut niewłaściwego funkcjonowania straży, stawiany przez burmistrza, który jest pracodawcą strażników. Do jego kompetencji należało egzekwowanie rzetelności w działaniu tej miejskiej służby - powiedziała nam radna Galera.
Szczególnie trudne chwile przeżyli strażnicy miejscy - Robert Łukaszewski i Marek Otłowski.
- Dziwię się makowskim radnym, że tuż przed wejściem Polski do Unii Europejskiej, gdzie przywiązuje się tak wiele wagi do ładu, porządku i bezpieczeństwa publicznego na terenie każdej gminy, władze Makowa z taką beztroską likwidują formację, która ostatnio zyskała poważny pakiet uprawnień i wysoką rangę w działaniach na rzecz utrzymania porządku publicznego. Nie jestem pewien, czy przyczyny są czysto ekonomiczne - powiedział z goryczą po sesji Robert Łukaszewski. - Ja przed 8 laty porzuciłem niezłą pracę w Warszawie, by pracować dla swego miasta.
- Myślę, że radni podjęli błędną decyzję. Nie mam siły w tej chwili na ten temat się wypowiadać, bo jest to dla mnie także osobisty dramat - nie ukrywał zdenerwowania Marek Otłowski.
- Dziwi mnie, że przy zwiększonych obecnie obowiązkach samorządów co do zapewnienia bezpieczeństwa w gminie władze Makowa decydują się na likwidację straży, zamiast ją wzmocnić - powiedział nam Lech Gadomski. - Moim zdaniem to krótkowzroczność, bo policja nie zastąpi straży.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki