Mateusz Romanowski z Goworowa nabiera sił po drugim przeszczepie szpiku

Beata Modzelewska
Beata Modzelewska
- W 12. dobie po przeszczepie szpik zaczął "pracować" - powiedziała nam, pełna nadziei na wyzdrowienie syna, Jolanta Romanowska.

Mateusz ma 12 lat. Pierwszy raz o Mateuszu pisaliśmy tu:

W sierpniu 2015 roku Mateusz zachorował na ostrą białaczkę szpikową. Trafił do szpitala w Warszawie gdzie został poddany chemioterapii. W styczniu tego roku, w Poznaniu, lekarze wykonali przeszczep szpiku kostnego, który dla Mateusza był jedyną szansą na wygranie walki z chorobą. Dokładnie siedem miesięcy po przeszczepie nastąpiła wznowa białaczki.

Lekarze zapowiedzieli, że Mateusza czeka kolejny przeszczep. Został wykonany 18 listopada we Wrocławiu. Wcześniej Mateusz przyjął dwie dawki Mylotargu - leku, na który przez kilka tygodni zbierane były pieniądze (koszt jednej ampułki to ok. 35 tysięcy złotych) w Goworowie, Ostrołęce, Warszawie, Londynie...

W ub. piątek rozmawialiśmy z mamą Mateusza, Jolantą. Opowiedziała nam o wydarzeniach z ostatnich tygodni, zapraszamy do lektury wtorkowego Tygodnika Ostrołęckiego.

- W 12. dobie po przeszczepie szpik zaczął "pracować" - powiedziała nam, pełna nadziei na wyzdrowienie syna.

Państwo Romanowscy chcą za naszym pośrednictwem podziękować wszystkim, którzy wspierają ich w walce z chorobą: finansowo i duchowo. A wielu jest wokół nich życzliwych ludzi.
Koledzy Mateusza ze szkoły (Zespół Szkół nr 1 w Goworowie) codziennie piszą do niego i wysyłają SMS-y, wywołując uśmiech na twarzy chłopca i pozwalając mu zapomnieć o cierpieniu. Szkolny wolontariat z panią Barbarą Grabowską i harcerze z panią Elżbietą Bieniecką zbierali pieniądze w parafiach w Wąsewie i Ostrowi Mazowieckiej, Goworowie. Wolontariusze przeprowadzili w szkole aukcję pluszaków i pieniądze przekazali na rzecz Mateusza. Pomagają dyrektor Jacek Dobrzyński, wicedyrektor Karolina Zacharek i wychowawca klasy Mateusza Małgorzata Dobkowska, nauczyciele tej szkoły.
- Wielki szacunek dla dorosłych - nauczycieli, rodziców - za przygotowanie dzieci: za przybliżenie istoty jego choroby, za uwrażliwienie, za wyjaśnienie, że nie zawsze Mateusz może odpisać i że to wcale nie znaczy, że ma focha - mówi wzruszona Jolanta Romanowska.
Lista życzliwych instytucji i osób jest bardzo długa. To: parafia w Goworowie (ksiądz proboszcz przeznaczył tacę z mszy i przekazał osobista darowiznę, odprawia też msze w intencji Mateusza), Urząd Gminy w Goworowie (na czele z panią wójt), Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Goworowie (pomagali m.in. zorganizować koncert charytatywny dla Mateusza; To dla Mateusza Jolanta Romanowska dziękuje wszystkim darczyńcom i osobom, które licytowały, a także Sylwii Wilczewskiej, która poświęciła mnóstwo czasu na internetowe "ogarnięcie" tej aukcji. Moc ciepłych słów mama Mateusza kieruje pod adresem państwa Sadowskich, Zalewskich z Pokrzywnicy, Bielarczyków i Brejnaków z Goworowa, którzy przekazali pieniądze oraz przeprowadzili zbiórkę, m.in. w swoich rodzinach. Rodzina Gołębiewskich przekazała pieniądze, jak też pomaga w opiece nad młodszym synem państwa Romanowskich. Zbiórkę przeprowadził PKS z Ostrołęki, pani Emilia Rogalska, za pomoc Romanowscy dziękują też Justynie Sobiech oraz panu Emilowi Mucińskiemu – za ogromne wsparcie podczas tak trudnego leczenia.
– Lekarze z Warszawy interesują się losem Mateusza, piszą, telefonują. Podobnie rodzice pacjentów ze szpitala: mają swoje chore dzieci, a mimo to wspierają również nas. Mateuszowi zorganizowali niesamowite pożegnanie na oddziale onkologii: z muzyką i prezentem. Na wielu oddziałach szpitalnych ludzie tak się nie zżywają i chyba nie znają takiej wartości swojej obecności, bliskości, życzliwości. I wartości życia. Napisała też do mnie niedawno na FB pewna pani, która powiedziała, że brała udział w biegu i wygraną – 100 zł – chce podarować Mateuszowi. Zaskoczyła mnie tym gestem. Bardzo, bardzo serdecznie dziękuję przyjaciołom, znajomym, sąsiadom, mieszkańcom całego naszego regionu, tym wszystkim, którzy o nas myślą, którzy nas wspierają: i słowem, i pieniędzmi. Spotykam się z życzliwością, empatią. Nawet państwo nie wiedzą, jak to jest istotne: dla mnie, dla Mateusza, dla całej naszej rodziny. Państwo nam tę walkę o zdrowie Mateusza ułatwiają. Wasza obecność jest dla nas niezmiernie cenna – mówi Jolanta Romanowska. – Pieniądze są ważne, ale jeszcze ważniejsza jest świadomość, że ktoś się o nas martwi. Dostajemy od znajomych i nieznajomych esemesy: trzymamy za was kciuki, nie musisz odpisywać, wiemy, że będzie dobrze. Człowiek się wtedy podnosi.

Tę listę życzliwych będziemy jeszcze nie raz uzupełniać, bo wokół nas mnóstwo takich ludzi!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie