Mateusz Frydrych kocha grać na gitarze. Postanowił, że sam zrobi sobie instrument [ZDJĘCIA, WIDEO]

Redakcja

Wideo

Mateusz Frydrych nie tylko kocha grać na gitarze elektrycznej. Sam ją zrobił - według własnego projektu i z kawałka jesionu, który dostał od ojca.

Brian May, gitarzysta legendarnego zespołu Queen, zrobił swoją gitarę w wieku 16 lat. Zapalonemu gitarzyście pomógł wtedy jego ojciec. Gitara nosiła nazwę Red Special. Podobna historia wydarzyła się w Rzekuniu, koło Ostrołęki. 20-letni Mateusz Frydrych samodzielnie wykonał swój własny model gitary stratocaster. Kawałek pięknego jesionu dostał od ojca. Gitara nazywa się Zuzia, tak jak siostra Mateusza.

- Z gitarą mam do czynienia ładnych parę lat. I od kiedy dowiedziałem się, że gitary elektryczne tworzą ludzie, że nie biorą się one z kosmosu, to chciałem taki instrument samemu zrobić. Pomysł chodził mi po głowie od czasów gimnazjum. Wtedy dostałem gitarę elektryczną i uczyłem się grać - wspomina Mateusz.

W tamtym czasie własnoręczne wykonanie instrumentu było dla chłopaka nieosiągalnym marzeniem. Ale pomysł kiełkował. Mateusz skończył II Liceum Ogólnokształcące w Ostrołęce. Teraz jest studentem drugiego roku budownictwa na Wydziale Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej. - Ostatnio mieliśmy zajęcia o różnych materiałach, o ich wytrzymałości. Rysowałem sobie w głowie jak moja gitara będzie wyglądać. Pomyślałem, że przyszła pora, by się odważyć - opowiada.

W minione wakacje Mateusz miał trochę wolnego czasu. Ocenił surowce które miał, możliwości, narzędzia.

- Pozostało tylko zabrać się do pracy - mówi. - Zacząłem 1 lipca, a skończyłem 23 września. Nie wiem czy jest to długo, czy krótko. Gitarę budowałem wieczorami, bo w wakacje też pracowałem. Drewno, z którego powstała, rosło koło rodzinnego domu taty Mateusza. To było piętnaście lat temu. Wichura przewróciła jesion, kiedy ten miał kilkadziesiąt lat. Z racji tego, że mój tata zajmuje się drewnem, ma spore doświadczenie, szkoda mu było zmarnować taki jego kawałek. I tak przeleżało u nas 15 lat. Tata trzymał to drewno na specjalną okazję. I doczekało się. Body gitary powstało właśnie ze wspomnianego jesionu. Podkładka jest dębowa. Tylko klon do gryfu gitary został zamówiony.

- Na początku siedziałem w warsztacie i sobie dłubałem. Kiedy tata zobaczył, że gitara nabiera kształtów, zaczął udzielać mi fachowych wskazówek, jak to trzeba obrabiać. Dużo mi podpowiedział - wspomina z wdzięcznością Mateusz. Narzędzia nie były skomplikowane: dłuto, młotek, wiertarka, papier ścierny. Mateusz wszystko robił ręcznie.

- Trzeba być cierpliwym - zaznacza. - Choć czasami mi tej cierpliwości brakowało. Wtedy odkładałem pracę na następny wieczór. Zanim nadał gitarze opływowe kształty, z papierem ściernym spędził kilkadziesiąt godzin. - Trzeba było sobie odcisków na palcach narobić - wspomina ze śmiechem. - Okazało się, że drewno jest specyficzne. Czasem się awanturuje. I nie zawsze jest tak, jak byśmy to sobie wyobrazili i narysowali na kartce. Dopiero jak się go oszlifuje, okazuje się co w nim jest. Kiedy Mateusz zobaczył, że kawałek drewna nabiera w wreszcie kształtów gitary, zainwestował w metalowe elementy z półki, jak sam mówi, średniej plus.

- Elektronikę kupiłem.Przy jej składaniu pomógł mi pan Sławek z Baranowa. To fantastyczny człowiek. Zajmuje się tym dłużej niż ja żyję. Jest profesjonalistą. Ustawiliśmy gitarę tak jak chciałem. On tchnął w nią tę iskrę - przyznaje Mateusz. Dla mnie to niezwykłe, że to kilka kawałków drewna, złączonych ze sobą w odpowiedni sposób. Kilka kabli, elektroniki i czysta fizyka pozwalają zrobić instrument w warsztacie. To jest dla mnie niesamowite - przyznaje Mateusz. Sam opracował projekt gitary.

- Na pierwszy rzut oka moja gitara przypomina model stratocaster, ale technologicznie i konstrukcyjnie jest jednak inna - wyjaśnia. - W środku, pod maskownicą są inne rozwiązania. Elektronika jest zupełnie inna. Jest przełącznik, którego normalnie nie ma i konstrukcja przetworników jest inna. Gitara inaczej brzmi i daje więcej możliwości niż standardowy stratocaster. W mojej gitarze struny przechodzą głęboko przez korpus. Most jest nieruchomy i przez to deska jest lita. Nie ma otworu i sprężyn. To zmienia charakterystykę brzmienia na głębszą. Suistain (wybrzmiewanie) jest nieprawdopodobnie długi, co przerosło moje oczekiwania.To mój pomysł. Uważam, że te rozwiązania zdały egzamin - mówi z przekonaniem.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie