Martyna z Baranowa jest w Turcji na praktykach. I stamtąd prowadzi bardzo ciekawy blog

Redakcja
Dość nietypowy kierunek studiów - turkologię, wybrała Martyna Domurad z Baranowa. Do końca września pracuje na Czarnomorskim Uniwersytecie Technicznym w Biurze Współpracy z Zagranicą.

O tym co ją w Trabzonie urzekło, co zaskoczyło można przeczytać na blogu Martyny: herbaciane-pola-trabzonu.blog spot.com. I nie tylko przeczytać, także zobaczyć, bo na blogu publikuje znakomite zdjęcia.
To nie pierwszy jej wyjazd z Erasmusa. Przez pięć miesięcy uczestniczyła w programie wymiany studenckiej. Od września 2010 do lutego 2011 studiowała w Ankarze na Uniwersytecie Hacettepe.
- Z takiej wymiany można skorzystać tylko raz, więc program Erasmus praktyki to szansa na powtórny wyjazd za granicę.
I jak przyznaje, Turcja była dla niej wyborem oczywistym.

- Dla studentki turkologii każdy wyjazd do Turcji jest okazją do praktyki językowej. W tym programie samemu trzeba znaleźć pracodawcę. Ja skontaktowałam się przez internet z jakimiś dziesięcioma miejscami, zostałam zaakceptowana w dwóch - w Stambule oraz Trabzonie. Z różnych przyczyn ostatecznie mój wybór padł na Trabzon. W biurze wykonuję głównie proste biurowe prace, więc to nie jest najbardziej ambitna i rozwijająca praca, ale bardziej chodzi mi o pobyt w Turcji.
To już piąty, a trzeci dłuższy pobyt Martyny w tym kraju.

- O szoku kulturowym więc już mówić nie można. Znajomość języka tureckiego bardzo mi ułatwia życie. Natomiast pierwszy raz mam okazję mieszkać tak daleko na wschodzie kraju (aż 1000 km od Stambułu), w tak bardzo konserwatywnym, przywiązanym do tradycji i religii mieście. W porównaniu z bardziej liberalnym zachodem Turcji, tutaj dużo więcej kobiet nosi chusty, a te, które ich nie noszą, zazwyczaj ubierają się dosyć skromnie. Z tego względu i ja, aby nie ściągać na siebie niechcianych spojrzeń, staram się nie nosić krótkich spódniczek i szortów. Zaskoczyło mnie jednak to, że tutaj bardzo dużo osób wygląda wręcz słowiańsko - mają zielone oczy oraz jasne włosy i cerę. Dzięki temu i ja się nie wyróżniam. W innych rejonach Turcji zdecydowanie króluje południowy typ urody.
W Trabzonie, z przywiązania do tradycji, jak mówi Martyna, wynika również niewielka ilość miejsc rozrywki. W mieście jest tylko jeden lepszy bar, a i on w czasie Ramadanu (miesiąc postu - przyp. red.) jest zamknięty.

- W Turcji panuje kultura picia herbaty, podaje się ją na zakończenie posiłku w małych szklaneczkach. Oczywiście parzoną w specjalnych dzbankach, herbata z torebki traktowana jest tu jako ta zdecydowanie gorsza. Warto dodać, że turecka herbata jest uprawiana w rejonie morza Czarnego, ponieważ tutejszy łagodny i wilgotny klimat temu sprzyja. Takie uprawy wyglądają niezwykle malowniczo - na stromym stoku, na tarasach rosną niewielkie intensywnie zielone krzaczki.Od tych charakterystycznych poletek i skojarzenia ze znaną piosenką "Herbaciane pola Batumi" wzięła się nazwa bloga.
Blog, jak tłumaczy jego genezę autorka, pojawił się w dużej mierze ze względów praktycznych. W ten sposób znajomi Martyny dowiadują się co u niej słychać, a ona zaś nie musi każdemu oddzielnie pisać wiadomości.

Więcej przeczytasz w najbliższym, wtorkowym wydaniu Tygodnika

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie