Mam kłopoty, bo… nazywam się jak pan z TV!

Urszula Krutul, Gazeta Współczesna
Fot. MW Media/kapif
Michał Żebrowski dostaje maile od zakochanych fanek, Edyta Górniak jest rozpoznawana na lotniskach. A Marta Wiśniewska miała kiedyś problem przy płaceniu kartą. Ciężkie życie gwiazd? Nie. Codzienność zwykłych ludzi, którzy mają niezwykłe imiona i nazwiska. Traf chciał, że nazywają się tak samo jak polskie gwiazdy.

Edyta Górniak mieszka w Irlandii. Przeprowadziła się tam z rodzinnego miasta - Spytkowic. Pracuje, szkoli angielski i spędza czas z mężem i przyjaciółmi.

Michał Żebrowski z Łomży ma przezwisko "Wiedźmin" i dostaje na maila wiadomości od fanek. Michał Wiśniewski zaś dostał imię po... Panu Wołodyjowskim, a nazwisko oczywiście po tacie. Co ich łączy? To, że są gwiazdami pierwszego formatu? Nie! To, że mają na imię i nazwisko tak samo jak znane osoby.

Czasem rozdają autografy

- Czy takie nazwisko ułatwia życie? - zastanawia się Irena Kwiatkowska z Białegostoku, która nazywa się tak, jak popularna aktorka. - Może czasami...
I dodaje, że kiedy "na topie" był serial "Czterdziestolatek" bywało nieraz ciekawie:

- Zdarzało się, że przy okazji załatwiania różnych spraw kilka razy musiałam potwierdzać, że naprawdę tak się nazywam. Moje nazwisko wzbudza sympatię. Podobnie jak doskonała aktorka. Często ludzie życzą mi, "żebym dożyła takiego wieku jak ona, i w takim zdrowiu" - cieszy się pani Irena. I dodaje, że jej nieżyjąca już teściowa również nosiła nazwisko znanej polskiej aktorki: Barbary Kwiatkowskiej.

Kasia Kowalska z Białegostoku co prawda nie doświadczała sytuacji, w których mylono by ją ze znaną piosenkarką, ale... nieraz rozdawała autografy:

- Kiedy Kasia Kowalska była jeszcze "na topie", po wydaniu swoich pierwszych płyt, moi znajomi prosili mnie, tak dla zabawy, o autograf, który mogliby pokazać swoim znajomym, zapewniając przy tym, że to ta właściwa, "prawdziwa" Kasia Kowalska im się podpisała - wspomina ze śmiechem dziewczyna. Zdarzały się też sytuacje, kiedy proszono ją o pokazanie legitymacji lub dowodu, żeby przekonać się, czy aby na pewno nazywa się... Kasia Kowalska.

- Ale to było dawno temu, kiedy jeszcze każdy wiedział, kto to jest Kasia Kowalska - dodaje z uśmiechem. - Teraz ta piosenkarka nie jest już tak znana.

W Białymstoku mieszka też Kasia Stankiewicz:
- Mnie jednak nikt nigdy nie pomylił ze znaną piosenkarką, która nazywa się tak jak ja, bo wyglądam zupełnie inaczej - wyjaśnia. - Natomiast bardzo często samo podanie komuś mojego nazwiska wywoływało uśmiech i skojarzenie z wokalistką. A czy takie nazwisko ułatwia życie? Nie zauważyłam. Może gdybym miała na nazwisko np. Kaczyńska... - zamyśla się Kasia.

Jednak Maria Kaczyńska, którą odnaleźliśmy w Białymstoku, zapewnia, że ani ona na nazwisko pierwszej damy nigdy się nie powoływała, ani też jej nikt z prezydentową nie próbował porównywać.

Wiśniewski po tacie, a Michał po Panu Wołodyjowskim

Michał Wiśniewski z Białegostoku wyjaśnia, że imię rodzice mu dali po... Panu Michale, tym Wołodyjowskim, a nazwisko Wiśniewski ma oczywiście po tacie.

- Żeby było jeszcze weselej, urodziłem się 31 grudnia i to wszystko razem wzięte sprawia, że ludzie się do mnie uśmiechają. I często mnie pytają: gdzie są moje zielone lub czerwone włosy? I jeszcze: który z nas był pierwszy? Moja młodsza siostra nazywa się Ewa Wiśniewska i teraz przy okazji powtórki "Ogniem i mieczem" jesteśmy jak z serialu... - śmieje się.

Edyta Górniak ze Spytkowic nazwisko słynnej wokalistki dostała "po mężu".
- Owszem, miałam i mam wiele śmiesznych i ciekawych sytuacji oraz zdarzeń związanych z moim imieniem i nazwiskiem - wspomina. - Obecnie mieszkam Irlandii, więc często latam samolotami i na lotniskach jest czasem bardzo wesoło... Ot chociażby ostatnio na lotnisku w Dublinie: pracująca tam Polka pytała, czy jestem rodziną słynnej piosenkarki, bo obydwie jesteśmy takie czarne i podobne...

Edycie Górniak pomagają na lotnisku

Pani Edyta wspomina też, że na polskich lotniskach czasem jej imię i nazwisko bardzo pomaga:
- Zwłaszcza, gdy mój bagaż przekracza dozwoloną wagę i gdy obsługuje mnie miły pan... - wspomina ze śmiechem. Pamięta też inną zabawną sytuację, gdy dzwoniła do lekarza w Krakowie, żeby się zarejestrować:

- Umówiłam się na wizytę. Oczywiście na koniec było pytanie o imię i nazwisko. Powiedziałam: "Edyta Górniak". Pani zapytała zaskoczona: "ta Edyta Górniak?". Ja na to, że mam tylko takie samo imię i nazwisko. Odpowiedziała, że już miała nadzieję, że ktoś sławny odwiedzi przychodnię...

- Naprawdę jest tego bardzo dużo. Rodzina i znajomi cały czas żartują ze mnie, że hymnu i tak bym lepiej nie zaśpiewała... - śmieje się dziewczyna.
Michał Żebrowski pochodzi z Łomży.

- Jako że nazywam się tak samo jak sławny aktor, to mam kilka historii związanych z moim imieniem i nazwiskiem - rozpoczyna swoją opowieść 28-letni Michał Żebrowski z Łomży. - W szkole średniej niektórzy koledzy mówili do mnie "Skrzetuski", jednak apogeum swojej "popularności" osiągnąłem w okresie studiów. Przylgnęło wtedy do mnie przezwisko "Wiedźmin", które nosiłem przez niemal cały okres nauki akademickiej - wspomina Michał. - Bardzo często spotykałem się wtedy z różnymi oznakami zdziwienia, kiedy np. przedstawiałem się komuś. Często słyszałem "a to sławny aktor" - dodaje. Przypomina sobie, że raz pani w bibliotece chciała nawet autograf.

- Najzabawniejsza historia związana z moim nazwiskiem miała miejsce, kiedy pewnego dnia otworzyłem skrzynkę mailową, a tam znalazłem wiadomość zdesperowanej fanki Michała Żebrowskiego. W mailu prosiła o jakąkolwiek odpowiedź, a siebie określiła jako "szaloną i rozkochaną fankę". Ta historia bardzo mnie rozbawiła. Maila mam zapisanego do dzisiaj - śmieje się.
Śmieszną historię z mailem pamięta też Ola Klepacz.

- Wprawdzie w przeciwieństwie do znanego wokalisty, lidera Formacji Nieżywych Schabuff, jestem kobietą... - mówi ze śmiechem. - Ale maila mam zaczynającego się: "oklepacz", tak jak mail znanego wokalisty.... No i w związku z tym często znajduję listy od fanów i fanek, wyznających miłość temu artyście. Nie jest to uciążliwe, raczej zabawne.

Śpiewali hymn, zerkając na mnie

Agata Mróz z Białegostoku, nazywająca się tak samo jak znana, nieżyjąca już sportsmenka, wspomina moment śmierci swojej słynnej imienniczki:

- To było straszne: usłyszeć jak wszystkie radia i telewizje non stop podają komunikat o śmierci Agaty Mróz. To doświadczenie naprawdę nie należało do przyjemnych - wspomina.
Aneta Zając z Białegostoku nazywa się tak samo jak - znana z serialu "Pierwsza miłość" - aktorka.

- W szkole nauczyciele łatwo mnie zapamiętywali, ponieważ miałam takie nazwisko. Rówieśnicy raczej podchodzili do tego żartobliwie wołając na mnie zając lub zajączek. W chwili obecnej to raczej fani aktorki, czy jakieś fankluby odwiedzają mnie na stronie "Nasza Klasa" i wysyłają mi zaproszenia. Rodzina sobie żartuje, że jestem sławna, bo gram w serialu "Pierwsza miłość" - mówi.

Również Henryk Dąbrowski z Białegostoku do swojego imienia i nazwiska podchodzi z uśmiechem:
- Kiedyś, jeszcze w szkole, podczas apeli i śpiewania słów hymnu: “Marsz, marsz Dąbrowski...", koledzy i koleżanki zawsze znacząco zerkali w moją stronę - wspomina.

Przez Chylińską nie załatwiłam sprawy!

Agnieszka Chylińska z Białegostoku twierdzi, że - w przeciwieństwie do znanej polskiej piosenkarki - śpiewać w ogóle nie umie.

- Podanie nazwiska prawie zawsze wywołuje komentarz sympatyczny: począwszy od pani w maglu, po urzędników. Kiedyś, w rozmowie telefonicznej, nie mogłam przekonać swego rozmówcy, że nie jestem "tą" piosenkarką. Nawet inny adres wziął za element kamuflażu. Suma summarum sprawy nie udało mi się załatwić - wspomina pani Agnieszka.

Marta Wiśniewska miała problem z kartą

Marta Wiśniewska to imię i nazwisko często kojarzone z piosenkarką, żoną Michała Wiśniewskiego. Kojarzona z nią jest również Marta Wiśniewska z Augustowa.

- Często widzę zdziwienie na twarzy nowo poznawanych osób, kiedy się im przedstawiam - mówi. - Starsi ludzie pytają, czy to aby nie "ta piosenkarka". Chociaż poza imieniem i nazwiskiem nie mamy ze sobą nic wspólnego. Jedyne podobieństwo jest takie, że obie śpiewać nie umiemy - śmieje się pani Marta.
Opowiada też historię, kiedy płaciła w sklepie kartą. Ekspedientka poprosiła ją o dowód osobisty, aby sprawdzić, czy karta nie była kradziona.

- Nie wierzyła, że ktoś może się nazywać tak jak ja. Ale to był jeden z nielicznych przypadków, kiedy moje nazwisko utrudniło mi życie - wspomina.
Pani Marta ma jeszcze coś, co upodabnia ją do znanej Wiśniewskiej.

- Dzięki temu, że na Wiśniewską mówili "Mandaryna" i ja otrzymałam taki sam przydomek, za który na początku się piekliłam - opowiada z uśmiechem. - Był identyczny, a ja jestem całkowicie inna. Na szczęście, znajomi i przyjaciele od ładnych paru lat nie mówią o mnie Mandaryna. Lecz Mandi lub Mandita - właśnie od Mandaryny - zostało mi do dziś.

Na koniec pani Marta przypomina sobie jeszcze jeden zabawny fakt. Jej ciocia nazywa się jak druga żona Michała Wiśniewskiego - Anna Wiśniewska.
- Przy okazji świąt, moje pokolenie często żartuje sobie, że ex i obecna żona Michała Wiśniewskiego, tylko u nas mogą siedzieć przy jednym stole, nie wydrapując sobie oczu. A wręcz za sobą przepadając!

Źródło: Nazywam się jak pan z TV. Problemy imienników gwiazd

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie