Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Makowianie poszli do świętej Rozalii

Marta Nożyńska
W tym roku na odpust do św. Rozalii po raz pierwszy wyruszyła piesza pielgrzymka z Makowa. Przyjechali też wierni z parafii Goworowo, Rzewnie, Szwelice, Gąsewo,  Czerwonka, Szelków
W tym roku na odpust do św. Rozalii po raz pierwszy wyruszyła piesza pielgrzymka z Makowa. Przyjechali też wierni z parafii Goworowo, Rzewnie, Szwelice, Gąsewo, Czerwonka, Szelków Marta Nożyńska
Co roku 3 i 4 września pielgrzymi z różnych stron spotykają się w sanktuarium świętej Rozalii w gminie Szelków, by oddać cześć św. Rozalii, patronce tej okolicy. Kult św. Rozalii istnieje tu od niepamiętnych czasów, a odpusty zawsze gromadzą tłumy wiernych. W tym roku na odpust po raz pierwszy wyruszyła piesza pielgrzymka z Makowa. Przyjechali też wierni m.in. z parafii Goworowo, Rzewnie, Szwelice, Gąsewo, Czerwonka, Szelków.

Pielgrzymi z Makowa, a było ich sześćdziesięciu pięciu, wyruszyli do św. Rozalii o godzinie 6.00. Do pokonania mieli ponad siedemnaście kilometrów. Przed wyjściem ksiądz proboszcz Zbigniew Sajewski udzielił im błogosławieństwa i pielgrzymi ze śpiewem na ustach i intencjami w sercu, wyruszyli w drogę. Szli, w padającym deszczu, cztery i pół godziny.
- Idę, bo chcę pomodlić się za moją rodzinę, za dwóch nieżyjących już dziadków i za babcię. Mam nadzieję, że będzie ona jeszcze długo żyła. Chcę też prosić Boga, aby pomógł mnie i mojej siostrze w nauce. Na miejscu zamierzam się wyspowiadać i przystąpić do komunii - powiedziała nam Katarzyna Szczepańska, uczennica liceum w Makowie.
- Na pielgrzymce będę się modlił za najbliższe osoby zmarłe a także o zdrowie w rodzinie i pomyślność moich najbliższych - mówi 49-letni pan Piotr.
- W tym roku przypada pięciolecie istnienia parafii pw. św. brata Alberta - mówi ks. proboszcz Zbigniew Sajewski. - Będę dziękował Bogu, za wszystkie łaski, które spłynęły na nas w tym czasie. Będę też modlił się o pokój i w intencji rodzin polskich.
Główne uroczystości odpustowe odbyły się 4 września. W południe na placu przed kaplicą rozpoczęła się Msza św., której przewodniczył ks. biskup pomocniczy diecezji łomżyńskiej Tadeusz Zawistowski. Dzień wcześniej i tego samego dnia rano odbywały się uroczystości poprzedzające. Dwie Msze św. celebrował ks. prałat senior Stanisław Jakubiak z Goworowa. Przybyli na uroczystość wierni mogli na miejscu skorzystać, i wielu z nich korzystało, z możliwości spowiedzi, która odbywała się na placu przed kaplicą.
Biskup Zawistowski w homilii mówił o świętości.
- Świętość nie jest czymś wyimaginowanym, jest czymś rzeczywistym. Ludzi, którzy wpatrują się w oblicze Chrystusa, jest mnóstwo wśród nas i nikt ich w tej chwili nie nazywa świętymi, ale oni są świętymi. I tak jak św. Rozalia, wpatrując się w Chrystusa, wybrała wartości wyższe, które mówią o człowieczeństwie, podobnie i dzisiaj istnieją ludzie, którzy pokonują w sobie wszystkie mankamenty, stają się prawdziwymi ludźmi w oczach bożych - mówił ks. biskup.

Odpust jarmarczny

Co roku świętej Rozalii oddają cześć tłumy wiernych

(fot. M. Nożyńska)

Jak każdy odpust, także ten św. Rozalii ma dwa oblicza: duchowe i jarmarczne. Przez dwa dni, 3 i 4 września po obu stronach drogi prowadzącej do kaplicy stało mnóstwo straganów. Handlowano nie tylko przedmiotami kultu religijnego, ale przede wszystkim różnymi błyskotkami takimi jak pierścionki, bransoletki, koraliki. Można było kupić płyty i kasety, pomalować włosy, pojeździć na karuzeli czy przejechać się na kucyku, zjeść hot-doga i przepowiedzieć przyszłość u Cyganki. W tej części, czyli za bramami kaplicy, było gwarno, słychać było muzykę, a czasami też wystrzały petard. Sprzedawcy zjechali do św. Rozalii już dzień przed uroczystościami albo tego dnia wcześnie rano, o godzinie 4 czy 5, by zająć sobie jak najlepsze miejsce. Pomimo że ludzi na odpuście było dużo, handlujący narzekali.
- Gorzej niż źle, mizernie, tragedia - tak odpowiadali na pytanie, jak idzie handel.
- Przyjeżdżam tu od sześciu lat z Łodzi. W poprzednich latach lepiej się sprzedawało. Wczoraj przez dwie godziny zarobiłem 50 zł, a dziś od samego rana do południa tylko 100. Ludzie głównie oglądają. Ogólnie jest mizeria - powiedział jeden ze sprzedawców.
- Przez kilka godzin sprzedałam niecały karton lodów - mówi kobieta. - Zimno jest i deszcz pada. Jakby była ładna pogoda, to i na tych lodach można zarobić.
- Przyjechałem tutaj pierwszy raz po długiej przerwie - mówi inny mężczyzna. - Handel idzie słabo, gorzej niż źle. To są biedne strony, ludzie nie mają tu pieniędzy, w innych stronach idzie lepiej.
- Jest tragedia. Po pierwsze stoimy na samym końcu, po drugie pada deszcz, po trzecie ludzie nie mają pieniędzy. Jeszcze nikt nie umalował sobie u nas włosów - powiedzieli młodzi sprzedawcy.
- Kiedyś był zastawiony cały ten plac, było więcej i handlujących, i kupujących. Nie mogliśmy się wyrobić. Obrót był trzy razy większy. Teraz spokojnie dajemy sobie radę - mówi pani sprzedająca ciepłe jedzenie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki