Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Ludzie dziś są obojętne

(ar)
Ostatnim sołtysem Wysocza był Stanisław Jasiński. Objął tę funkcję w 2001 roku po Janie Guberowie, który w połowie kadencji wyjechał do USA. W wyborach w lutym 2003 roku Jasiński nie chciał startować, ale ludzie go jakoś namówili. Innego kandydata zresztą nie było. Dwa tygodnie po wyborach Jasiński zrzekł się jednak funkcji.

- Nie mam czasu na pracę społeczną, bo sołtysowanie dzisiaj to funkcja właściwie społeczna. A człowiek dzisiaj o własnym życiu musi myśleć, bo coraz trudniejsze. Pracuję na gospodarce i w spółce usług rolniczych, buduję dom. Trudno to wszystko było mi pogodzić. W dodatku nie mam samochodu. A sołtys musi a to księdza na kolędę przywieźć, a to załatwić jakieś sprawy w gminie. Bez samochodu trudno. A sąsiedzi nie zawsze chętnie służą pomocą - mówi Stanisław Jasiński.
9 września miały się więc odbyć kolejne wybory sołtysa. Do wiejskiej remizy przyszło jednak tylko 8 ze 140 mieszkańców uprawnionych do głosowania. Nie było ani kworum ani kandydata.
- Nie wiem dlaczego ludzie zlekceważyli wybory, wieś przecież powinna mieć sołtysa - dziwi się Krzysztof Kowalski, od 1998 roku radny Wysocza. Proponowano, żeby on objął dodatkowo tę funkcję, ale się nie zgodził.
- Nie chodzi o to, że miałbym nieco więcej obowiązków, bo sołtys nie ma ich dzisiaj dużo. Ale co dwie głowy, to nie jedna. I reprezentacja w gminie silniejsza. A sołtys jest potrzebny, żeby mobilizować wieś wokół wspólnych interesów. Niedawno na przykład trzeba było zebrać podpisy mieszkańców pod wnioskiem o budowę drogi. Ktoś musi się tym zająć. Od tego jest radny i sołtys. Drogi nie udało nam się jeszcze wybudować, bo jest to droga powiatowa, a powiat wciąż nie ma pieniędzy. mamy nadzieję jednak, że z pomocą gminy ta droga w najbliższych latach powstanie. Trzeba tylko tematu pilnować. I do tego między innymi potrzebny jest także sołtys - mówi Kowalski.
Dodaje, że ludzi dzisiaj coraz trudniej zainteresować społecznymi sprawami.
- Każdy skupiony na własnych kłopotach, zamknięty we własnym domu. A przecież nie brakuje młodych, energicznych gospodarzy - mówi Kowalski.
- Ale młodzi dzisiaj się w nic nie angażują! - macha ręką sąsiad z naprzeciwka Stanisław Pazik. - Za mojej młodości sołtysem zostać to był zaszczyt, choć zysków większych z tego też, tak jak dziś nie było. Ale do wyborów szła cała wieś. A na ostatnich wyborach nie było komu i kogo wybierać. Ludzie teraz na wszystko są obojętne.
Szymańscy, młodzi gospodarze obok nie byli na wyborach.
- Czas był niedobry. Wtorek, w samo południe. Kopało się ziemniaki - mówi Iwona Szymańska. Nie przypuszcza, by mąż chciałby być sołtysem - Czasu na takie rzeczy nie ma.
Radny Kowalski dziwi się trochę obojętności mieszkańców Wysocza. Jego ojciec sołtysował w Rząśniku, w tej samej gminie przez 18 lat. Potem on przejął w wyborach funkcję. Tam nie było nigdy problemów z wyborami.
- W innych wsiach też nie. W Zgorzałowie poprzednie wybory na sołtysa miały dosyć burzliwy przebieg. W tym roku w Brudkach było kilku kandydatów, którzy ostro walczyli o sołtysowanie. A Wysocze takie jakieś uśpione. Przydałaby się może na tę funkcję jakaś energiczna kobieta - mówi radny.
Dwa lata temu do wyborów startowała Danuta Plakwicz. Przegrała wtedy z Jasińskim. W tym roku nawet nie próbowała. Może szkoda.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki